r e k l a m a

Wały fali się nie boją

Maciej Miłosz,Piotr Szymaniak 29-06-2009, ostatnia aktualizacja 30-06-2009 16:27

W ciągu trzech dni poziom wody w Wiśle podniósł się o ponad 130 cm. Wczoraj po nawałnicy, jaka przeszła nad Warszawą, sięgnął 3,88 metrów. Do stanu alarmowego brakuje jeszcze 2,5 metra.

*Jeszcze kilka dni temu na wskaźniku w bazie WOPR przy Wybrzeżu Szczecińskim  poziom wody nie przekraczał dwóch metrów. Wczoraj,  w czasie fali kulminacyjnej  na Wiśle, wody było dwa razy więcej
autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
*Jeszcze kilka dni temu na wskaźniku w bazie WOPR przy Wybrzeżu Szczecińskim poziom wody nie przekraczał dwóch metrów. Wczoraj, w czasie fali kulminacyjnej na Wiśle, wody było dwa razy więcej
autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa

Potencjalnie zagrożone są: Powiśle, Dolny Mokotów (Stegny, Sadyba, Czerniaków), Wilanów, Grochów, Gocław, część Pragi, Wawer, Tarchomin i Żerań. Przynajmniej tak wynika z mapy dołączonej do „Studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Warszawy“ z 2006 r.

– Ta mapa pokazuje tereny, które mogą zostać zalane, ale dopiero po przerwaniu wałów – uspokaja Adam Sulejewski, główny specjalista ochrony przeciwpowodziowej w Biurze Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego. Na razie przecieki nam nie grożą. – Naprawdę nie mamy powodów do obaw – zapewnia Dariusz Bogacz z Regionalnego Zarządu Gospodarki Wodnej. – Stan ostrzegawczy w Warszawie to 600 cm, a alarmowy 650 cm. W najbliższych dniach woda może delikatnie przekroczyć 400 cm – wyjaśnia.

Mądry przed szkodą

Mimo to sprawdziliśmy, w jakim stanie są warszawskie wały przeciwpowodziowe. Przypomnijmy, że jednak w 2002 r. Wisła osiągnęła rekordowy w ostatnich latach poziom 726 cm. Obecne wtedy na bulwarach ogródki piwne zostały zalane, zaś do tego, by ul. Jagiellońska znalazła się pod wodą, zabrakło kilkunastu centymetrów.

– W latach 2006 – 2007 kosztem 14 mln zł wyremontowaliśmy pięciokilometrowy odcinek Wału Rajszewskiego na Białołęce – mówi Stanisław Wojciechowski, kierownik Inspektoratu Warszawa w Wojewódzkim Zarządzie Melioracji i Urządzeń Wodnych, który odpowiada za stołeczne wały.

– Całe umocnienie podwyższyliśmy, a w środku umieściliśmy przesłonę z bentonitu, czyli 20-centymetrową ścianę z iłów i betonu – dodaje. Podobną operację, także na odcinku pięciu kilometrów, przeszedł Wał Miedzeszyński.

Problem pojawia się na Wale Zawadowskim, na siedmiokilometrowym fragmencie, który biegnie przez Wilanów i Mokotów. Choć prezydent miasta zgodę na modernizację wydał już w 2007 r., to zaskarżyło ją Ogólnopolskie Towarzystwo Ochrony Ptaków. – Wystąpiły tam pewne niedociągnięcia, np. nikt nie przewidział szlabanów na wałach w celu uniemożliwienia wjazdu quadom – tłumaczy Wiesław Nowicki z OTOP-u. Po rozpatrzeniu sprawy przez kolejne sądy decyzja w sprawie inwestycji powinna być podjęta w ciągu dwóch tygodni.

Żyrafy zagrożone

Które miejsca w Warszawie są najbardziej narażone na zalanie? – Tereny prawobrzeżnej Warszawy, między mostem Gdańskim a Śląsko-Dąbrowskim. Szczególnie trzeba uważać na Port Praski i zoo – mówi Sulejewski. Wiadomo także, że w przypadku naprawdę wysokiej wody problemy wystąpią na Młocinach i w Łomiankach.

Czy Warszawa gotowa jest stawić czoła wielkiej fali? – Nikt rozsądny nie powie, że jest do końca gotowy na nadejście powodzi – mówi Ewa Gawor, szefowa BBiZK. – To jest żywioł, którego nie da się do końca przewidzieć, zawsze trzeba być gotowym na najgorsze. Dlatego w ubiegłym roku przekazaliśmy straży pożarnej dwa urządzenia do napełniania worków przeciwpowodziowych – tłumaczy urzędniczka.

Jedno urządzenie jest na lewym brzegu, przy ul. Domaniewskiej, a drugie – w Wawrze. Dodatkowo straż ma quady, by w razie zagrożenia dowozić worki w newralgiczne punkty. Inny pomysł na zabezpieczenie miasta przed wodą ma Przemek Pasek z fundacji Ja Wisła.

– Wały odcinają tereny zalewowe od rzeki, ale czasem ilość wody w korycie jest tak duża, że nie mieści się pomiędzy nimi – twierdzi ekolog. – Niemcy, którzy jako pierwsi w Europie otoczyli rzeki wałami, teraz wydają ogromne pieniądze na budowę polderów przechwytujących nadmiar wody. Są to suche zbiorniki za wałami, które można w sposób kontrolowany zalać. To najskuteczniejszy sposób zapobiegania powodziom – tłumaczy.

Choć powódź nam nie grozi, wczoraj miasto mocno ucierpiało w wyniku nawałnicy. Wicher łamał drzewa, woda lała się w centrach handlowych, ewakuowano lokatorów domu na Mokotowie.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy