Awangardowe oblicze nowej sceny
Koncertem muzyki współczesnej w Hotelu Europejskim w sobotni wieczór zainaugurował działalność Nowy Teatr. Jeśli kolejne akcje Krzysztofa Warlikowskiego i Pawła Mykietyna będą choć w połowie tak udane, Nowy może okazać się instytucją zjawiskową.
Choć była to inauguracja nowej sceny na stołecznej mapie teatralnej, obyło się bez dętych przemówień, strzelających korków od szampana i patetycznych gratulacji. Po krótkim wstępie zabawnego jak zwykle Macieja Stuhra na scenie bezszelestnie zainstalowały się czarujące członkinie kwartetu smyczkowego DAFO, nieco z boku usytuowała się masywna sylwetka barytona Jerzego Artysza, nastąpiła szybka wymiana spojrzeń i... zaczęło się.
Kompozycja gospodarza wieczoru Pawła Mykietyna do wiersza Marcina Świetlickiego „Ładnienie”, znana choćby z wykonania podczas Warszawskiej Jesieni cztery lata temu, zabrzmiała znakomicie, głównie dzięki karkołomnej wokalistyce Artysza. Niestety i tym razem trudno było oprzeć się wrażeniu, że Mykietyn, bądź co bądź komponując utwór do wiersza, zapomniał o samym wierszu. Układając Artyszowi niezwykle skomplikowaną linię wokalną – mimo dobrej dykcji i tytanicznych wysiłków barytona – większość słów uczynił zupełnie niezrozumiałymi.
To trochę tak, jakby wziął z poezji Świetlickiego jedynie rytm i brzmienie słów, zupełnie zapominając o ich treści. Szkoda, bo mocny to wiersz i jego lepsze wyeksponowanie pozwoliłoby Mykietynowi stworzyć nie tylko perełkę bardzo niszowej awangardy, ale też utwór o bardziej uniwersalnym wydźwięku.
Po postrzępionym, eklektycznym „Ładnieniu” kolejny utwór „Lagsamer Satz” Antona Weberna zabrzmiał bardzo klasycznie. Równy, liryczny, pozbawiony kompozycyjnych pułapek i skoków napięcia uśpił czujność słuchaczy. Był to dobry pomysł – dzięki temu brawurowo wykonany „Compartment 2, Car 7” Pawła Szymańskiego, utwór z kolei udramatyzowany, pełen nieco nerwowych zmian dynamiki zwieńczyła burza oklasków. Zarówno muzycy, jak i obecny na sali kompozytor wielokrotnie wracali na scenę, by giąć się w ukłonach.Najmocniejszym punktem wieczoru była jednak wykonana po przerwie „Oda do Napoleona Bonaparte” Arnolda Schonberga. Nie tylko dlatego, że ten rewelacyjny utwór mimo 50 lat brzmi wciąż zaskakująco nowocześnie. Był to przede wszystkim wielki popis Andrzeja Chyry. Widać było, że aktor nie jest w swoim żywiole. Zdradzały to wyraźnie nerwowe spojrzenia w stronę dyrygenta i widoczna na twarzy niepewność. A jednak zagrał wybornie. Nie utknął na mieliźnie prostej recytacji, z jednej strony dzięki modulacji głosu stał się częścią zespołu, raczej wokalistą niż narratorem, z drugiej jednak ani na moment nie stracił z oczu oskarżycielskiego tonu treści utworu. Teatr spotkał się z muzyką w taki sposób, w jaki zapowiadają to twórcy Nowego.
Po tym popisie nawet sztandarowa kompozycja Steve’a Reicha „Different Trains” na kwartet smyczkowy i taśmę zabrzmiała nieco niewyraźnie. Może ze względu na nie najlepsze brzmienie owej taśmy, a może dlatego, że naprawdę trudno przebić wykonanie tego utworu przez Kronos Quartet.
Akcje nie tylko iluzoryczneMimo braku stałej siedziby Nowy Teatr nieustannie chce zaznaczać obecność w mieście. Jeszcze w październiku zapoczątkuje cykl projektów „Akcje”, którego kuratorką jest Joanna Warsza. Zaprosiła ona współczesnych artystów do realizacji pomysłów na pograniczu fikcji i rzeczywistości. Na początek między 26 a 30 października na ulicach stolicy zagości „Vievmaster” – maszyna do tworzenia iluzji. Specjalna konstrukcja architektoniczna łączy przenośny teatr i archaiczne kino, nawiązując do XIX-wiecznych sposobów tworzenia iluzji. – Projekty będą realizowane co dwa miesiące, podobnie jak program koncertów, przygotowywany przez Pawła Mykietyna – mówi Ewa Vedral z Nowego Teatru. – W grudniu wystąpi u nas orkiestra AUKSO. Dla każdego kolejnego wykonawcy będziemy chcieli znaleźć nową, niezwykłą przestrzeń. Docelowo teatr będzie się mieścił w hali – byłej zajezdni MPO przy Madalińskiego, gdzie trwa remont. Pierwsza premiera „(A) pollonia” w reż. Krzysztofa Warlikowkiego na wiosnę. Na razie nie wiadomo gdzie.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON