r e k l a m a

Lublin jest u nas

Paulina Głaczkowska 26-05-2009, ostatnia aktualizacja 27-05-2009 21:46

– Polecamy naukę w Warszawie – mówią studenci z Lublina w odpowiedzi na film wyśmiewający stołeczne uczelnie. Antyreklama powstała na zlecenie tamtejszego ratusza.

*Nie wrócimy do Lublina – zapewniają studenci Bartosz Kozłowiec, Oskar Skórski i Bartosz Janik. W Warszawie chce też zostać Adam Łęski z Opola (w niebieskiej koszulce)
autor: Rafał Guz
źródło: Fotorzepa
*Nie wrócimy do Lublina – zapewniają studenci Bartosz Kozłowiec, Oskar Skórski i Bartosz Janik. W Warszawie chce też zostać Adam Łęski z Opola (w niebieskiej koszulce)

Bartosz Kozłowiec ma 21 lat. Studiuje na Politechnice Warszawskiej. Choć duża uczelnia techniczna jest również w jego rodzinnym mieście, zdecydował się na studia w stolicy. Dlaczego? – Po pierwsze nie ma tam kierunku, który mnie interesował, po drugie w Warszawie mam większe możliwości rozwoju – tłumaczy.

Bartosz nie wpisuje się jednak w konwencję spotu, który nakręcił lubelski ratusz w ramach kampanii „Przeżyj studia. Studiuj w Lublinie“. O sprawie napisała wczorajsza „Rzeczpospolita“.

Śpię krótko, bo baluję

Z półtoraminutowego filmiku umieszczonego na www.youtube.pl wynika, że w czasie, gdy lubelski student może spokojnie oddawać się urokom nauki, dorabiać w wymarzonym zawodzie i mieszkać w niedrogiej stancji z przyjaciółmi, jego rówieśnik w stolicy musi naprawdę harować. Nie dość, że bierze udział w wyścigu szczurów, to jedyną pracą, która na niego czeka, jest roznoszenie ulotek w stroju kurczaka. To doprowadza go do stresu i bezsenności.

Co o nietypowej reklamie myślą sami studenci? – Owszem, w nocy śpię mało, ale na pewno nie z powodu stresu, a imprez – śmieje się Bartosz. Spot rozbawił również jego dwóch kolegów z roku, także z Lublina. Ich zdaniem, nauka w stolicy ma więcej plusów niż minusów.

– Pewnie, że życie tutaj nie należy do najtańszych, ale mimo że to duże miasto, sprawnie można się po nim poruszać, bilety miesięczne są na wszystkie linie, a nie tylko na wybrane – wylicza zalety Oskar Skórski. – Studiuję na Wydziale Mechanicznym Energetyki i Lotnictwa. A w Warszawie dzięki temu, że jest Okęcie, mam możliwość z bliska przyjrzeć się maszynom, które widziałem w książkach. W Lublinie miałbym na to mniejsze szanse – dodaje z kolei Bartosz Janik. – Poza tym, nie każdy musi być kurczakiem z ulotkami.

Liczy się prestiż

Stołeczne uczelnie nie zamierzają reagować na lubelski spot, bo znają swoją wartość.

– Ten filmik nie jest merytoryczny, a powiela stereotypy– uważa Anna Korzekwa, rzeczniczka UW. Tłumaczy, że choć studenci z Lublina stanowią na uczelni dużą grupę, film nie powinien przyczynić się do spadku zainteresowania z ich strony. – Przy rekrutacji pytamy kandydatów, czym kierowali się przy wyborze naszej uczelni. Na pierwszym miejscu wymieniają prestiż. Reklama ma dla nich marginalne znaczenie – podkreśla. Ewa Chybińska, rzeczniczka PW, również uważa, że pomysł spotu jest nietrafiony. – My wolimy pokazywać nasze zalety, prezentować osiągnięcia studentów, chwalić się kadrą naukową – tłumaczy Chybińska. – Myślę, że dla nas najlepszą rekomendacją są chociażby rankingi. A według nich nasi absolwenci cieszą się największym prestiżem wśród pracodawców – dodaje.Krzysztof Rusek, rzecznik SGH, podkreśla z kolei, że wyścigu szczurów nie można mylić z zaangażowaniem studentów.

– Jesteśmy w tej komfortowej sytuacji, że Warszawa to miasto, gdzie mieszczą się najważniejsze instytucje i firmy. To naturalne, że studenci chcą się do nich dostać – mówi Rusek.

Życie Warszawy