r e k l a m a

Rosyjskie groźby powstały w agencji informacyjnej

ar 22-02-2008, ostatnia aktualizacja 23-02-2008 10:51

Rosyjskie groźby wobec NATO okazały się pomyłką agencji prasowej. Dmitrij Rogozin polityk podkreślił, że Rosja rozważa różne warianty rozwoju sytuacji na Bałkanach, jednak nie grozi użyciem siły. Na Bałkanach nadal jest niespokojnie. W Kosowskiej Mitrowicy Serbowie próbowali sforsować most łączący serbską i albańską część miasta.

Kosovska Mitrovica
autor zdjęcia: Sadowski Bartosz
źródło: Fotorzepa
Kosovska Mitrovica

Rosyjska agencja prasowa Interfax zmieniła treść depeszy zawierającej wypowiedzi Dmitrija Rogozina na temat Kosowa i NATO w tej sprawie. Przedstawiciel Rosji przy NATO miał grozić użyciem przez Rosję siły w wypadku, gdyby Sojusz przekroczył swoje uprawnienia w Kosowie. Z najnowszych informacji wynika, iż Dmitrij Rogozin jedynie rozważa warianty rozwoju sytuacji na Bałkanach.

W rzeczywistości wypowiedź Rogozina podana przez agencję brzmi tak: „W przypadku, gdy Unia Europejska i NATO uzgodnią, że będą działać poza ramami, które wyznacza mandat ONZ, będzie to oznaczało, że w pewnym sensie wstępują w konflikt z ONZ. To z kolei będzie oznaczać, że świat w przyszłości będzie funkcjonował nie zgodnie z prawe międzynarodowym, ale opierając się na siłach zbrojnych”.

Pierwotna wersja wypowiedzi Rogozina przekazana przez Interfaks sugerowała, że Rosja może użyć sił zbrojnych, jeśli Unia Europejska i NATO wejdą w konflikt z ONZ poprzez przekroczenie mandatu.

Równocześnie Rosja odcina się od protestów serbskich przeciw niepodległości Kosowa. Jako "niestosowne" określiło rosyjskie MSZ oświadczenie byłego ambasadora USA przy ONZ Richarda Holbrooke'a, jakoby to Rosja stała za serbskimi protestami w Belgradzie przeciwko niepodległości Kosowa.

Zamieszki w Kosowskiej Mitrowicy

Policja w Kosovskiej Mitrovicy, na północy Kosowa, użyła gazu łzawiącego wobec ok. 5 tysięcy Serbów, próbujących sforsować most dzielący miasto na części serbską i albańską.

Tłum serbskich demonstrantów, w większości młodych ludzi, obrzucał kamieniami i petardami pilnujące przeprawy przez rzekę Ibar natowskie służby porządkowe. Nad mostem krążyły też śmigłowce NATO.

Uczestnicy demonstracji protestowali przeciw ogłoszonej w niedzielę niepodległości zamieszkanego w większości przez Albańczyków Kosowa. Powiewali flagami Serbii i skandowali "Kosowo jest nasze!".

Na północnym brzegu Kosovskiej Mitrovicy mieszka około 40 tys. Serbów, a na południowym około 80 tys. Albańczyków. Przy jednym z dwóch głównych mostów w mieście siły pokojowe NATO w Kosowie (KFOR) zorganizowały prowizoryczną bazę, w której stoi kilkadziesiąt pojazdów opancerzonych i znajdują się oddziały żołnierzy.

Policja podsumowuje wczorajsze rozruchy w Belgradzie

Jedna osoba zginęła, 130, w tym 52 policjantów, zostało rannych, a 192 zatrzymano podczas zamieszek, które wybuchły w czwartek podczas masowego wiecu przeciwko niepodległości Kosowa - poinformowała serbska policja.

Zwęglone ciało jedynej ofiary śmiertelnej znaleziono w ambasadzie USA, która została zaatakowana i podpalona przez demonstrantów. Wiadomo, że nie był to pracownik ambasady. Zostanie przeprowadzona sekcja zwłok w celu ustalenia jego tożsamości.

