Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Nie ma pieniędzy na krzyże

Piotr Szymaniak 24-08-2010, ostatnia aktualizacja 25-08-2010 13:20

Mogiły żołnierzy na Powązkach Wojskowych są w fatalnym stanie. Nazwiska na krzyżach nieczytelne, na niektórych w ogóle brak informacji, kto leży w grobie. Zarząd cmentarza umywa ręce i odsyła do wojewody, a ten narzeka na chroniczny brak funduszy.

Tomasz Konstanty Górecki pokazuje jeden z „krzyży figurantów”
autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
Tomasz Konstanty Górecki pokazuje jeden z „krzyży figurantów”
Zapuszczony grób kpt. Edmunda Tarasa- -Wołkowińskiego
autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
Zapuszczony grób kpt. Edmunda Tarasa- -Wołkowińskiego
Adam Siwek, Naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa
źródło: archiwum prywatne
Adam Siwek, Naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa

O zaniedbanych kwaterach żołnierzy poległych podczas II wojny światowej zaalarmował nas Tomasz Konstanty Górecki. Od dwóch lat szuka grobów żołnierzy walczących w 29. Pułku Piechoty Strzelców Kaniowskich. – Przy okazji poszukiwań na Powązkach Wojskowych zdumiałem się stanem żołnierskich mogił. Często, żeby w ogóle odczytać napis na krzyżu, musiałem wejść na grób i wodzić palcem po wyżłobieniach.

Sprawdziliśmy. Wystarczy przejść Aleją Główną, by się przekonać, jak wiele spośród 13 tys. tzw. grobów wojennych na Powązkach jest właściwie nieczytelnych.

My mamy czyste sumienie

Zarządzający Wojskowymi Powązkami Zarząd Cmentarzy Komunalnych umywa ręce.

– Opieka nad grobami żołnierzy w myśl ustawy leży w kompetencjach wojewody. To on określa wysokość środków przeznaczanych na remonty, co decyduje o zakresie robót, jakie możemy wykonać – mówi Marek Buczak, kierownik działu technicznego z Zarządu Cmentarzy Komunalnych. – Robimy, ile możemy, np. w tym roku wymieniamy krzyże w kwaterach obrońców Twierdzy Modlin. Ostatnio postawiono też 30 nowych nagrobków na mogiłach wojennych w innych częściach cmentarza.

Buczak przyznaje, że na niektórych krzyżach betonowych napisy się zatarły, ale jednocześnie zaznacza. – Nieprawdą jest, że generalnie nagrobki są w złym stanie. W żadnym razie nie ma mowy o zaniedbaniach, mamy czyste sumienie – uważa.

W tym roku Urząd Wojewódzki przeznaczył 750 tys. zł na remonty oraz utrzymanie grobów i cmentarzy wojennych w Warszawie. – Zakres prac powstaje w wyniku negocjacji z samorządem i określenia priorytetów na dany rok – informuje biuro prasowe wojewody.

– Urząd płaci za bieżące utrzymanie porządku i zieleni, a remonty przeprowadzane są sukcesywnie, w miarę pojawiających się potrzeb oraz możliwości finansowych.

Jednak nie wszystko można tłumaczyć brakiem pieniędzy. Choć część krzyży rzeczywiście wymaga odnowienia, to są też takie nagrobki, na których wystarczy ręką zetrzeć warstwę mchu i brudu, by napis był czytelny. Dlaczego nikt tego nie robi?

Żeby liczba się zgadzała

Ale to nie wszystko. – Na części krzyży nie ma żadnych napisów i nigdy nie było. A przecież nawet gdy nieznane są personalia danego żołnierza, wypadałoby oznaczyć krzyż jako n/n – oburza się Górecki. – W każdym rzędzie takich nieoznaczonych krucyfiksów jest od dwóch do czterech. W sumie – setki.

ZCK tłumaczy, że w niektórych rzędach jest więcej ciał niż krzyży, między nimi umieszczono więc tablice, na których wyryto pozostałe nazwiska. Po co więc puste krzyże?

– Chodziło o to, by rządki były równe i w każdym było po 40 krzyży – tłumaczy Buczak.

Nie da się tego powiedzieć o mogile kpt. Edmunda Tarasa-Wołkowińskiego, dowódcy 25. pułku dywizjonu artylerii ciężkiej z Kalisza, która brała udział w obronie Warszawy. Tu nie ma żadnych wątpliwości co do miejsca jego pochówku. Tymczasem nie dość, że jego grób jest bezimienny, to w dodatku zupełnie zaniedbany.

– Kapitan został pochowany na Powązkach w 1939 roku i od tamtego czasu nikt się tym grobem nie zajmował – odpowiada Marek Buczak z ZCK. – Jakim problemem jest umieszczenie nazwiska na grobie? – Głównie finansowym – ucina Buczak.

Z kolei wojewoda mazowiecki zapowiada zwiększenie w przyszłym roku dotacji przeznaczonej na utrzymanie grobów wojennych z 1,15 mln do 1,7 mln zł dla całego województwa. Nie wiadomo, jaka część tej kwoty przeznaczona zostanie dla Warszawy.

Adam Siwek, Naczelnik Wydziału Krajowego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa: Zarząd cmentarza powinien zadbać o umieszczenie napisów na krzyżach, zwłaszcza w przypadkach, gdy wiadomo, kto w danej mogile leży. Nie widzę tutaj większego problemu, wystarczy zwrócić się w tej sprawie do wojewody. Doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, w jakim stanie są groby na Powązkach Wojskowych, gdyż co roku remontujemy część krzyży. Przeznaczamy na ten cel ok. 40 – 50 tys. zł rocznie. Za te pieniądze zarząd cmentarza jest w stanie odnowić kilka rzędów krzyży. Niestety, zmagamy się z konsekwencjami podejmowanych przed laty decyzji o budowaniu krzyży z piaskowca, który jest trudny w utrzymaniu, łatwo się brudzi i jest podatny na uszkodzenia. Teraz staramy się stosować granit, który jest dużo trwalszym materiałem. Krzyże granitowe mogą stać przez 50 lat i przez ten czas wymagają tylko drobnego czyszczenia. Niestety, wszystko rozbija się o pieniądze. Na doprowadzenie grobów żołnierzy z kampanii wrześniowej do zadowalającego stanu trzeba wydać kilka milionów złotych. Takiego ciężaru nie udźwigniemy ani my sami, ani miasto, ani wojewoda.

Dodaj swoja opinię

Życie Warszawy