r e k l a m a

„Nie daj się złowić” na świątecznych zakupach

Agata Sabała 23-03-2010, ostatnia aktualizacja 23-03-2010 22:42

Bogdan Krzyszczak naczelnik KSP

Przed Wielkanocą policja rusza z akcją „Nie daj się złowić”. Na czym ona polega?

Bogdan Krzyszczak: W komunikacji miejskiej i centrach handlowych: Arkadia, Wileńska i Bemowo pojawią się plakaty ostrzegające przed kieszonkowcami. Pierwszą taką akcję przeprowadziliśmy rok temu, drugą przed Bożym Narodzeniem. Teraz znowu chcemy uświadomić warszawiakom, że w pogoni za świątecznymi zakupami mogą stracić portfel.

Dlatego w kieszonkowców wcielą się sami policjanci?

To druga, oprócz plakatów, forma dotarcia do klientów. Policjanci z Wydziału Wywiadowczego po cywilnemu będą wyszukiwać osoby, które mogą paść ofiarą złodzieja, i naklejać np. w otwartych torebkach ostrzeżenie: „Dałeś się złapać policji, nie daj się złapać złodziejowi”. Wcześniej próbowaliśmy rozmawiać z takimi osobami, ale słyszeliśmy tylko: „mnie to nie dotyczy”. Lepiej działa terapia szokowa. Jeśli ktoś znajdzie taką naklejkę, uświadomi sobie, że ktoś jednak włożył do torby rękę.

Jak nie dać się okraść?

Nie nosić wszystkich pieniędzy w jednym miejscu, trzymać gotówkę w kilku kieszeniach. Kobiety powinny sprawdzać, czy zamknęły torebki, i nosić je z przodu albo pod pachą, nigdy z tyłu. Mężczyźni nie mogą nosić portfela w tylnej kieszeni spodni.

Po czym poznać złodzieja?

Trzeba zwracać uwagę na szczegóły, bo często jest elegancko ubrany, co usypia naszą czujność. Ale ma rozbiegany wzrok, nie patrzy nam w oczy. Bardzo ważne, żebyśmy reagowali, gdy widzimy, że ktoś jest okradany. Trzeba od razu krzyczeć: złodziej! Nie bójmy się, kieszonkowiec nie pobije nas. Wie, że za to grozi mu o wiele wyższa kara.

Życie Warszawy