r e k l a m a

Przekręt na czterech kółkach

Monika Górecka-Czuryłło 29-07-2009, ostatnia aktualizacja 30-07-2009 17:06

Telefon jest głuchy, adres nieaktualny. Szkoła nauki jazdy 4 Kółka nagle zniknęła z mapy miasta. Na lodzie zostawiła kilkuset kursantów, którzy wpłacili po prawie 1200 zł. Nie mają ani pieniędzy, ani prawa jazdy.

autor: Gardziński Robert
źródło: Fotorzepa

U nas zdaje się za pierwszym razem – takimi słowami reklamuje się do dzisiaj na stronie internetowej ośrodek szkolenia kierowców 4 Kółka. W podtytule strony głównej dodano: „dobra szkółka”.

Jazd już nie było

Mateusz zapisał się do szkoły pod koniec maja. Zapłacił 1050 zł. Miał 100 zł zniżki dla studentów. – Z teorią nie było kłopotów. I z wewnętrznym egzaminem też – przyznaje. – Problem pojawił się przy jazdach. Pierwszą, pod koniec czerwca, instruktor odwołał SMS-em. Na drugą w ogóle nie przyszedł. Kolejna próba skontaktowania się z firmą już w lipcu oznaczała tylko głuche telefony. Biuro i właściciel zniknęli. Ale z innymi kursantami instruktorzy umawiali się jeszcze kilkanaście dni temu. Tylko że jazdy odwoływali.

Teraz Mateusz może zapisać się do innej szkoły. Zapłaci o 300 zł mniej, bo ma zaliczoną teorię. Wielu oszukanych przez 4 Kółka nie ma nawet takiej perspektywy. Fora internetowe pełne są wpisów przestrzegających przed oszustem. Poszkodowani składają pozwy na komisariacie przy ul. Żytniej. Nawołują do pozwów zbiorowych.

Sami sprawdziliśmy OSK 4 Kółka. – Abonent jest poza zasięgiem sieci – informuje głos w telefonach. – Firma się zwinęła – słyszymy w Zespole Szkół Samochodowych przy al. Jana Pawła II, gdzie wynajmowała lokal.

Ostał wam się ino sąd

– Mieliśmy już telefony od zdenerwowanych kursantów, którzy pytali, jak znaleźć zaginioną szkołę jazdy – przyznaje Jacek Gałan, wicedyrektor miejskiego Biura Działalności Gospodarczej i Zezwoleń. To tam, w Wydziale Transportu, rejestrują się firmy, które prowadzą szkolenia kierowców. – Ale szkoła się właśnie wyrejestrowała. Miesiąc temu, więc właściwie jej nie ma. Nie mamy kogo skontrolować. Ludziom nie pomożemy – tłumaczy wicedyrektor.

Miejscy urzędnicy wyjaśniają, że szkoły są sprawdzane dwa razy: zaraz po rejestracji i w trakcie pracy. – To była dosyć znana szkoła i miała niezłą renomę. Działała od kilku lat – mówi wicedyrektor Gałan. – Ale teraz poszkodowanym zostaje tylko droga sądowa.

Do sądu odsyła też pokrzywdzonych kursantów szefowa Federacji Konsumentów Małgorzata Niepokulczycka. – Właściciel, wiedząc, że ma kłopoty finansowe, nie powinien robić naborów. Ale to kwestia uczciwości biznesowej. A z tą, jak widać, nie jest najlepiej. Zostaje sąd – podsumowuje.

– Niestety, to prawda – wtóruje Marek Gawroński ze Stowarzyszenia Ośrodków Szkoleń Kierowców. Przyznaje jednak, że sytuacja szkół jazdy jest trudna. – Kursy są zbyt tanie, bo konkurencja na rynku jest duża i firmy zaniżają ceny. Potem mają kłopoty – wyjaśnia. – Nie płacą ZUS, zalegają z opłatami za samochody, a ostatecznie nie wywiązują się z umów z klientami. I plajtują.

Wielu przedstawicieli szkół jazdy uważa, że kurs na „prawko” powinien kosztować ok. 2 tys. zł. – Tyle, ile średnia pensja krajowa – dodaje Gawroński.

Sprawdź, co możesz

– Ale ośrodek prowadzący kursy zawsze warto sprawdzić, by choć trochę zminimalizować ryzyko – mówi szef Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego Andrzej Szklarski. I radzi, na co, poza formalnym wpisem w urzędzie miasta, trzeba zwrócić uwagę. – Jak długo działa firma, w jakich warunkach prowadzone są zajęcia, ile ma aut – wylicza. – Im większy majątek, tym większa gwarancja bezpieczeństwa.

Mateusz sprawdził stronę internetową firmy. – Profesjonalna, z dobrymi ocenami internautów, wielu zdawało egzamin za pierwszym razem – mówi rozgoryczony.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy