Naczelnik odchodzi z policji za bójkę z kolegą
Robert Kania, szef Wydziału Antynarkotykowego KSP, złożył rezygnację i idzie na emeryturę. Zrobił to po naszym artykule, w którym ujawniliśmy, że bił się na imprezie.
Kania zaledwie kilka miesięcy był szefem tego elitarnego wydziału. Odchodzi 5 sierpnia. – Złożył wniosek o przejście na emeryturę, który został przyjęty przez komendanta – potwierdził Marcin Szyndler, rzecznik prasowy szefa stołecznej policji.
Policjant nie podał w swoim wniosku przyczyn pożegnania się ze służbą. Jego znajomi są przekonani, że to efekt bójki, w której brał udział. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dostał on propozycję nie do odrzucenia: albo będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne, albo dobrowolnie zrezygnuje z pracy w pałacu Mostowskich.
– Ja nie namawiałem go do odejścia – powiedział nam Adam Mularz, komendant stołeczny policji.
W czerwcu opisaliśmy incydent, do którego doszło na policyjnej imprezie integracyjnej. Zorganizowali ją funkcjonariusze pionu antynarkotykowego Centralnego Biura Śledczego i Wydziału Narkotyków Komendy Stołecznej Policji. Impreza nie udała się.
– Panowie za dużo wypili alkoholu i to nie wyszło im na dobre – wspomina uczestnik imprezy. Wstawiony już nieco młodszy inspektor Kania ściął się z jednym z policjantów z CBŚ Tomaszem Ch. Poszło o kobietę. – Od słów przeszli do czynów. Szef narkotyków, były bokser, przyłożył niższemu, o posturze Małysza, policjantowi. Tamten oddał mu. Potem bijących się rozdzielili uczestnicy spotkania – dodaje policjant.
– Doszło do kompromitującej sytuacji. Naczelnik powinien pilnować porządku na imprezie, a nie wszczynać bójki – opowiada policyjny tajniak. Po naszej publikacji wobec naczelnika Kani na polecenie Komendy Głównej Policji zostało przeprowadzone jedynie postępowanie wyjaśniające. Potwierdziło ono, że pomiędzy policjantami doszło do rękoczynów.
Z naszych informacji wynika, że już po imprezie mł. insp. Robert Kania spotkał się z Tomaszem Ch. Panowie przeprosili się i stwierdzili, że nie czują do siebie urazy.
Kania był szefem wydziału od początku tego roku. Wcześniej pracował w Centralnym Biurze Śledczym. Na razie nie wiadomo, kto go zastąpi.
Wydział Antynarkotykowy nie ma na swoim koncie spektakularnych sukcesów. – To dlatego, że dopiero się rozkręcają. Na razie przeważnie przejmują do prowadzenia sprawy z komisariatów i komend rejonowych, które dotyczą dilerów – mówi oficer stołecznej policji. Wydział prowadzi obecnie kilkanaście śledztw. Największy sukces odniósł w poprzednim tygodniu, kiedy to policjanci zatrzymali kilku handlarzy narkotyków z Warszawy, Pomorza i Wielkopolski, udaremnili też sprzedaż 4,5 kg amfetaminy. W ich ręce trafił też też diler z Targówka.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook