Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Prywatne akademiki mogą być żyłą złota

Aneta Gawrońska 06-02-2018, ostatnia aktualizacja 06-02-2018 00:00

Domów studenckich brakuje, podczas gdy popyt nie maleje.

Gdański Harward – dom studencki oferuje lokale od 12 do 23 mkw.
źródło: materiały prasowe
Gdański Harward – dom studencki oferuje lokale od 12 do 23 mkw.
Student Depot – akademik we Wrocławiu
źródło: materiały prasowe
Student Depot – akademik we Wrocławiu

W Polsce jest ok. 1,35 mln studentów. Na zakwaterowanie w publicznych i prywatnych akademikach może liczyć jedynie co dziesiąty. Domów studenckich brakuje, podczas gdy popyt nie maleje – wynika z najnowszego raportu spółki Metropolitan Investment.

Z Europy i Azji

Eksperci Metropolitana podają, powołując się na prognozy Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, że do 2035 roku liczba studentów wzrośnie do 1,49 mln. Polskie uczelnie coraz chętniej wybierają obcokrajowcy. Od 1990 do 2016 roku ich liczba zwiększyła się z 4 do 66 tys. – Jeżeli to tempo zostanie utrzymane, to w 2020 roku w Polsce może studiować ok. 90–120 tys. osób z zagranicy – komentuje Rafał Kroczak, dyrektor ds. analiz w firmie Metropolitan Investment. Wśród zagranicznych studentów przeważają osoby z krajów sąsiadujących z Polską. To głównie Ukraińcy oraz Białorusini, którzy w 2016 roku stanowili prawie 62 proc. uczących się u nas cudzoziemców.

Reszta to studenci przede wszystkim z krajów Europy Zachodniej i Azji. – W 2000 roku w akademikach było zakwaterowanych prawie 144 tys. studentów. W 2016 roku liczba ta zmalała do nieco ponad 101 tys. – podaje Rafał Kroczak. – Wynika to m.in. z wyłączania części budynków z eksploatacji – wyjaśnia. Niektóre obiekty są modernizowane i przebudowywane. Część trzy- i czteroosobowych pokoi zmienia się w pokoje jedno- i dwuosobowe, przez co liczba dostępnych miejsc naturalnie się zmniejsza.

– Lukę pomiędzy popytem a podażą może wypełnić sektor prywatny – podkreśla dyrektor Kroczak. Rynek prywatnych akademików w Polsce jest jednak dopiero na początku drogi rozwoju. Ok. 40 domów oferuje prawie 4,5 tys. miejsc.

– Większość stanowi majątek pojedynczych osób fizycznych i prawnych – mówi Rafał Kroczak. Kolejne 36 domów studenckich jest własnością niepublicznych szkół wyższych. – Społeczność akademicka koncentruje się wokół największych i zarazem najbardziej popularnych uczelni. Od wielu lat najwięcej studentów uczy się na Uniwersytecie Warszawskim i Uniwersytecie Jagiellońskim, ale dużą liczbą studentów mogą się pochwalić także Politechnika Wrocławska, Uniwersytet Łódzki i Uniwersytet Gdański – mówi dyrektor z Metropolitan Investment.

Wioleta Wojtczak, ekspert firmy doradczej Savills, komentuje, że polski rynek prywatnych akademików, który dopiero raczkuje, jest bardzo różnorodny. – Jego rozwój jest podyktowany m.in. wzrostem liczby zagranicznych studentów i małą dostępnością, zwłaszcza w porównaniu z bardziej rozwiniętymi rynkami, miejsc w domach studenckich. Wiele uczących się osób decyduje się na wynajem mieszkania – mówi. Wioleta Wojtczak zwraca uwagę na zainteresowanie inwestorów, którzy chcą zarabiać na prywatnych akademikach. Obiektów będzie więc przybywać.

Pralnia i siłownia

Marta Wachowiak, ekspert Metropolitan Investment, przekonuje, że prywatne akademiki pozwalają na uzyskanie wyższej stopy zwrotu niż mieszkanie na wynajem. – Te ostatnie mogą dać ok. 4–6 proc. rentowności brutto, podczas gdy rentowność najlepszych inwestycji w komercyjne akademiki sięga nawet kilkunastu procent – zapewnia. – W przypadku naszego Gdańskiego Harwardu stopa zwrotu wynosi 7 proc. w skali roku. Osiągnięta nadwyżka będzie dzielona pomiędzy inwestora a operatora akademika w formule 50/50 – podaje.

Na miniapartament w domu studenckim trzeba mieć co najmniej 196 tys. zł. Stawki najmu lokali zależą od standardu – i mieszkania, i budynku. Liczy się wyposażenie lokalu – łazienki, aneksu kuchennego. W obiektach mogą być też takie udogodnienia, jak pralnia, siłownia, sala komputerowa i wi-fi.

– Stawka najmu za pokój jednoosobowy waha się od 400 do 2,6 tys. zł miesięcznie – podaje Marta Wachowiak. – Najtańsze miejsca w pokoju dwuosobowym kosztują 300 zł, a najdroższe – ok. 1,3 tys. zł. Za miejsce w trzyosobowym pokoju trzeba zapłacić od 250 do 1,2 tys. zł. Czynsze w publicznych akademikach są niższe, ale standard wykończenia jest tam inny i najczęściej brakuje udogodnień.

Metropolitan Investment przeanalizował też rynek prywatnych akademików za granicą. – Jest on bardzo rozwinięty w krajach Europy Zachodniej i USA. Do jednych z najbardziej dojrzałych zalicza się Wielką Brytanię, gdzie odnotowano duży przypływ międzynarodowych studentów – mówi Rafał Kroczak. – Nowe domy studenckie wciąż są budowane, a zainteresowanie inwestorów rośnie.

Dyrektor z Metropolitana wskazuje też Holandię i Niemcy, które przyciągają studentów także z innych krajów m.in. rozwiniętą ofertą kierunków w języku angielskim.

– Nowoczesne domy studenckie oferują jedno-, dwuosobowe apartamenty z własną kuchnią i łazienką – opowiada dyrektor Kroczak. – Deweloperzy nie zapominają nawet o miejscach parkingowych dla samochodów i rowerów. ©℗

"Rzeczpospolita"