Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Parkomat? Opłaca się go zignorować

Konrad Majszyk, Mariusz Gruza 09-08-2010, ostatnia aktualizacja 10-08-2010 14:34

1,6 tys. parkomatów pilnuje 40 kontrolerów, którzy wyłapują garstkę niepłacących za postój. – O wiele korzystniej jest raz na kilka miesięcy zapłacić karę – wyliczyli kierowcy.

*Kontrolerzy płatnego parkowania. 40 ludzi chodzących we dwójkę albo trójkę ma za zadanie upilnować 1,6 tys. parkomatów
autor: Kuba Kamiński
źródło: Fotorzepa
*Kontrolerzy płatnego parkowania. 40 ludzi chodzących we dwójkę albo trójkę ma za zadanie upilnować 1,6 tys. parkomatów
autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa

Kiedyś sądziłem, że kontrolerzy przykładają się do pracy. Ale koledzy z firmy namówili mnie na eksperyment: nie płać w ogóle – opowiada pan Andrzej z biurowca Rondo 1 (nazwisko do wiadomości redakcji). – I co się okazało? Przez trzy miesiące znalazłem za wycieraczką jedno wezwanie do zapłaty 50 zł! A gdybym codziennie uczciwie „karmił” parkomat, wydałbym 2100 zł. Czysty zysk.

Bilans zysków

Czytelnik wyciąga kartkę z wyliczeniami. Parkuje w centrum przez dziesięć godzin dziennie. Przyjeżdża przed godz. 7.30, żeby załapać się na miejsce w strefie, a nie np. Złotych Tarasach. Z obliczeń wynika, że proceder przestałby się opłacać dopiero przy 15. mandacie w ciągu miesiąca (kontrolerzy musieliby go przyłapywać na dzikim postoju co drugi dzień). Kierowcy wymieniają się radami na forach internetowych. W cenie jest oddanie auta „pod opiekę” podchmielonemu panu, który w razie kontroli opłaca minimalny postój.

– Płacę, ale mało. Wrzucam po 50 groszy, a odchodzę nawet na kilka godzin – opisuje z kolei swoją taktykę Michał z Białołęki, który pracuje w centrum. – W ciągu pół roku otrzymałem raptem siedem mandatów na kwotę 350 zł. I tak mi się opłaca, bo tyle musiałbym zapłacić za 11 dni pełnego parkowania. To nieetyczne, ale głupich nie ma. Jeśli urzędnicy nie przykładają się do kontroli, to ja olewam parkowanie – deklaruje.

W płatnej strefie jest prawie 1,6 tys. parkomatów. Tych urządzeń ma upilnować 40 kontrolerów, którzy pracują na dwie zmiany. Pojawiły się wątpliwości, czy są w stanie zapanować nad płatną strefą obejmującą część Śródmieścia, Woli, Ochoty i Mokotowa. W dodatku część z nich jest teraz na urlopach. Ilu? Tego ratusz nie chce ujawniać.

– To żaden problem. Latem jest mniej samochodów do sprawdzenia – bagatelizuje problem rzecznik Zarządu Dróg Miejskich Adam Sobieraj. Stowarzyszenie Zielone Mazowsze policzyło samochody w płatnej strefie, zwracając uwagę na auta bez kwitków na desce rozdzielczej. Z badań z 2008 roku wynika, że jedna trzecia kierowców parkuje bez ważnego kwitka z parkomatu. Kontrolerzy wyłapują tylko 3,3 proc. niepłacących za parkowanie.

– Od tamtej pory poprawy nie ma – ocenia Marcin Jackowski z Zielonego Mazowsza. – Niska skuteczność służb kontrolnych ZDM powoduje utratę przez miasto możliwych przychodów w wysokości 83 mln złotych rocznie – twierdzi. Twórcy raportu postulują pięciokrotne zwiększenie efektywności służb kontrolnych – z 1 do 5 tys. wezwań dziennie.

Skuteczny jak WaPark

Według prof. Wojciecha Suchorzewskiego z Politechniki Warszawskiej, skuteczność kontroli spadła po przejęciu przez ratusz strefy od firmy WaPark. Plus tej sytuacji jest taki, że w kasie miasta zostaje całość wpływów z parkomatów, czyli przez sześć miesięcy tego roku 29 mln zł (wcześniej WaPark zgarniał 60 – 70 proc. przychodów).

Miejscy kontrolerzy są jednak zatrudnieni na etatach. Dostają stałą pensję niezależnie od efektów pracy. A wynagrodzenia w WaParku były uzależnione od liczby wlepionych kar.

– Kontrolerzy powinni mieć stałą podstawę pensji, ale też dodatki, które zależałyby od skuteczności. Im bardziej pracowity kontroler, tym więcej powinien zarabiać – twierdzi Jan Jakiel ze Stowarzyszenia Integracji Stołecznej Komunikacji.

Jest też pomysł podniesienia kary, która wynosi teraz 50 zł. – To jednak maksymalny pułap przewidziany w ustawie o drogach – ubolewa Adam Sobieraj z ZDM.

Kontrolerów wspomagają strażnicy miejscy, którzy jeżdżą z nimi w patrolach mieszanych i zakładają blokady „recydywistom”. Skuteczność strażników też jest oceniana dramatycznie.

– Regularnie dzwonię pod 986 z powodu aut blokujących chodniki. Na sto kilkadziesiąt zgłoszeń strażnicy przyjechali... jeden raz – twierdzi Jan Jakiel z SISKOM.

Ile kosztuje postój

Pierwsza godzina parkowania kosztuje 3 zł, druga 3,6 zł, trzecia 4,2 zł, a każda kolejna – 3 zł. Postój jest płatny w godz. 8 – 18, od poniedziałku do piątku (z wyjątkiem świąt). Parkowanie przez 10 godzin dziennie kosztuje więc 31,8 zł – jeśli zapłacimy z góry. Gdyby biegać co godzinę do parkomatu i za każdym razem wrzucać 3 zł, wyjdzie nieznacznie taniej: 30 zł zamiast 31,8 zł. W sierpniu mamy 22 dni powszednie, w czasie których trzeba płacić za parkowanie.

Przy założeniu, że dziennie płacimy 31,8 zł, parkowanie całymi dniami pochłonęłoby 699,6 zł. To równowartość 14 kar od kontrolerów ZDM, które kosztowałyby 700 zł. Dopiero przy 15. mandacie ignorowanie parkomatów przestaje się opłacać.

Dodatkowa zachęta: za przewinienia parkomatowe nie ma punktów karnych. Parkingowi piraci mają zasadę: kary trzeba opłacać, bo ZDM rozpoczął akcję egzekucji zaległych należności z lat 2003 – 2010. Jak podróżować po mieście w miarę tanio i bez stresu, czy kontroler parkingowy natknie się na nasz samochód? Można kupić bilet komunikacji miejskiej: 78 zł za 30- albo 196 zł za 90-dniowy. Kiedy ruszy budowa II linii metra, komunikacja miejska będzie najszybszym sposobem poruszania się po Warszawie.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy