r e k l a m a

Niebezpiecznie pląsając z demonami

Anna Kilian 12-10-2008, ostatnia aktualizacja 13-10-2008 20:42

Bohaterowie filmów 24. WMFF żyją na krawędzi. Świadomości i podświadomości, jawy i halucynacji, zbrodni i prawa oraz prawdy i kłamstwa o sobie samych.

źródło: materiały prasowe

Zdecydowanie najciekawszym filmem festiwalowego weekendu pozostaje obraz Ariego Folmana – wydarzenie otwarcia warszawskiej imprezy. Licząc na to, że tak niezwykła formalnie produkcja – animowany dokument – znajdzie u nas dystrybutora, przypomnijmy tylko, dlaczego wcześniej w Cannes, a teraz w Warszawie, „Walc z Bashirem” zbiera pochwały. Autobiograficzne dzieło izraelskiego dokumentalisty przywołuje wydarzenie z wojny w Libanie w 1982 r. – ludobójczej masakry w obozach Shabra i Shatila dla palestyńskich uchodźców. Folman nie brał w niej udziału, ale młodość upłynęła mu na libańskim froncie. Jednak prawie nic z wojny nie pamięta. Animacja, która powstawała przez cztery lata, to próba przypomnienia sobie faktów wypartych ze świadomości oraz analiza mechanizmów pamięci.

Udanym portretem psychologicznym didżeja niemogącego poradzić sobie z uzależnieniem od używek jest „Berlin Calling”. Ten tryskający energią i humorem obraz berlińskiej sceny elektro nakręcił Hannes Stoehr, znany polskim widzom z nowelowego rysunku Starego Kontynentu – „Jednego dnia w Europie”. Potyczki artysty z narkotykowymi demonami znalazły atrakcyjny ekranowy wydźwięk dzięki głównej roli i muzyce DJ Paula Kalkbrennera, autentycznego didżeja, ekscentryka, którego nie sposób nie polubić. W tle przewijają się nie tylko menedżerowie wytwórni i klubów czy dilerzy, ale także psychiatrzy i ojciec bohatera – pastor i wielbiciel Bacha. „Berlin Calling” można zobaczyć również jutro.

Interesującym eksperymentem jest duńskie „W jednym ujęciu” Lindy Wendel – do obejrzenia jeszcze w czwartek. Nakręcona rzeczywiście jednym ujęciem historia spotkania córki – internetowej prostytutki – z matką hipiską staje się okazją do odgrzebania grzechów z przeszłości i odegrania psychodramy, która odkłamie minione lata.

Znana w Polsce z kilku filmów piękna Maria Bonnevie – pół Norweżka, pół Szwedka grająca głównie w Danii – wystąpiła w mrocznym thrillerze weterana duńskiego kina Sorena Kragha-Jacobsena. „O czym nie wie nikt” dotyka powiązań wywiadu tego kraju z CIA w kontekście broni biologicznej.

Rozczarował swoim nowym filmem Sidney Lumet – hollywoodzki klasyk i reżyser m.in. „Dwunastu gniewnych ludzi”. Pomimo gwiazdorskiej obsady (Albert Finney, Ethan Hawke, Phillip Seymour Hoffman, Marisa Tomei) „Nim diabeł dowie się, że nie żyjesz” to przerost formy nad treścią i psychologicznie nieprzekonujący zestaw nieprawdopodobieństw o natężeniu biblijnej tragedii. Żal znakomitej w tym wszystkim ścieżki dźwiękowej Cartera Burwella. Film w polskich kinach już 28 listopada.

Życie Warszawy