Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Prosto z sortowni wyjdą na ulice

Anna Wittenberg 29-03-2008, ostatnia aktualizacja 29-03-2008 16:14

Jedynej sortowni odpadów, w której zatrudnieni są niepełnosprawni, grozi likwidacja. Pracownicy są załamani, na 9 kwietnia zapowiadają protest przed ratuszem

autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa

Jeśli Ekon zniknie, będzie to dowód, że władzom Warszawy w ogóle nie zależy na ekologii – oburza się Małgorzata Kossowska, mieszkanka Ursynowa. Podobnie jak 180 tysięcy innych osób, korzysta z usług „mrówek”, bo tak warszawiacy nazywają niepełnosprawnych pracowników sortowni. – Firmy wywożące śmieci w ogóle nie interesują się ich segregacją. Ekon to jedyny sposób na recykling w mojej okolicy – dodaje Kossowska.

Sposób działania Ekonu jest prosty: co tydzień mieszkańcy Ursynowa, Sadyby i Służewca dostają plastikowe torby, do których wrzucają odpady nadające się do przetworzenia. Po siedmiu dniach „mrówki” je zabierają. Te trafiają do sortowni, a następnie do przetwórni, w której wytwarzane są z nich nowe opakowania. Działalność Ekonu może się skończyć 30 kwietnia. Wtedy stowarzyszeniu wygasa umowa z najemcą hali przy ul. Kłobuckiej, w której znajduje się sortownia.

Półtora roku temu Rada Warszawy obiecała „mrówkom” miejsce pod nową sortownię. Jednak do tej pory ratusz wstrzymuje się z wykonaniem decyzji. – Czujemy się oszukani – żali się Elżbieta Gołębiewska, szefowa stowarzyszenia. – Mieliśmy dostać działkę przy ul. Mortkowicza. Ale obecne władze zmieniły zdanie i proponują nam teren przy ul. Sytej w Wilanowie. Ta działka nie nadaje się jednak pod nową sortownię.Parcela ma ponad dwa hektary, jednak na 80 proc. jej powierzchni niczego nie można zbudować. – Nie moglibyśmy także odgrodzić jej od pobliskiej rzeczki. A to zagraża zdrowiu i życiu naszych pracowników – mówi.

Zapowiada też, że 9 kwietnia pracownicy Ekonu będą protestowali na pl. Bankowym.

– Ekon nie przyjął naszej poprzedniej propozycji, która zakładała dzierżawę działki przy ul. Mortkiewicza za 2,5 zł za mkw. miesięcznie – odpowiada Tomasz Andryszczyk, rzecznik stołecznego ratusza. – Mimo to, cały czas prowadzimy rozmowy . Obecnie czekamy na dostarczenie niezbędnych dokumentów .

Chodzi m.in. o audyt i decyzję, kto ma wybudować nową halę dla stowarzyszenia.

W sprawę zaangażowała się Partia Zielonych 2004. Jej członkowie będą współorganizować kwietniowy protest. – Mam wrażenie, że kiedy Ekon zaczął interesować się działką przy ul. Mortkowicza, zwrócił uwagę miasta na bardzo atrakcyjny dla deweloperów teren – mówi Irena Kołodziej, szefowa partii w Warszawie. – Władze nie mówią wprost, że Ekon im przeszkadza, ale to cynizm.

Jeśli decyzja o nowym miejscu na sortownię nie zostanie podjęta szybko, pracę stracą 444 osoby. Ponad 250 z nich to chorzy psychicznie, dla których praca w stowarzyszeniu to jedyna szansa na terapię zawodową.– Ekon udowodnił, że chorzy psychicznie nie muszą żyć na marginesie społeczeństwa – mówi Kołodziej. – Jeśli stracą pracę, nikt ich już nie zatrudni, więc na ten margines powrócą. A do tego absolutnie nie można dopuścić.

Skomentuj ten artykuł

Życie Warszawy