Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Ratusz: poczta nie dostarczyła sukcesów!

blik, rr 17-02-2009, ostatnia aktualizacja 17-02-2009 23:08

Pani prezydent chciała pochwalić się osiągnięciami dwóch lat rządów. Wydała specjalne ulotki, ale nie dotarły one do wszystkich warszawiaków.

„Warszawa – dobry kierunek 2006 – 2010” tak ratusz zatytułował ulotkę. Prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz (PO) pisze w niej: „Razem budujemy Warszawę, która będzie godna miana stolicy Europy Środkowej na miarę XXI wieku. Wierzę, że nam się uda!”.

– Obywatel ma prawo do uzyskiwania informacji o działalności władzy – tłumaczy Jarosław Jóźwiak z gabinetu prezydent stolicy radnym PiS, którzy zapytali o sens drukowania ulotek.

W grudniu poczta miała przesłać je do skrzynek warszawiaków. Reklamówki nie dotarły jednak do wszystkich. – Nie dostałam nic takiego – opowiada mieszkanka z ul. Niskiej. Pani Zofia Kryształ z al. Jana Pawła II też nic nie wie o przesyłce.

Takich osób jest więcej. – Nie widziałem ulotki. Do mnie też nie trafiła – mówi Marek Makuch, szef radnych PiS i krytykuje sens tego wydawnictwa: – To duże pieniądze. Zamiast na promocję, powinny być przeznaczone na obiady dla dzieci – mówi.

– Ulotka jest najtańszą formą promocji – broni pomysłu rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Nawet w kryzysie nie można oszczędzać na reklamowaniu miasta. Bo dobra promocja zwraca się.

Ratusz wydrukował 800 tys. ulotek oraz 40 tys. broszur. Na druk i wysyłkę wydał ok. 150 tys. zł. Ale urzędnicy wiedzą, że kolportaż nie był udany. – Złożyliśmy reklamację w Poczcie Polskiej. Żądamy wyjaśnienia przyczyn niewykonania usługi – tłumaczy Jarosław Jóźwiak.

Poczta przyznaje się do wpadki. – Ale to nie my dostarczaliśmy ulotki, a firma zewnętrzna. W ramach rekompensaty obiecała dostarczyć bezpłatnie 200 tys. miejskich druków – mówi Michał Dziewulski z PP.

Inną wpadkę promocyjną zaliczył ponad dwa lata temu Kazimierz Marcinkiewicz, wówczas komisarz Warszawy i kandydat na prezydenta stolicy. W nocy z 22 na 23 listopada „zadzwonił” do 10 tys. warszawiaków z prośbą, by na niego głosowali.– Jest mi nieprawdopodobnie przykro. Coś takiego nie powinno się wydarzyć. Bardzo przepraszam wszystkich, którym taki telefon przerwał sen – kajał się potem Marcinkiewicz. Prezydentem nie został.

Życie Warszawy