Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Piesi wychodzą z podziemia

Robert Biskupski 07-04-2017, ostatnia aktualizacja 07-04-2017 00:00

Rezygnacja z podziemnych przejść, kładki pieszo-rowerowe, poszerzanie chodników – miasta chcą uprzywilejować pieszych.

Tramwaj na Bemowie
autor: Adam Burakowski
źródło: Fotorzepa
Tramwaj na Bemowie

W bydgoskim ratuszu rozmawiano na temat rozwiązań komunikacyjnych przyjaznych pieszym i rowerzystom. – Na razie było to spotkanie informacyjno-edukacyjne, podczas którego przedstawiciele różnych miast dzielili się dobrymi praktykami – mówi Paweł Górny ze Stowarzyszenia Społeczny Rzecznik Pieszych. – To ważny temat, ponieważ mimo deklaracji samorządów uprzywilejowani są nadal kierowcy.

Podaje przykład Trasy Uniwersyteckiej w Bydgoszczy, gdzie zabrakło miejsca dla pieszych i rowerzystów.

Ale dobre rozwiązania już się pojawiają. Powstał np. most tramwajowo-pieszy przez Brdę. Z kolei w Gdyni ul. Abrahama, jedna z ważniejszych ulic, ma się stać pierwszym przyjaznym pieszym traktem w mieście. Z kolei w Poznaniu i w Warszawie wprowadzana jest strefa Tempo 30, czyli ograniczanie w poszczególnych miejscach prędkości do 30 km/h.

W Warszawie ma powstać też kładka pieszo-rowerowa przez Wisłę, wyznaczane są też nowe naziemne przejścia dla pieszych. Dotychczas ci, którzy chcieli przejść przez ulicę np. przy Dworcu Centralnym, musieli przechodzić podziemiami. Było to niewygodne zarówno dla osób niepełnosprawnych, jak i dla rodziców z dziećmi na wózkach, osób starszych czy tych niosących zakupy lub bagaże.

– Musimy stworzyć jak najlepsze warunki do przemieszczania się na piechotę – mówi rzeczniczka stołecznego ratusza Agnieszka Kłąb.

Czy to może się skończyć całkowitym uprzywilejowaniem pieszych? – Wszystko ku temu zmierza – mówi Jacek Wojciechowicz, były wiceprezydent Warszawy. – Rozwój miast nierozerwalnie łączy się z tworzeniem jak najlepszych warunków dla pieszych i rowerzystów. Wynika to z ograniczonej przepustowości ulic, szczególnie w centrach miast. Jeśli duże metropolie nie postawią na transport publiczny i ruch pieszych, grozi im paraliż komunikacyjny. ©℗

"Rzeczpospolita"