Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Linie chcą latać z Warszawy

Danuta Walewska 21-01-2018, ostatnia aktualizacja 21-01-2018 00:00

Przedsiębiorstwo Państwowe Porty Lotnicze (PPL) podpisało list intencyjny w sprawie przejęcia lotniska w Radomiu. Przewoźnicy nie są zachwyceni.

autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
Wzrost przewozów to głównie zasługa tanich linii
źródło: Rzeczpospolita
Wzrost przewozów to głównie zasługa tanich linii

Pod listem podpisali się również prezydent Radomia Radosław Witkowski i prezes Portu Lotniczego Radom Dorota Rajkowska. W założeniach radomski port ma przez dziesięć lat, czyli tyle, ile ma trwać budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego, odciążać Lotnisko Chopina. Będzie również funkcjonował jako port dla linii niskokosztowych i czarterowych już po uruchomieniu CPK. Na razie wiadomo, że inwestycje, jakie są niezbędne w Radomiu, aby mogły stamtąd startować boeingi 737 i airbusy A320, to wydłużenie pasa startowego o pół kilometra i rozbudowa płyty postojowej. Łączny koszt jest szacowany – zdaniem prezesa PPL Mariusza Szpikowskiego – na ok. 130 mln zł. Nie wiadomo, ile ostatecznie będą kosztowały inwestycje w Radomiu. Na razie w ten port miasto wpompowało 90 mln zł, a nie lata stamtąd w tej chwili żadna linia.

Ryanair, który niepodzielnie króluje na lotnisku w Modlinie, nigdzie się stamtąd nie wybiera. – Jesteśmy zadowoleni – powiedziała „Rzeczpospolitej" Olga Pawlonka, dyr. ds. marketingu i komunikacji w Ryanairze. – Tego lata Ryanair Sun poleci z pewnością z Lotniska Chopina – zapewnia Michał Kaczmarzyk, prezes czarterowej linii założonej przez Irlandczyków.

A co będzie, jeśli czartery i linie niskokosztowe zostaną „wyprowadzone" ze stołecznego portu, żeby zwolnić miejsce dla ruchu przesiadkowego? Dokąd przeniesie się Ryanair: do Radomia czy do Modlina? – Będziemy się zastanawiać, kiedy zaistnieje taka sytuacja. Ryanair jest bardzo elastyczny – przekonuje Olga Pawlonka.

Wizz Air ma na razie jeden problem: wprowadzenie ciszy nocnej w godzinach 23.30–5.30, i to już od końca marca 2018, czyli od najbliższego sezonu letniego. – Jesteśmy zadowoleni z naszej obecności na warszawskim Lotnisku Chopina i zamierzamy się tutaj rozwijać. Zresztą Warszawa jest dla nas najmocniejszym punktem operacji w siatce, a w 2017 r. uruchomiliśmy stąd 11 nowych połączeń. Dlatego od czerwca 2018 w naszej warszawskiej bazie postawimy kolejny samolot. Będzie ich już razem osiem – powiedział „Rz" prezes węgierskiej linii Josef Varadi. Przyznał jednocześnie, że wprowadzenie ciszy nocnej wymusi na jego linii zmiany w rozkładzie lotów, tak aby starty i lądowania nie zachodziły na okres ciszy. – Ale wszystko jest do zrobienia – dodał.

Tak samo – jego zdaniem – dużo jest do zrobienia jeszcze na samym lotnisku. – Po mądrze przeprowadzonych zmianach organizacyjnych to lotnisko naprawdę może znacznie zwiększyć przepustowość i wcale nie trzeba stamtąd wyprowadzać przewoźników – uważa prezes Wizz Aira. – Dla mnie ciekawe jest, dlaczego nikt nie pyta pasażerów, skąd chcieliby latać i jakimi przewoźnikami. I jak to jest, że aż 60 procent polskiego rynku należy do linii niskokosztowych, a nie do narodowego przewoźnika – mówił Varadi.

– Wiem, że PPL podpisało list intencyjny o współpracy z Radomiem i że jest wiele problemów związanych z Modlinem. Na razie jednak dla mnie najważniejsze jest to, że rośniemy w Polsce i to głównie dzięki portowi w Warszawie – podkreślił Josef Varadi. —Danuta Walewska

"Rzeczpospolita"