Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Mazowsze nie kupi Modlina

Danuta Walewska 17-01-2018, ostatnia aktualizacja 17-01-2018 09:12

Władze regionu chcą przejąć udziały w porcie, ale PPL nie jest zainteresowany sprzedażą.

PPL nie zamierza dokładać do rozwoju lotniska w Modlinie
autor: Robert Gardziński
źródło: Fotorzepa
PPL nie zamierza dokładać do rozwoju lotniska w Modlinie

Przesądzone jest zaś podpisanie listu intencyjnego pomiędzy Państwowymi Portami Lotniczymi a przedstawicielami Radomia w sprawie przyszłości radomskiego lotniska. Ma do niego dojść już w środę, 17 stycznia. Nie ma jeszcze oficjalnych danych dotyczących niezbędnych inwestycji w porcie. – Czekamy na due dilligence – mówi prezes PPL Mariusz Szpikowski.

Nieoficjalnie powtarzana jest minimalna kwota około pół miliarda złotych. Te pieniądze, jak powiedział wicemarszałek Senatu Adam Bielan, miałyby pochodzić z budżetu. Wiadomo, że np. trzeba będzie wydłużyć o pół kilometra pas startowy z obecnych 2 km.

Kontrowersje wokół umowy z Ryanairem

Nie jest natomiast przewidywany jakikolwiek rozwój lotniska w Modlinie ze wsparciem PPL. Między innymi dlatego, że byłoby to wsparciem dla jedynej linii, która operuje z tego portu – Ryanaira.

Ale PPL nie planuje również pozbycia się udziałów w Modlinie, do czego zostało wezwane przez władze województwa mazowieckiego, właściciela drugiego co do wielkości pakietu akcji (30,37 proc. wobec 30,39 posiadanych przez PPL).

Czy nie szkoda pieniędzy, które traci teraz Modlin? – Szkoda. Ale naszym obowiązkiem, jako publicznego udziałowca, jest doprowadzenie do przejrzystości finansów tego portu. A zwłaszcza do ujawnienia umowy z Ryanairem, co nadal nie jest możliwe – mówi prezes PPL.

Mariusz Szpikowski przyznaje jednocześnie, że Radom nie jest idealną lokalizacją na lotnisko obsługujące loty czarterowe i niskokosztowe z Warszawy. – Najkorzystniej byłoby, gdyby taki port znalazł się w połowie drogi między Radomiem a stolicą. Ale takiej lokalizacji dostępnej od zaraz praktycznie nie ma – mówi. I zastrzega, że podpisanie listu intencyjnego o niczym nie przesądza.

Z dostępnych analiz wynika, że właśnie Radom lepiej nadaje się na tanie lotnisko dla Mazowsza, części Lubelszczyzny, Świętokrzyskiego i Łódzkiego. Docelowo miałoby stamtąd latać ok. 10 mln pasażerów, a w ciągu roku wykonywanych byłoby 60 tys. operacji lotniczych.

Podradomski port miałby obsługiwać w godzinach szczytowych po ponad 5 tys. pasażerów (przylatujących i odlatujących). Wyliczono, że powinno znaleźć się tam 30–35 stanowisk rejestracji pasażerów i 12 bramek kontroli bezpieczeństwa oraz 20 wyjść do samolotów.

– Jeśli planowane jest wyprowadzenie linii czarterowych i niskokosztowych z Lotniska Chopina, to przeprowadzka będzie łatwiejsza do Radomia niż do Modlina – przyznaje Sebastian Gościniarek, partner firmy doradczej BBSG.

Kosztowne inwestycje

Prezes PPL również przekonuje, że dla linii czarterowych i niskokosztowych przenosiny z Warszawy do Radomia to same korzyści, podczas gdy opcja przeprowadzki do Modlina wiązałaby się ze stratami. Nie chodzi jedynie o paliwo, ale o czas pracy załóg oraz opłaty nawigacyjne. W przypadku przeprowadzki do Radomia koszty miałyby zmaleć o 12 mln złotych rocznie. Transfer do Modlina to wzrost o 2,4 mln złotych.

– Polacy na wakacje latają głównie na południe – mówił Mariusz Szpikowski. Rzeczywiście na wakacje tak, ale do pracy i w odwiedziny do rodzin przeważają raczej kierunki północne: Irlandia, Szkocja, inne porty brytyjskie oraz szwedzkie i norweskie.

Warszawskie Lotnisko Chopina nie narzeka na brak gotówki. Jej zysk za trzy kwartały 2017 wyniósł 302,6 mln zł. Tyle że oprócz włączenia w jej struktury portu w Radomiu ma jeszcze własne wydatki związane z rozbudową infrastruktury, która umożliwi jej możliwie doczekanie z jak najmniejszymi problemami do inauguracji Centralnego Portu Komunikacyjnego. Stołeczny port ma stać się typowym lotniskiem przesiadkowym. Dlatego planowane jest zwiększenie jego przepustowości z obecnych 38–40 operacji na godzinę do 50. Odbędzie się to dzięki rozbudowaniu pirsu południowego (strefa Schengen), na którym znajdą się nowe stanowiska dla samolotów średniego zasięgu – airbusów 320/321 i boeingów 737.

Planowane jest też rozbudowanie pirsu północnego, gdzie dodane byłyby przynajmniej trzy stanowiska dla maszyn większych, takich jak np. dreamlinery. Z tą częścią modernizacji i rozbudowy portu wiąże się jednak konieczność przejęcia od wojska pasa płyty o szerokości 23 metrów.

Kolejna zmiana to przeprowadzka heliportu na drugą stronę płyty, w pobliże budynku Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. W tej chwili helikoptery, które startują z Lotniska Chopina, potrzebują 12 minut na dotarcie pasem startowym do miejsca, w którym unoszą się w powietrze.

Ile to będzie kosztowało? Nie ma oficjalnych danych, ale niedawno podawano kwotę 80 mln zł na pirs północny. Pirs południowy to wydatek znacznie większy. ©℗

"Rzeczpospolita"