r e k l a m a

Ratusz kontra komis: ostra walka bez zasad

Konrad Majszyk 30-03-2008, ostatnia aktualizacja 30-03-2008 21:23

Na sporze o teren pod Trasę Siekierkowską zarabiają prawnicy, a tracą tkwiący w korkach warszawiacy.

źródło: Życie Warszawy

Z powodu braku porozumienia między władzami miasta i właścicielami komisu Bogdan Car budowa ostatniego fragmentu Trasy Siekierkowskiej opóźnia się już kilka lat. Właściciele autokomisu twierdzą, że wyceny Biura Nieruchomości nie nadążają za wzrostem cen na rynku nieruchomości. Nazywają je jałmużną, a nie uczciwą ofertą.

Miasto ma w zanadrzu argument: w interesie podatników jest, żebyśmy nie przepłacali. Ratusz twierdzi, że właścicielom komisu zaproponował osiem lokalizacji zastępczych, ale wszystkie odrzucili. Wiceprezydent miasta Andrzej Jakubiak skarżył się, że musiał wstrzymywać sprzedaż tamtych gruntów w miejskich przetargach.

Co na to Kaczmarczykowie?

– Urzędnik pokazuje mi np. działkę i mówi: „Proszę bardzo, jest warta 9 mln zł. Różnicę musi pani dopłacić“! A to oznacza, że mam nie wiadomo skąd wziąć kilka milionów złotych i to na sam grunt – mówi Katarzyna Kaczmarczyk. – Kiedyś denerwowałam się, stojąc w korku na Powstańców Śląskich. Teraz już rozumiem właścicieli domu, z powodu którego droga się zwęża.

Zwraca uwagę na niejasne kulisy dysponowania miejskimi gruntami. Twierdzi, że już kilka lat temu wnioskowała o działkę zamienną przy Grochowskiej 75/77. Miała usłyszeć, że to „nie dla nich”. Ostatecznie została przekazana w użytkowanie wieczyste komu innemu, a ten sprzedał ją z zyskiem.

Szef Biura Nieruchomości Marcin Bajko nie chciał rozmawiać z naszym dziennikarzem. Przekazał nam, że w sprawie komisu „nic się nie zmieniło”.Wynajęci przez właścicieli komisu prawnicy wyłapują w gąszczu przepisów błędy popełnione przez urzędników w trakcie przygotowań do inwestycji. Koszty społeczne opóźniania tej budowy to kilka mln zł rocznie – tyle kosztuje nas paliwo tracone w korkach.

Życie Warszawy



-->