r e k l a m a

Polonia gromi jak niegdyś Groclin

Marcin Cholewiński 29-08-2008, ostatnia aktualizacja 31-08-2008 21:44

Warszawska Polonia efektownie pokonała na własnym stadionie Śląsk Wrocław 3:0. Wszystkie gole w piątkowy wieczór strzelił Macedończyk Filip Ivanovski.

autor zdjęcia: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa

Po bardzo kiepskiej pierwszej połowie w poprzednim spotkaniu z ŁKS trener „Czarnych koszul” Jacek Zieliński zdecydował się na zmiany w składzie. Na ławce rezerwowych posadził Jacka Kosmalskiego i Daniela Mąkę, a zamiast nich po raz pierwszy w tym sezonie w pierwszej jedenastce wybiegli Ivanovski i Krzysztof Gajtkowski. Zmiana ofensywnego duetu z pewnością się opłaciła. Warszawski zespół zdobył komplet punktów, właśnie dzięki macedońskiemu napastnikowi.

Początek meczu nie wskazywał jednak na pewne zwycięstwo gospodarzy. Przez pierwszy kwadrans jedyny strzał w kierunku bramki rywali oddał Radosław Majewski. Piłka po jego strzale poszybowała jednak wysoko nad bramką, ale filigranowy pomocnik robił wszystko, aby udowodnić Leo Beenhakkerowi, że chce wrócić do reprezentacji Polski.

Po tak niemrawym okresie gry kolegów z Polonii próbował poderwać do bardziej zdecydowanych ataków Marek Sokołowski. Jego okrzyki przyniosły skutek dopiero w 21. minucie, kiedy Jarosław Lato dośrodkował w pole karne, a Ivanovski wykorzystał niezdecydowanie obrońców gości. W asyście dwóch rywali zdołał przyjąć piłkę. Jego strzał został zablokowany, ale dobitka była już celna.

Na podwyższenie wyniku kibice czekali trzy minuty. Tym razem dobrą akcją popisał się Piotr Piechniak, po którego dośrodkowaniu piłka minęła pole karne. Po drugiej stronie był jednak Lato, który idealnie podał do Ivanovskiego, a ten z bliska po raz drugi pokonał bramkarza Śląska.

Goście byli wyraźnie zaskoczeni takim obrotem sprawy. Dość jednak powiedzieć, że dopiero po drugiej bramce oddali strzał w kierunku bramki Sebastiana Przyrowskiego.

W zespole gości od pierwszej minuty wystąpił wychowanek „Czarnych koszul” Antoni Łukasiewicz. Przed meczem zapowiadał walkę ze swoim byłym klubem bez żadnych sentymentów. Nie wiadomo jednak, czy jego kiepska postawa związana była z sympatią do warszawskiego klubu, czy po prostu słabą dyspozycją. Obie bramki padły przy jego dużym udziale, a po przerwie został zmieniony.

Ivanovski nie zamierzał poprzestać na dwóch golach. Tuż po przerwie strzelił nad bramką. Jednak w 68. minucie znów świetną asystą popisał się Lato, Macedończyk strzelił bramkę na 3: 0. Śląsk miał trochę pecha: chwilę wcześniej po strzale w poprzeczkę pomocnika gości Krzysztofa Ostrowskiego mogło być 2: 1 i gra wyglądałaby inaczej.

To był zdecydowanie najlepszy mecz Polonii w tym sezonie. Kibiców „Czarnych koszul” może tylko martwić fakt, że ze starej (zeszłorocznej) Polonii w pierwszej jedenastce wybiegł tylko Krzysztof Bąk.

Polonia Warszawa – Śląsk Wrocław 3:0 (2:0)

Bramki: Ivanovski (12’, 25’, 67’).

Żółte kartki: Sokołowski, Mynar – Sotirović, Gancarczyk, Mila.

Sędziował Yuichi Nishimura (Japonia)

Widzów: 3 tys.

Polonia: Przyrowski – Sokołowski, Lazarevski, Jodłowiec, Mynar – Lato, Majewski (68’ Piątek), Bąk, Piechniak (81’ Mąka) – Ivanovski, Gajtkowski (59’ Kosmalski).

Życie Warszawy