Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Wytwórnia w cieniu konfliktów

Wiktor Ferfecki 16-05-2017, ostatnia aktualizacja 16-05-2017 08:31

Spory z mediami i częścią załogi, która zaczęła wydawać niezależną prasę. Co się dzieje w fabryce dokumentów?

źródło: materiały prasowe

„Aby zło zatryumfowało, wystarczy, by dobry człowiek niczego nie robił" – takie motto znajduje się na stronie tytułowej „Wolnego Głosu Wytwórni", pisma redagowanego przez pracowników Polskiej Wytwórni Papierów Wartościowych.

Na razie ukazał się jeden numer pisma niezależnego od władz spółki. Jego twórcy, którzy pozostają anonimowi, twierdzą, że tworzą coś na wzór prasy podziemnej.

We wstępniaku można przeczytać, że „ludzie uczciwi potrafią oburzyć się na zło i na nieprawości". Niżej są informacje o „irracjonalnych" działaniach zarządu wobec dwóch członków NSZZ Solidarność, z których jeden został zwolniony, a drugi zawieszony w obowiązkach. „Wolny Głos" informuje też o tym, że w proces o przywrócenie do pracy przedstawicielki pracowników w radzie nadzorczej zaangażowała się Helsińska Fundacja Praw Człowieka

„Zdecydowano się wydawać »Wolny Głos Wytwórni« z uwagi na brak alternatywnych źródeł informacji wobec tych dystrybuowanych przez zarząd. Faktycznie ani pojedynczy pracownicy, ani związki zawodowe nie mają już żadnego dostępu – w istotnych sprawach – do »Życia Wytwórni« (wewnętrznego biuletynu wydawanego przez spółkę – red.). Kiedyś taki dostęp, choć ograniczony, jednak był" – piszą redaktorzy „Wolnego Głosu" w odpowiedzi na nasze pytania. Dodają, że rozprowadzają gazetę mailowo i na papierze.

Jednak zdaniem zarządu trudno uznać ją za „prasę podziemną". „Świadczy o tym chociażby fakt, że jest ona dostępna dla wszystkich pracowników. Została m.in. powieszona na wewnątrzzakładowej tablicy informacyjnej związku zawodowego NSZZ »Solidarność«" – informuje zespół prasowy PWPW.

Dodaje, że skala zwolnień nie odbiega od innych spółek o podobnym zatrudnieniu, a rozwiązanie umowy ze związkowcem opisywanym w „Wolnym Głosie Wytwórni" było uzasadnione „ciężkim naruszeniem obowiązków pracowniczych". Na pytania „Rzeczpospolitej" o innych pracowników, których sprawy opisano w gazecie, zespół prasowy nie odpowiedział.

A według redakcji „Wolnego Głosu" kontrowersyjnych zwolnień było więcej. Pierwsza z osób zwolnionych przez prezesa Piotra Woyciechowskiego (piastuje to stanowisko od stycznia 2016 r.) uzyskała korzystny wyrok sądu pierwszej instancji. Informacja na ten temat ma się znaleźć w nowym majowym numerze pisma, które zapowiadane jest na drugą połowę miesiąca.

Biuletyn, którego redakcja stoi w opozycji do zarządu PWPW, to kolejny niepokojący sygnał o sytuacji w fabryce, znajdującej się na liście spółek strategicznych Skarbu Państwa.

PWPW trafiła na tę listę, bo produkuje m.in. banknoty, paszporty i banderole. W związku z tym ma dostęp do danych milionów Polaków.

Według tygodnika „Newsweek", który w połowie ub.r. opublikował artykuł o wewnętrznych problemach w spółce, konflikt załogi z kierownictwem rozpoczął się, gdy prezesem PWPW został Piotr Woyciechowski, związany z szefem MON Antonim Macierewiczem.

Tygodnik pisał, że pracownicy spółki zamawiają msze święte w intencji wyrzucanych. Z kolei prezes miał zamawiać konkurencyjne nabożeństwa „w intencji zarządu, pracowników oraz ich rodzin".

O artykule zrobiło się głośno jeszcze przed publikacją, bo zarząd firmy oburzyły pytania „Newsweeka" o to, kto uczestniczy w mszach. Później PWPW pozwała wydawcę tygodnika, żądając 1 mln zł odszkodowania na rzecz Fundacji Reduta PWPW. W piśmie do prokuratury zarząd zasugerował nawet, że dziennikarz „Newsweeka" Michał Krzymowski brał udział w działalności obcego wywiadu. Powód? Zdaniem PWPW artykuł miał zaszkodzić w pertraktacjach dotyczących umowy na produkcję armeńskich paszportów.

PWPW wniosła też pozwy przeciw piszącej o niej „Gazecie Wyborczej".

"Rzeczpospolita"