Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Zielone światło dla megalotniska

Dan 16-03-2017, ostatnia aktualizacja 16-03-2017 09:01

W centrum Mazowsza ma powstać centralny port komunikacyjny, w którym krzyżowałyby się szlaki pasażerskie i towarowe z północy na południe.

autor: Nowak Piotr
źródło: Fotorzepa
Liczba pasażerów wzrosła na niemal wszystkich lotniskach
źródło: Rzeczpospolita
Liczba pasażerów wzrosła na niemal wszystkich lotniskach

Pierwszy samolot miałby tam wylądować w latach 2028–2030, a początkowy koszt inwestycji to 20–30 mld zł. Docelowo taki węzeł mógłby obsługiwać nawet 180 mln pasażerów z całego regionu. Na początek – 50 mln.

Za projektem opowiedział się we wtorek 14 marca Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. – Ustalił ponad wszelką wątpliwość i konsensualnie podjął decyzję o rekomendacji budowy Centralnego Portu Lotniczego – powiedział minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Zastrzegł, że szczegóły zostaną podane „w najbliższym czasie" na konferencji premier Szydło i wicepremiera Morawieckiego. – Jeżeli mówimy o dobrym dostępie do szlaków kolejowych, z ewentualną ich częściową przebudową, i do autostrad A2 i A1, to port powinien powstać między Łodzią a Warszawą – powiedział min. Adamczyk. Ujawnił, że chodzi o okolice Babska bądź Mszczonowa.

LOT jest za

Pomysłowi CPL sprzyja nie tylko LOT, dla którego Lotnisko Chopina robi się ciasne, co widać w szczytach odlotów i przylotów, kiedy dla maszyn szerokokadłubowych brakuje miejsca przy rękawach. Docelowo długodystansowa flota LOT ma się podwoić do 15–16 dreamlinerów.

Za wielkim węzłem transportowym opowiada się od dłuższego czasu dyrektor naczelny PPL Mariusz Szpikowski. – Wcześniej nie było dyskusji o lotnictwie jako jednym zwartym systemie, tylko filozofia „róbta, co chceta". Czyli samorządy budowały to, co chciały. Dopiero ten rząd zajął się tematem całościowo. Potraktował CPL i narodowego przewoźnika jako narzędzie do celu, nie cel sam w sobie, i popatrzył na wszystkie gałęzie transportu. Bo nie ma sensu CPL bez narodowego przewoźnika, bez wpisania portu w projekt dróg i kolei. Dzięki temu nie będziemy dostawcą dla ruchu low-costowego i dostawcą pasażerów i towarów do hubów ościennych, tylko sami zaczniemy na tym zarabiać – przekonuje Mariusz Szpikowski.

Inwestycje w Warszawie

Wiadomo jednak, że skoro lotnisko centralne ma powstać dopiero za 10–12 lat, to niezbędne są inwestycje w warszawskim porcie, które umożliwią mu przetrwanie. Na ten cel PPL wyda tylko w tym roku 226 mln zł, czyli trochę więcej, niż wyniósł zysk netto za rok 2016, który sięga ok. 200 mln. Inwestycje przewidują zwiększenie przepustowości dzięki modernizacji stref kontroli. Planowane jest również wydłużenie pirsu południowego bądź zbudowanie łącznika pomiędzy tą częścią terminala a terenem, na którym kiedyś była Etiuda. Te wszystkie inwestycje muszą być prowadzone w warunkach normalnego działania lotniska.

Zwiększenie przepustowości wymaga także nowego modelu współpracy z lotniskiem w Modlinie. Nie ma mowy o duoporcie, ale raczej o przeniesieniu części operacji z lotniska Chopina do podwarszawskiego portu.

Skąd wziąć pieniądze

– Co do finansowania, będziemy w najbliższych miesiącach nad tym pracować – zapowiedział wicepremier Morawiecki. Jego zdaniem cały projekt powinien być finansowany bez środków budżetowych bądź z ich bardzo niewielkim udziałem. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk mówi o inżynierii finansowej, ale ma nadzieję, że jednak uda się przekonać do tego projektu UE.

