r e k l a m a

Zamarzną na Dworcu Centralnym

ASAB 06-02-2009, ostatnia aktualizacja 06-02-2009 22:55

Co łączy największy dworzec w stolicy z jego odpowiednikiem w USA? Na obu można zamarznąć.

Dworzec w Nowym Jorku. Ludzie biegną w różnych kierunkach. W jednej chwili część z nich zastyga nieruchomo: mężczyzna zbierający upuszczone przed chwilą kartki, kobieta z butelką wody przy ustach. Stoją nieruchomo pięć minut. Inni podróżni przyglądają im się bacznie. – Zamarzli – komentują. Ten sam wirus uderzy w podróżnych w sobotę na Dworcu Centralnym.

Ta akcja to flash mob organizowany przez młodych warszawiaków. Żeby obejrzeć „zamarzających“ ludzi albo przyłączyć się do zabawy wystarczy przyjść w sobotę o godz. 11.30 pod fontannę w parku Świętokrzyskim. Chłopak w pomarańczowych spodniach udzieli dalszych instrukcji.

Flash mob narodził się w USA sześć lat temu. Grupa nieznajomych skrzykuje się przez Internet, spotyka się w określonym miejscu i przez chwilę robi coś zaskakującego. Po zakończeniu akcji każdy idzie w swoją stronę.

Największy flash mob w Polsce zorganizowany został w 2007 roku w poznańskim Starym Browarze. Młodzi ludzie przez trzy minuty strzelali do siebie z wyimaginowanych pistoletów i padali na posadzkę.

Życie Warszawy