Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Pociągi od Stadlera nie w smak Pesie i Newagowi

Danuta Walewska 18-01-2018, ostatnia aktualizacja 18-01-2018 10:44

Koleje Mazowieckie podpisały ze szwajcarskim Stadlerem umowę na dostawę 71 zespołów trakcyjnych za kwotę 2 mld zł. Konkurenci protestują.

Stadler ma utrzymywać zespoły trakcyjne przez 18 lat. Na dostawę ma osiem lat.
autor: Mateusz Włodarczyk
źródło: Rzeczpospolita
Stadler ma utrzymywać zespoły trakcyjne przez 18 lat. Na dostawę ma osiem lat.

Kontrakt ma być zrealizowany w ciągu ośmiu lat i przewiduje 18-letni okres utrzymania pojazdów. Przegranymi w tym przetargu są dwie polskie firmy – Pesa i Newag, które zaskarżyły wybór i odwołały się do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO). Wyrok był niekorzystny, więc skierowały sprawę do sądu. Przy tym Pesa ma zarzuty wobec oferty Stadlera, zaś Newag wobec obydwu konkurentów.

– Zaskarżenie wyroku KIO do sądu przez Pesę i Newag nie jest przeszkodą w podpisaniu umowy ramowej – powiedziała „Rzeczpospolitej" Donata Nowakowska, rzeczniczka Kolei Mazowieckich. Dodała, że oferta Stadlera została uznana za lepszą (uzyskała najwyższą notę) po szczegółowej analizie kilku kluczowych kryteriów. – Nie są natomiast znane jeszcze terminy dostaw, ponieważ zależą od podpisania umów wykonawczych – dodała Donata Nowakowska.

Spór o koszty

Wiadomo, że poza ceną (Newag swoją ofertę wycenił na 2,374 mld zł, a Pesa na 1,953 mld) zamawiający brał pod uwagę m.in. stawkę za kilometr kosztów utrzymania pojazdów oraz współczynniki efektywności kosztowej. Newag w odwołaniu podniósł niemożliwość osiągnięcia bardzo niskich wskaźników efektywności oraz rażąco niskie stawki za kilometr kosztów utrzymania pojazdów przez Stadler Polska. Firma uznała również, że rażąco niskie koszty utrzymania oferowała Pesa. W tej sytuacji Newag wniósł o powołanie biegłych w obydwu kwestiach. Z kolei Pesa wskazała jako niemożliwe do osiągnięcia – jej zdaniem – wartości współczynników efektywności kosztowej przez Stadler Polska i również wnioskowała o powołania biegłego.

Stadler Polska – jak wynika ze złożonej oferty – zaoferował je o wartości niższej o 40–46 proc. od wielkości podanych przez polskich wykonawców. Izba oddaliła jednak obydwa odwołania i nie zauważyła zaniżania kosztów utrzymania pojazdów zaoferowanych przez Pesę i Stadlera.

– Mając na uwadze wymagania techniczne oraz obecny stan wiedzy i techniki, uważamy, że nie jest możliwe uzyskanie 40-procentowej różnicy w zużyciu energii przez pojazdy Stadlera w stosunku do pojazdów Newagu. Naszym zdaniem stanowi to podstawę do uznania zaoferowanego przez konkurenta poziomu zużycia energii jako niemożliwego – uważa Józef Michalik, wiceprezes Newagu.

Z kolei Michał Żurowski, rzecznik bydgoskiej Pesy, nie chciał komentować wyników przetargu ani podpisania przez Koleje Mazowieckie umowy ze Stadlerem. – Liczymy na dobrą współpracę z Kolejami Mazowieckimi w przyszłości – powiedział.

Finał w sądzie

Nie zmienia to jednak faktu, że i Pesa, i Newag złożyły skargi na orzeczenie Izby do sądu. Newag w swoim piśmie postawił kilka zarzutów, podnosząc m.in. naruszenie przepisów postępowania poprzez: „zaniechanie uznania, że przedmiotem oferty wykonawcy Stadler jest świadczenie niemożliwe w kwestii współczynnika efektywności kosztowej pojazdów; uznanie, że kryterium oceny ofert nie podlegają weryfikacji na etapie oceny ofert; uznanie, że oferty Pesy i Stadlera nie zawierają m.in rażąco niskiej ceny za usługi utrzymania pojazdów i ich naprawę i stwierdzenie, że oferty złożone przez wykonawców Pesa i Stadler nie stanowią czynów nieuczciwej konkurencji".

Newag w skardze wniósł o zmianę wyroku KIO przez Sąd Okręgowy w Warszawie i nakazanie zamawiającemu unieważnienie wyboru oferty oraz powtórzenie zbadania i oceny ofert.

Data rozprawy przed Sądem Okręgowym w Warszawie nie jest na razie znana.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: d.walewska@rp.pl

"Rzeczpospolita"