Co do tego ma wątpliwości unijny ekspert lotniczy Leszek Krawczyk. – Unia Europejska jest przeciwna budowaniu nowych lotnisk. W przypadku Polski panuje pogląd, że przepustowość portów jest i tak zbyt duża. Po raporcie Europejskiego Trybunału Obrachunkowego wniosek jest taki: nie będzie już lania betonu, ale lepsze wykorzystywanie tego, co już jest. W tej sytuacji wniosek do UE o dofinansowanie musiałby zostać bardzo mocno uargumentowany. Nie widziałem biznespanu dla CPL, skąd wezmą się pasażerowie, jakie będą konsekwencje dla systemu połączeń lotniczych w Polsce, moim zdaniem negatywne. UE sfinansowała w dużej mierze decentralizację transportu lotniczego w Polsce, a teraz miałaby finansować inwestycje prowadzące dokładnie w innym kierunku? Moim zdaniem jest to nierealne – uważa unijny ekspert.

Powstanie CPL oznacza nie tylko zamknięcie portu na warszawskim Okęciu. – Zagrożona jest oczywiście Łódź, która w 2010 roku obsługiwała ok. 400 tys. pasażerów, a teraz niespełna 250 tys., bo wygodniej jest latać z Warszawy. Podobny los czeka Radom i Bydgoszcz – uważa ekspert lotniczy Adrian Furgalski.

Jego zdaniem Modlin ma szansę zostać ulubionym portem dla Ryanaira. – Ale największy problem to zaoranie kawałka miasta, gdzie znajduje się obecnie lotnisko Chopina. Jeśli ma tam powstać osiedle mieszkaniowe, to po co w środku dwa duże hotele i trzy kolejne w bliskiej odległości? – zastanawia się Adrian Furgalski.

Latamy coraz chętniej

Polski rynek lotniczych przewozów pasażerskich jest jednym z najszybciej rozwijających się w Europie.

Krajowe lotniska w ubiegłym roku obsłużyły niemal 34 mln pasażerów. To o 12 proc. więcej niż w 2015 roku, zaś dynamika jest dwukrotnie większa od średniej europejskiej.

Najbardziej obłożone jest lotnisko stołeczne, z którego skorzystało w ubiegłym roku 12,8 mln pasażerów. Doskonale wypadły również krakowskie Balice (pomogły Światowe Dni Młodzieży), które otarły się o 5 mln, oraz gdański port im. Lecha Wałęsy, któremu niewiele zabrakło do poziomu 4 mln.

– Dobre wyniki zawdzięczamy przede wszystkim Polskim Liniom Lotniczym LOT, które po restrukturyzacji aktywnie odbudowują i rozwijają siatkę połączeń, oraz przewoźnikom niskokosztowym: Ryanairowi i Wizz Airowi – uważa Piotr Samson, prezes Urzędu Lotnictwa Cywilnego.

W ubiegłym roku z polskich lotnisk najczęściej latano w ruchu regularnym do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Norwegii i Włoch. W ruchu czarterowym zaś do Grecji, Hiszpanii, Bułgarii i Egiptu.

 

Opinia

Mateusz Morawiecki, wicepremier, minister rozwoju i finansów

Analizy wskazują, że między Warszawą a Łodzią powinno być duże lotnisko międzynarodowe, które nie tylko ma szansę na loty, nazwijmy to, lokalne czy regionalne, ale może się również stać dużym hubem międzynarodowym. Zaczynamy nazywać to miejsce centralnym portem komunikacyjnym. Ma to być nie tylko lotnisko – choć rzeczywiście analizy pokazują, że już w pierwszej fazie 10–15 lat może z niego korzystać nawet do 50 mln pasażerów. Czyli na taką pojemność lotnisko powinno być przygotowane. Natomiast w kolejnych dekadach chcemy, żeby centralny port lotniczy stał się współczesnym dużym projektem infrastrukturalnym, logistycznym i rozwojowym.

Czy budowa Centralnego Portu Lotniczego zahamuje rozwój lotnisk regionalnych w centralnej części kraju?

Podyskutuj z nami na: facebook.com/ dziennikrzeczpospolita

"Rzeczpospolita"