Ze Stadionu Narodowego zniknęli policjanci
We wtorek zamknięto jedyny posterunek policji na błoniach Stadionu Narodowego. Choć handluje tam około 2,5 tysiąca osób, o ich bezpieczeństwo dbają tylko ochroniarze.
Policjanci służący na błoniach Stadionu Dziesięciolecia nazwali siebie "Nieetatową grupą prewencji". Ich posterunek powstał w 1993 roku. Była to zielona budka postawiona w pobliżu dworca autobusowego.
Na Stadionie policja miała sporo pracy. - Handel nielegalnymi towarami, drobne kradzieże, kieszonkowcy, pobicia i bójki - wylicza jeden z policjantów z likwidowanego posterunku. Według policjantów statystyki nie oddają tego, czym w czasie swojej służby zajmowali się funkcjonariusze. - Często przestępstwa ze stadionu zgłaszane są w komendzie przy Grenadierów i nie wchodzą do tamtejszej statystyki - mówi Monika Jamka, rzecznik policji Pragi-Południe.
O policyjny punkt przy stadionie zabiegał Bogdan Tomaszewski, szef Damisu - firmy zarządzającej ówczesnym Jarmarkiem Europa. Kupcy opowiadają, że sam przekazał pomieszczenia i wyposażenie. Początkowo załoga liczyła zaledwie pięciu policjantów. Z biegiem lat funkcjonariuszy przybywało.
Służba "Nieetatowej grupy prewencji" zakończyła się w piątek. Tego dnia zaczęła obowiązywać decyzja nowego szefa stołecznej policji, Adama Mularza, który pod koniec czerwca zdecydował o likwidacji posterunku. Jedną z głównych przyczyn, którą uzasadnia podjętą decyzję są warunki, jakie panowały w miejscu pracy policjantów przy Stadionie. - W baraczku panowały surowe warunki, a policja musi działać w pewnym standardzie - mówi Marcin Szyndler, rzecznik stołecznej policji.
Ta decyzja nie podoba się kupcom handlującym na stadionie. - Pomysł co najmniej dziwny, żeby z takiego miejsca zabierać policję. Pełno towaru, pieniędzy i ludzi - denerwuje się mężczyzna handlujący na błoniach akcesoriami do obuwia. - Było dość spokojnie, ale jak się o tym wieść rozniesie, to kto wie, co będzie - obawia się.
Wieść na razie dotarła do dwóch działających na bazarze stowarzyszeń kupieckich - Stadion i Polski Klub Gospodarczy (PKG). Oba starały się o zwiększenie liczby patroli na stadionie. Decyzja komendanta torpedowała ich nadzieje. Dlatego, choć na co dzień silnie konkurujące i skłócone, tym razem mówią jednym głosem.
- Dzięki tym policjantom spadła przestępczość na błoniach. Było jej sporo po opuszczeniu przez kupców korony stadionu - mówi Bogdan Owczarek ze stadionu.
W Polskim Klubie Gospodarczym pomysł jest bardzo krytykowany. - Poroniony pomysł, żeby zostawiać kilka tysięcy ludzi bez policji pod ręką - mówi Cezary Bunkiewicz z PKG.
Mundurowi uspokajają. - Policji na stadionie nie ubędzie, bo zapewnimy patrole - mówi Szyndler. Ma ich być trzy - po dwóch policjantów kręcących się od rana po targowisku. Jednak kupcy wolą posterunek od patroli. - Czuliśmy się bezpiecznie, bo policja była w jednym miejscu i każdy wiedział gdzie - mówi jeden z kupców.
Z tego doskonale zdają sobie sprawę kupcy. - Razem z Centralnym Ośrodkiem Sportu będziemy naciskać na policję, aby przywróciła stały posterunek na stadionie - zapowiada Bogdan Owczarek.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON