Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gorące lato z łopatą

Krzysztof Kowalski 12-08-2017, ostatnia aktualizacja 12-08-2017 00:00

Ostrogi w jaskini, amfora w grodzisku i moneta w fosie, czyli wakacyje odkrycia sprzed wieków.

Lipiec i sierpień na półkuli północnej nie są miesiącami wakacyjnymi dla archeologów.
źródło: Fotolia
Lipiec i sierpień na półkuli północnej nie są miesiącami wakacyjnymi dla archeologów.

W tym roku polscy badacze najdawniejszych dziejów zanotowali już sporo sukcesów.

Wielkie znaczenie małych zabytków

Niektóre odkopane zabytki, mimo że niepozorne, mają dużą wartość naukową. Przykładem tego są ostrogi i fragmenty naczyń ceramicznych z XIII i XIV w. znalezione w jaskiniach na Jurze Krakowsko-Częstochowskiej. Według lokalnych podań w jednej z jaskiń schronił się Władysław Lokietek po ucieczce z Krakowa przed wojskami czeskiego władcy – Wacława II. Tradycyjnie wskazuje się Jaskinię Lokietka (zwaną też Królewską) w Ojcowskim Parku Narodowym.

Obecność ostróg oznacza, że w jaskiniach znajdowali się zbrojni, zapewne rycerze. Charakterystyczne cechy wskazują, że powstały one między drugą połową XIII a początkiem XIV wieku, czyli w czasach, w których żył Łokietek.

– Do tej pory nie było bezpośrednich dowodów na obecność Łokietka w jaskini nazwanej jego imieniem. Jednak legenda może być faktem – wyjaśnia kierujący wykopaliskami dr Michał Wojenka z Uniwersytetu jagiellońskiego.

Także na południu Polski, na placu przed zamkiem książąt Sułkowskich w Bielsku-Białej, badacze natrafili na pozostałości nieistniejących już budowli: XV-wiecznych murów obronnych, prawdopodobnie kordegardy, a także teatru książęcego i stajni wzniesionych w XIX w. W pracy archeologom pomógł plan katastralny miasta z 1831 r. Zaznaczone są na nim nieistniejące budynki, które spłonęły pięć lat później.

Archeolodzy badają także dawną fosę między zamkiem a kordegardą. Znaleźli w niej fragmenty kafli, naczyń oraz XVII-wieczną monetę wybitą za panowania Jana Kazimierza. Fosy w średniowieczu były utrzymywane w czystości, ale gdy nie pełniły już swojej roli, wyrzucano do nich śmieci, a później zasypywano, dzięki temu można w nich znaleźć mnóstwo ciekawych zabytków.

Średniowieczny targ

W okolicach Nowego Targu w ścisłym centrum Wrocławia archeolodzy natknęli się na pozostałości osad, z których najstarsze pochodzą z XI w. Poszczególne warstwy, fundamenty domów są dobrze zachowane, przetrwały w nich zabytki drewniane, tkaniny, kości, ceramika i zabytki metalowe.

To osada rzemieślniczo-targowa z XI i XII w. Następnie wytyczono tam w drugiej połowie XIII w. dzisiejszy pl. Nowy Targ i regularną siatkę ulic wokół niego, wówczas powstały tam działki mieszczańskie, początkowo z zabudową drewnianą, od XIV w. ceglaną.

Niezwykłego odkrycia dokonali w Chotyńcu w powiecie jarosławskim (Podkarpackie), archeolodzy z Uniwersytetu Rzeszowskiego. Odkopali tam grecką amforę do wina datowaną na okres od drugiej połowy VII w. do VI w. p.n.e. To pierwsze w Polsce takie znalezisko. Amforę znaleźli podczas rozkopywania grodziska sprzed 2,5 tys. lat. Aglomeracja kilkunastu osad skupiona wokół grodziska należała do Scytów – koczowniczego ludu wojowników, którzy od VIII do IV w. przed naszą erą stworzyli imperium od Azji aż po Europę. To najdalej na północny zachód Europy wysunięte pozostałości tego typu. Amfora wysokości 60 cm malowana jest w czerwone pasy. Obok leżały kości dzika lub świni – pozostałości po uczcie scytyjskiej arystokracji.

Niezwykła bazylika

Kamienne latryny, pierścień oraz bransoleta – to najciekawsze odkrycia dokonane przez krakowskich archeologów w ruinach olbrzymiej bazyliki sprzed 1,5 tys. lat w Marei w północnym Egipcie. Miasto Marea leżało w sąsiedztwie Aleksandrii, w okresie rzymskim i bizantyjskim, słynęło ze znakomitego wina. O znaczeniu Marei jako portu morskiego świadczą kamienne mola, z których najdłuższe ma 120 m.

Badacze natknęli się w bazylice na pomieszczenie z kamiennymi latrynami. Były dostępne dla wiernych – od wnętrza, i dla pielgrzymów – od zewnętrznych murów. Osobne były przeznaczone dla kobiet, osobne – dla mężczyzn. Także kapłan miał własną niewielką latrynę w jednej z bocznych kaplic. Bazylika była w dużej mierze samowystarczalna, o czym świadczy odkryta między dwiema nawami studnia głębokości kilku metrów.

Dom z wewnętrznym dziedzińcem, dookoła którego znajdowały się prywatne termy i latryny do wyłącznego użytku dowódcy rzymskiego garnizonu, odkrył polsko-gruziński zespół prowadzący wykopaliska w forcie Apsaros (dzisiejsze Gonio) obok kurortu Batumi w zachodniej Gruzji. Był to bardzo bogaty dom. Siedziba dowódcy garnizonu znajdowała się w centralnej części fortu, w którym stacjonowało 500 żołnierzy – mieszkali w barakach koszarowych, po ośmiu w jednej sypialni, dzielili łaźnie i latryny.

Wyjątek stanowił właśnie dowódca, który rezydował wraz z rodziną i służbą w domu z wygodami, takimi jak indywidualne termy oraz latryna spłukiwana wodą.

Na podstawie serwisu PAP Nauka w Polsce.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: k.kowalski@rp.pl

"Rzeczpospolita"