Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Parkingi bez paragrafu

Anna Krzyżanowska 22-10-2017, ostatnia aktualizacja 22-10-2017 09:07

Samochody na platformach i miejscach zależnych.

Platformy parkingowe od lat sprawdzają się na całym świecie.
źródło: Shutterstock
Platformy parkingowe od lat sprawdzają się na całym świecie.

Platformy parkingowe czy miejsca zależne (takie, do których dostęp jest tylko przez inne stanowiska parkingowe), choć wrosły w krajobraz inwestycji deweloperskich, nadal nie doczekały się prawnego uregulowania.

Organy, od których zależy uzyskanie pozwoleń na budowę, nie zawsze uznają, że parkowanie na platformach czy na miejscach zależnych to parkowanie pełnowartościowe. To zaś może okazać się niemałym i kosztownym zmartwieniem dla budujących.

– Niektórzy deweloperzy korzystają z takiej opcji, np. kiedy ze względu na rozmiar działki mają trudności z zapewnieniem minimalnego wymaganego bilansu miejsc parkingowych – mówi dr Agnieszka Grabowska-Toś, radca prawny i wspólnik w Kancelarii Radców Prawnych Kania Stachura Toś.

– Plany miejscowe czy warunki zabudowy określają minimalną liczbę miejsc postojowych w danej inwestycji. Nie zawsze budujący posiadają wystarczająco duży teren, by te wymogi spełnić, a budowa każdej kolejnej podziemnej kondygnacji to duży koszt. Miejsca zależne mogą ten problem rozwiązać – tłumaczy radca prawny Agata Legat z Kancelarii Prawnej Dr Krystian Ziemski & Partners w Poznaniu. I zaznacza, że w przypadku platform stosowane są dwa rodzaje konstrukcji.

– Oba oczywiście umożliwiają piętrowe zaparkowanie aut. Pierwszy i droższy daje jednak możliwość niezależnego poruszania się platformom parkingowym. A więc samochód znajdujący się na dole nie musi wyjechać, żeby z górnego miejsca można było skorzystać. W drugim systemie nie ma zaś już takiej możliwości – opisuje mec. Legat.

Prawniczka przyznaje, że doradzała deweloperom, którzy decydowali się skorzystać z takiej właśnie możliwości zagospodarowania przestrzeni parkingowej. Na zastosowanie opisywanych rozwiązań decydują się deweloperzy mieszkaniowi i komercyjni. Przykładem jest choćby hotel Aurora Family & SPA w Międzyzdrojach.

– Platformy pozwalają na bardziej optymalne wykorzystanie garażu. Stosuje się je najczęściej, jeżeli warunki gruntowe nie zezwalają na zejście głębiej, a jednocześnie warunki zabudowy, czy plan wymagają takiej, a nie innej liczby miejsc parkingowych – mówi Konrad Płochocki, dyrektor generalny Polskiego Związku Firm Deweloperskich.

Orzecznictwo sądów, do których trafiają spory między inwestorami a starostami niegodzącymi się zaliczyć miejsc zależnych jako pełnowartościowych, nie jest dziś jeszcze bogate. Większość wyroków jest jednak korzystna dla budujących.

Jak podaje mecenas Grabowska-Toś, np. WSA w Krakowie w wyroku z 7 kwietnia 2016 roku analizował sprawę, w której w planowanej inwestycji zaprojektowano 180 miejsc, z czego 26 to stanowiska zależne, do których dostęp odbywał się za pośrednictwem miejsca postojowego dostępnego z pasa dojazdowego.

– Zdaniem sądu nie zmieniało to jednak charakteru tego miejsca jako miejsca na stałe przewidzianego do parkowania pojazdów – opisuje mec. Grabowska-Toś.

Również WSA w Warszawie uznał, że projekt budowlany, w którym przewidziano zlokalizowane miejsc parkingowych na platformach, spełnia wymagania miejscowego planu w zakresie liczby miejsc postojowych. I to mimo że w toku postępowania strony podnosiły, że miejsca parkingowe usytuowane na platformach są niezgodne z przepisami technicznymi i winny zostać wyeliminowane z projektu. – Nie zmienia to jednak faktu, że orzecznictwo jest skromne, a przepisów dotyczących parkowania zależnego brak. W tym jednak wypadku co nie jest zabronione, jest dozwolone, a zatem taki sposób urządzania miejsc postojowych uznać należy za legalny – podsumowuje mec. Legat.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: anna.krzyzanowska@rp.pl

"Rzeczpospolita"