Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Rolnicy nie zostaną milionerami

Paweł Róźyński 27-09-2017, ostatnia aktualizacja 27-09-2017 09:54

Jeżeli ktokolwiek liczy na to, że na ziemi pod Centralny Port Komunikacyjny zarobi bardzo dużo, to się może przeliczyć – mówi Kuba Karliński członek zarządu firmy Magmillon.

źródło: materiały prasowe

Rz:Budowa megalotniska w gminie Baranów spowoduje tam szalone spekulacje na ziemi?

Kuba Karliński: Raczej nie. To, że CPK ma być tam zlokalizowany, to już nie jest pierwsza informacja. Poprzedni rząd miał takie pomysły i plany, z których się wycofał ze względów ekonomicznych.

Dlaczego nie?

Prawie cała gmina Baranów to są w większości grunty rolne i to wysokich klas. Ciężko tam znaleźć grunty klas niższych. Gruntami rolnymi dzisiaj nie będzie się tak łatwo obracało jak kiedyś, bo mamy ustawę ograniczającą sprzedaż. Trzeba być rolnikiem, który w tej lub sąsiedniej gminie osobiście uprawia gospodarstwo rolne, żeby móc kupić tam ziemię w prosty sposób. 1 mkw ziemi rolnej pod uprawę jest tu wart kilka złotych. Te ceny bardzo mocno spadły i wskutek ustawy obrót praktycznie zamarł. Jeżeli ktokolwiek liczy na to, że zarobi bardzo dużo, to się może przeliczyć.

Nie jest pewne, czy to lotnisko w ogóle powstanie.

Nie wiadomo dokładnie, gdzie powstanie, jak będzie duże. Mówi się o kilku tys. ha, to jest duża część gminy. Niewiadoma podsyca chęć do spekulacji, bo niektórzy liczą na to, że jak się wszystko wyjaśni, to będzie można na tym dużo zarobić. Nie jest to pierwsza decyzja o lokalizacji, z której nie wiadomo, czy cokolwiek wyjdzie.

Państwo będzie musiało jednak ułatwić inwestycje i obrót ziemią, jeśli port ma obrosnąć np. centrami logistycznymi.

Jeżeli powstaje lotnisko, zupełnie nowy organizm, wokół niego siłą rzeczy musi urosnąć infrastruktura towarzysząca portowi. To jest nie tylko samo lotnisko, ale i tereny magazynowe, baza logistyczna, baza hotelowa, baza transportowa. Potrzebny jest zjazd z autostrady czy jakaś odnoga linii kolejowej. Wszystkie te inwestycje planuje się z wyprzedzeniem wieloletnim, ponad 10-letnim. Tam akurat tereny są rolne, więc teoretycznie prościej jest taką infrastrukturę dobudować.

Niektóre kwestie rozwiąże się zapewne specustawą.

Mamy tutaj do czynienia z paradoksem, bo zamiast opierać się na przejrzystych, prostych, dobrych przepisach, które umożliwiają realizację różnych inwestycji, dzisiaj tego rodzaju projekt trzeba opierać na specjalnych ustawach, które pozwolą przeciąć węzeł gordyjski wielu innych ustaw, które blokują tego rodzaju inwestycje. Chodzi np. o kwestię odrolnienia gruntu czy ochronę gruntów rolnych wyższych klas. Jeżeli jedna decyzja na poziomie rządowym jest w stanie wpłynąć na dość istotną zmianę priorytetów, jeżeli chodzi o daną lokalizację, i świetne grunty już mają nie być chronione, to pytanie, czy dotychczasowe tłumaczenie i ochrona gruntów jest potrzebna i czy to działa. Można tutaj mieć dużo wątpliwości.

Jak powstanie lotnisko, to będą wywłaszczenia, pytanie po jakich cenach?

Tutaj jest dużo niewiadomych. Lotnisko będzie budowane raczej na podstawie specustawy, bo inaczej byłoby to nie do przejścia. Jeżeli będą wykupy, to pewnie zadziała mechanizm podobny jak przy budowie autostrad czy dróg kolejowych. Grunt przechodzi na własność Skarbu Państwa, natomiast właściciele otrzymują odszkodowanie. Odszkodowania raczej będą dotyczyły realnej wartości. Ceny na poziomie kilku–kilkunastu złotych za mkw., szczególnie w bliższym sąsiedztwie Warszawy, to nie są powalające ceny. Jeżeli chodzi o grunty budowlane, to kilkadziesiąt czy sto kilkadziesiąt zł za mkw. to też nie są ceny, które zrobią z ludzi milionerów.

Będzie można iść do sądu, jeżeli kwota będzie niska.

Można iść do sądu, ale spodziewam się, że te odszkodowania będą w miarę godziwe. Rzeczoznawcy raczej grunty szacują wyżej niż niżej, też po to, żeby uciąć chęci osób, które są wywłaszczone, do masowych protestów. To nikomu nie robi dobrego klimatu.

Co dalej z Okęciem? To ogromne tereny, które można przeznaczyć pod deweloperkę.

Jeżeli zniknie stamtąd uciążliwość w postaci samolotów, to te tereny zyskają konkretnie na wartości. Ograniczenia wysokości zabudowy w całej południowej Warszawie też nagle przestaną mieć sens. ©℗

—rozmawiał Paweł Rożyński

notował Grzegorz Balawender

"Rzeczpospolita"