Protestujący dokonali zniszczeń w ośmiu ambasadach: USA, Turcji, Chorwacji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Niemiec, Bośni i Hercegowiny oraz Chorwacji, a także w 90 sklepach. Uszkodzono kilka samochodów.

Premier Kosowa: przemoc w Belgradzie przypomina erę Miloszevicia

Premier Kosowa Hashim Thaci powiedział, że przemoc podczas czwartkowego wiecu w Belgradzie przeciw niepodległości Kosowa przywodzi na myśl epokę Miloszevicia.

Thaci powiedział w wywiadzie dla agencji AP, że czwartkowa przemoc była "straszna" i przywodzi na myśl krwawe stłumienie protestów separatystów albańskich w Kosowie w latach 1998-1999 przez serbskiego przywódcę Slobodana Mioszevicia.

- Kosowo ma bardzo dobre stosunki ze wszystkimi sąsiadami, a w przyszłości mamy nadzieję także na dobre stosunki z demokratyczną Serbią - dodał.

Do Serbów z Kosowa zaapelował natomiast o to, by "nadal stanowili część instytucji Kosowa. Apeluję, by przyłączyli się do naszej wizji nowego Kosowa, Kosowa należącego do UE i NATO".

Władze Kosowa poinformowały o wzmocnieniu ochrony granicy z Serbią. To reakcja Prisztiny na ostre protesty Serbów przeciwko deklaracji suwerenności tego nowego bałkańskiego kraju.

Rzecznik kosowskiej policji powiedział, że nie będzie zakazu ruchu, ale władze zamierzają ograniczyć przekraczanie granicy z Serbii w kierunku Kosowa. Restrykcje mają obowiązywać już od piątku.

We wtorek kosowscy Serbowie zniszczyli dwa posterunki graniczne w rejonie zamieszkanym przez mniejszość serbską. Interweniowały siły NATO. Droga wiodąca do posterunków w miejscowościach Jarinje i Zubin Potok, jedyny szlak łączący północną część Kosowa z Serbią, pozostawała czasowo zamknięta.

KE potępiła ataki na ambasady w Belgradzie

Komisja Europejska surowo potępiła ataki na zagraniczne ambasady, do których doszło w Belgradzie podczas demonstracji Serbów przeciwko niepodległości Kosowa.

- Szanujemy demokratyczne prawo serbskiego narodu do wyrażenia swojej opinii o wydarzeniach w Kosowie, ale użycie siły (...) jest nie do zaakceptowania - oświadczył unijny komisarz ds. rozszerzenia, Olli Rehn.

Wezwał serbskie władze do zapewnienia ochrony zagranicznych placówek dyplomatycznych i ich dobytku, a serbskich polityków - "do umiarkowania i unikania wypowiedzi, które mogłyby jeszcze bardziej zaognić sytuację".

Zamieszki potępiły Rada Bezpieczeństwa ONZ, Biały Dom, a także inne rządy.

Po fali krytyki minister spraw zagranicznych Serbii Vuk Jeremić wyraził ubolewanie z powodu czwartkowych ataków, które przypisał pojedynczym wandalom. - Szkodzą one wizerunkowi Serbii za granicą i nie odzwierciedlają zbiorowych odczuć narodu serbskiego - powiedział Jeremić w wywiadzie dla Reutersa. - Serbski rząd zajmuje niewzruszone stanowisko, że nie będzie zezwolenia na akty przemocy na ulicach Belgradu ani gdziekolwiek indziej w Serbii - zadeklarował.

Także premier Serbii Vojislav Kosztunica potępił wczorajszy atak. - Przemoc i zniszczenia bezpośrednio szkodzą naszej walce o ochronę naszych interesów narodowych i państwa. Wszyscy, którzy są za fałszywym państwem Kosowo, cieszą się z przemocy w Belgradzie - oznajmił Kosztunica w komunikacie.

- Po raz kolejny apeluję do wszystkich obywateli, by w interesie Serbii unikali w przyszłości najdrobniejszych incydentów - powiedział.

TVN 24