Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Na razie pola, w planach gigant

Danuta Walewska 10-04-2018, ostatnia aktualizacja 10-04-2018 10:20

Niewiele wiadomo wciąż o Centralnym Porcie Komunikacyjnym i o tym, komu zaszkodzi, a komu pomoże.

Lotnisko w Modlinie nie będzie jednak centralnym portem.
autor: Robert Gardziński
źródło: Rzeczpospolita
Lotnisko w Modlinie nie będzie jednak centralnym portem.

Ma być duży, drogi i powstanie najwcześniej za dziesięć lat. Będzie kosztował 25–30 mld złotych i ruszy w 2027 roku. Krokiem przybliżającym powstanie CPK ma być specustawa, którą w najbliższych dniach zajmie się rząd. Wiadomo, że polskie gigalotnisko powstanie 40 km od Warszawy, w okolicach Stanisławowa, niewielkiej wsi w gminie Baranów, w powiecie grodziskim. W samej wsi mieszka ok. 200 osób, które na razie nie wiedzą ,czy się mają bać, czy też raczej cieszyć.

Ta lokalizacja była zresztą wymieniana od dawna, ale i tak zaskoczyła mieszkańców. Teraz się cieszą, bo z pewnością będzie tutaj praca, po którą trzeba teraz jechać do Warszawy, ale boją się wysiedleń, bo nie wiedzą, dokąd mieliby się przenieść i ile dostaną za grunty, na których ma być zbudowany jeden z największych portów przesiadkowych w Europie.

Co myślą o inwestycji? – W porządku. Tylko żeby uczciwie zapłacili za wykup – słyszymy w sklepie spożywczym Wojciecha Tondera, jednym z trzech w Baranowie. Mieszkańcy już liczą, że dostaną duże pieniądze ze sprzedaży działek, bo rząd nie będzie na nich oszczędzał. Tak samo jak wtedy, gdy budowano autostradę A2. Nie wiadomo jednak, ile gruntów ostatecznie zostanie wykupionych, ale wszystko wskazuje, że aż do autostrady właśnie, bo przecież potrzebne będą drogi dojazdowe. Rząd zabezpieczył się przed spekulacją, bo zgodnie z ustawą o sprzedaży gruntów rolnych z kwietnia 2016 r. swobodnie można sprzedawać tylko działki rolne o powierzchni mniejszej niż 3000 mkw.

Zresztą we wsi już jest niewielu rolników. Ale ci, którzy pozostali, to głównie osoby starsze, które nie bardzo wyobrażają sobie życie gdziekolwiek indziej. Co z tego, że dostaną pieniądze i wystarczyłoby im na kupno mieszkania chociażby w Grodzisku, skoro nigdy nie mieszkali w mieście? – Ale taka jest cena rozwoju – słyszymy.

Wójt gminy Baranów Andrzej Kolek wie więcej. – Pierwsze dwa lata to będą prace studialne. Dopiero później czeka nas realizacja. Teraz cały czas spotykam się z mieszkańcami. Na razie mamy zapewnienia, że wysiedlenia nie będą masowe – mówi wójt. Gmina zajmuje obszar 7,5 tys. hektarów. Pod port lotniczy potrzeba 2 tys., ale jeśli doda się do tego otoczenie lotniska i plany budowy centrum komunikacyjnego, z pewnością więcej. Dotychczas Baranów rozwijał się, bo powoli zmieniał się w sypialnię dla Warszawy. Budowali się tutaj ludzie pracujący w stolicy, trudno teraz powiedzieć, czy decyzja o lokalizacji lotniska właśnie tu te zmiany przyspieszy, czy też wyhamuje. Na razie listy strat i korzyści wydają się tej samej długości.

Natomiast cały projekt jest bardzo chwalony przez organizacje lotnicze. Międzynarodowe Zrzeszenie Przewoźników Powietrznych (IATA) uznało CPK, obok budowanego lotniska w największym mieście Turcji Stambule z docelową liczbą 200 mln pasażerów odprawionych rocznie za kluczowy dla infrastruktury w tej branży. Europa cierpi na chroniczne przepełnienie lotnisk, a takie porty właśnie mają te korki rozładować.

"Rzeczpospolita"