Pijany i głodny Arab uwięził w hotelu Żydów

blik , koz 05-05-2008, ostatnia aktualizacja 05-05-2008 22:09

Policjanci ewakuowali hotel Holiday Inn, w którym obywatel Kuwejtu groził detonacją bomby

Po godz. 9 miejskie służby zostały postawione w stan gotowości. Dotarła do nich informacja, że w hotelu Holiday Inn Arab przetrzymuje zakładników i grozi detonacją bomby.

Już kilka minut później policjanci zatrzymali 23-letniego obywatela Kuwejtu Mohameda A. Był pijany. Miał blisko 1,7 promila w wydychanym powietrzu. Nie znaleziono przy nim bomby, ale i tak policja zdecydowała się na ewakuację budynku.

– Gości przeprowadziliśmy do hotelu InterContinental — mówi Kaja Szwykowska, rzecznik firmy Orbis, do której należy Holiday Inn. Po godz. 11 budynek był już sprawdzony. Nigdzie nie znaleziono ładunku, więc goście mogli wrócić do hotelu.

Po południu policja odtworzyła dramatyczne wydarzenia. Mohamed A. przyszedł do hotelu ok. 9. W barku wypił alkohol, a w restauracji chciał zjeść śniadanie. Gdy obsługa zorientowała się, że nie ma ze sobą karty hotelowej, odmówiła podania posiłku.

Mężczyzna wjechał windą na szóste piętro. Tam dwóch nastolatków z Brazylii właśnie opuszczało pokój. Chłopcy, pochodzenia żydowskiego, byli w Polsce na Marszu Żywych.

– Mężczyzna zaciągnął ich z powrotem do pokoju i zabarykadował się – mówi Marcin Szyndler z Komendy Stołecznej. Tam opróżnił barek, krzyczał też na 16-latków. Usłyszała to pokojówka i wezwała ochronę.

Chwilę później na miejscu była policja. Gdy Mohamed A. dowiedział się, że w budynku są mundurowi, stał się bardzo agresywny. Zaczął grozić nastolatkom. Twierdził, że ma bombę, że wysadzi budynek. Policjanci natychmiast wyważyli drzwi.

– Wiedzieliśmy, że mężczyzna nie ma przy sobie bomby. Świadkowie mówili, że był ubrany tylko w spodnie. Wcześniej ściągnął koszule i buty – tłumaczy Szyndler.

Dopiero we wtorek Mohamed A. usłyszy zarzut pozbawienia wolności nastolatków. Grozi mu za to do 5 lat więzienia.

Życie Warszawy