Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Dlaczego ratusz nie chciał Ołdakowskiego

Izabela Kraj 13-10-2009, ostatnia aktualizacja 14-10-2009 14:54

Muzeum Historyczne m.st. Warszawy ma nową Radę Programową. Nie ma w niej szefa Muzeum Powstania Warszawskiego, choć popierali go nawet radni SLD.

Jana Ołdakowskiego, dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, nie zaproszono do rady programowej Muzeum Historycznego
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Jana Ołdakowskiego, dyrektora Muzeum Powstania Warszawskiego, nie zaproszono do rady programowej Muzeum Historycznego

Rada Programowa Muzeum Historycznego to grupa doradców, którzy mają pomóc odnawiać wizerunek tej placówki i ją popularyzować. Kompletuje ją ratusz, a zatwierdza Rada Warszawy.

Rajcy nie chcieli jednak przyjąć składu rady, jaki zaproponowała prezydent miasta. Poszło m.in. o szefa Muzeum Powstania, posła PiS Jana Ołdakowskiego. Choć jego kandydaturę sugerowali nawet radni lewicy. – Politycznie nie jest on postacią z mojej bajki. Ale w Warszawie pokazał, jak powinno wyglądać nowoczesne muzeum – mówił radny SLD Andrzej Golimont. – To nie Ołdakowskiemu potrzebna jest rada Muzeum Historycznego. To radzie potrzebny jest Ołdakowski.

Urzędnicy, zapraszając do rady MH m.in. radną z komisji kultury, urzędników i szefów muzeów miejskich Lublina, Łodzi czy Londynu, o Ołdakowskim nie pomyśleli. Bo jest z PiS.

Po awanturze kandydaturę zaakceptowała komisja kultury w radzie. PiS wnioskowało też, by dołączyć do rady MH wiceszefową komisji kultury radną Małgorzatę Kobus (PiS). A SLD – by jednego z muzealników zastąpił radny lewicy Adam Cieciura. Hanna Gronkiewicz-Waltz zaakceptowała tylko ten ostatni pomysł.

Opozycja komentuje całą awanturę w kategoriach politycznych. – To obciach dla tej rady i dla Platformy, że Ołdakowski został pominięty – ocenia radny Maciej Maciejowski (PiS).

– Tu nie ma polityki. W radzie muzeum liczba miejsc jest ograniczona. Ale mamy tam dobrych specjalistów od muzealnictwa. Wystarczy – odpowiada szef gabinetu prezydent Jarosław Jóźwiak.

Wiceprzewodnicząca rady Warszawy Ligia Krajewska (PO) jednak oceniła: – Ciekawe, czy za czasów PiS też panował taki ekumenizm polityczny, o jaki dziś apeluje partia. Pan dyrektor i poseł jest już i tak bardzo zajęty. Nie będziemy dodatkowo go obciążać.

– Nikt mnie o zdanie nie pytał. Gdyby padła propozycja, pewnie bym się zgodził, ale oba muzea i tak bardzo dobrze współpracują – komentuje Jan Ołdakowski.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy