r e k l a m a

Naczelnik odchodzi z policji za bójkę z kolegą

blik , koz 30-07-2009, ostatnia aktualizacja 31-07-2009 14:29

Robert Kania, szef Wydziału Antynarkotykowego KSP, złożył rezygnację i idzie na emeryturę. Zrobił to po naszym artykule, w którym ujawniliśmy, że bił się na imprezie.

autor: Dariusz Majgier
źródło: Fotorzepa

Kania zaledwie kilka miesięcy był szefem tego elitarnego wydziału. Odchodzi 5 sierpnia. – Złożył wniosek o przejście na emeryturę, który został przyjęty przez komendanta – potwierdził Marcin Szyndler, rzecznik prasowy szefa stołecznej policji.

Policjant nie podał w swoim wniosku przyczyn pożegnania się ze służbą. Jego znajomi są przekonani, że to efekt bójki, w której brał udział. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się, że dostał on propozycję nie do odrzucenia: albo będzie wszczęte postępowanie dyscyplinarne, albo dobrowolnie zrezygnuje z pracy w pałacu Mostowskich.

– Ja nie namawiałem go do odejścia – powiedział nam Adam Mularz, komendant stołeczny policji.

W czerwcu opisaliśmy incydent, do którego doszło na policyjnej imprezie integracyjnej. Zorganizowali ją funkcjonariusze pionu antynarkotykowego Centralnego Biura Śledczego i Wydziału Narkotyków Komendy Stołecznej Policji. Impreza nie udała się.

– Panowie za dużo wypili alkoholu i to nie wyszło im na dobre – wspomina uczestnik imprezy. Wstawiony już nieco młodszy inspektor Kania ściął się z jednym z policjantów z CBŚ Tomaszem Ch. Poszło o kobietę. – Od słów przeszli do czynów. Szef narkotyków, były bokser, przyłożył niższemu, o posturze Małysza, policjantowi. Tamten oddał mu. Potem bijących się rozdzielili uczestnicy spotkania – dodaje policjant.

– Doszło do kompromitującej sytuacji. Naczelnik powinien pilnować porządku na imprezie, a nie wszczynać bójki – opowiada policyjny tajniak. Po naszej publikacji wobec naczelnika Kani na polecenie Komendy Głównej Policji zostało przeprowadzone jedynie postępowanie wyjaśniające. Potwierdziło ono, że pomiędzy policjantami doszło do rękoczynów.

Z naszych informacji wynika, że już po imprezie mł. insp. Robert Kania spotkał się z Tomaszem Ch. Panowie przeprosili się i stwierdzili, że nie czują do siebie urazy.

Kania był szefem wydziału od początku tego roku. Wcześniej pracował w Centralnym Biurze Śledczym. Na razie nie wiadomo, kto go zastąpi.

Wydział Antynarkotykowy nie ma na swoim koncie spektakularnych sukcesów. – To dlatego, że dopiero się rozkręcają. Na razie przeważnie przejmują do prowadzenia sprawy z komisariatów i komend rejonowych, które dotyczą dilerów – mówi oficer stołecznej policji. Wydział prowadzi obecnie kilkanaście śledztw. Największy sukces odniósł w poprzednim tygodniu, kiedy to policjanci zatrzymali kilku handlarzy narkotyków z Warszawy, Pomorza i Wielkopolski, udaremnili też sprzedaż 4,5 kg amfetaminy. W ich ręce trafił też też diler z Targówka.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy