Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Modlin i Warszawa na kolizyjnym kursie

Danuta Walewska 20-04-2018, ostatnia aktualizacja 20-04-2018 10:44

Port lotniczy w Modlinie nie będzie w stanie obsłużyć 17 mln pasażerów rocznie – uważają lotniczy eksperci. – Inwestycje skonsumuje Ryanair – ostrzega z kolei szef PPL, właściciela lotniska Chopina w Warszawie.

autor: Pasterski Radosław
źródło: Fotorzepa

Koszt rozbudowy zarząd portu wyliczył na 827 mln zł wydawanych w trzech etapach. Z kolei w raporcie brytyjskiej firmy analitycznej Arup ta kwota jest o ok. 200 mln zł wyższa, chociaż nie gwarantowałoby to przepustowości na poziomie 17 mln pasażerów, jaki zakładają władze portu w Modlinie. Na inwestycje musieliby złożyć się wspólnicy Agencja Mienia Wojskowego (34,43 proc. udziałów), Państwowe Przedsiębiorstwo Porty Lotnicze (30,39 proc.), samorząd województwa mazowieckiego (30,37) oraz Nowy Dwór Mazowiecki (4,81 proc.). Prezes PPL Mariusz Szpikowski uważa, że port i tak jest już nadmiernie zadłużony, i mówi, że nie doda ani złotówki. Nie zgodzi się też na emisję obligacji za 60 mln zł potrzebnych Modlinowi „na już", jeśli nie zobaczy umowy portu z irlandzkim Ryanairem.

– Tam nic ciekawego nie ma. Ale poufność obowiązuje – tłumaczy Marcin Danił, wiceprezes lotniska. I dodaje, że członek rady nadzorczej z ramienia PPL zapoznał się z tym dokumentem. Tyle że postawiono mu warunek podpisania zobowiązania do zachowania jej treści w tajemnicy. – To dla mnie kompletnie niezrozumiałe, żeby ukrywać przed inwestorem główne źródło dochodów portu – uważa Szpikowski. I wskazuje, że analizy przeprowadzone przez firmę na zlecenie Modlina mogą budzić wątpliwości. – Oczekiwaliśmy analizy zarówno inżynieryjnej, jak i finansowej. Poprosiliśmy zarząd portu o przygotowanie takich informacji przez niezależny podmiot. Otrzymane dokumenty nie spełniały tych oczekiwań. W przeciwieństwie do Modlina nasz raport przygotował międzynarodowy doradca Arup, który uwzględnił wszystkie aspekty inwestycji w port – powiedział Szpikowski.

Ograniczenia dla portu

Marcin Danił oczekuje od PPL, że ten odda za darmo udziały w spółce, bo to firma publiczna. – Koncepcja „podarowania udziałów" wydaje mi się, delikatnie mówiąc, oryginalna – uważa Sebastian Gościniarek, ekspert rynku lotniczego. Bardzo wątpię, żeby PPL zgodził się na taką transakcję. Raczej powinien pozbyć się udziałów na warunkach komercyjnych. Rzeczywiście chodzi o pieniądze publiczne, ale przedsięwzięcie jest komercyjne, więc nie ma uzasadnienia, dla którego udziały miałyby być przedmiotem podarunku. Byłbym zdziwiony, gdyby rzeczywiście miało tak się stać – mówi Sebastian Gościniarek.

– Nasze lotnisko jest idealne dla Mazowsza – przekonywali w czwartek w Warszawie wiceprezesi lotniska w Modlinie Marcin Danił i Piotr Okienczyc oraz skarbnik Mazowsza, przewodniczący rady nadzorczej Marek Miesztalski. A dodatkowo Ryanair wraz z uruchomieniem połączeń z Ukrainą szykuje się do zrobienia z Modlina portu przesiadkowego. To dlatego właśnie stawka, jaką obecnie płaci – 6 zł za każdego pasażera – nie jest rażąco niska w porównaniu z 8 zł, jakie za pasażera tranzytowego płaci LOT na Okęciu – dodaje – tłumaczył Marcin Danił. – A i tak nikt tam się nie przesiada, bo wszyscy lecą do Frankfurtu – dodał.

– Nie wiemy, skąd prezes Danił wziął kwotę 8 zł, ale zapewniam, że jest kilkakrotnie wyższa. Zapominamy też, że Ryanair płaci w Modlinie 6 zł, zaś każda inna linia, która będzie chciała stamtąd latać, musi wyłożyć 40 zł. Gdzie tu przestrzeń dla konkurencji? – pyta Szpikowski.

Dla Modlina problemem są ograniczenia środowiskowe. – Lotnisko leży bardzo blisko dwóch rzek – Wisły i wpadającej do niej Narwi, które są naturalnym siedliskiem dzikich ptaków. Do tego dochodzą często pojawiające się tutaj mgły. Dlatego też Modlin może obsłużyć jedynie 66 operacji dziennie, a dziś jest ich już 55. Tak więc pole do zwiększenia przepustowości jest mocno ograniczone – uważa Ireneusz Kołodziej, szef działu doradztwa w Arup Polska.

Kto zyska na inwestycji

Zdaniem Arupa port pomocniczy dla Okęcia, a potem Centralnego Portu Komunikacyjnego w pierwszej fazie powinien mieć przepustowość 6 mln, a następnie 10 mln pasażerów rocznie. Ma w godzinach szczytu obsługiwać 2,5 tys. pasażerów na godzinę. Koszt inwestycji w Modlinie sięgnąłby więc miliarda złotych. Przedstawiciele Modlina uważają, że wszystko można zorganizować inaczej. Obecna przepustowość to 3,5–4,2 mln pasażerów. Gdyby przeprowadzić inwestycje za 183 mln zł, zwiększyłaby się do 7–8 mln rocznie, a kolejne kosztem 446 mln zł pozwoliłyby odprawić 12 mln pasażerów. – To nie rozwiąże problemów Modlina, bo inwestycje skonsumowałby Ryanair. A potrzebny jest port dla czarterów i innych linii niskokosztowych, który odciążyłyby warszawskie lotnisko. Nawet w finansowym planie Modlina nie ma przewidzianych innych linii. A po wprowadzeniu ciszy nocnej na Chopinie do Modlina nie przeniósł się ani jeden przewoźnik. Co więcej, Modlin bazuje tylko na własnych danych, nie podpierając się zewnętrznymi ekspertyzami – tłumaczy Mariusz Szpikowski.

Czy chodzi o politykę

– Pogrążenie Modlina, odmowa PPL dalszego finansowania wynika z pobudek politycznych. Bo jak inaczej tłumaczyć, że tak często o Radomiu wypowiada się marszałek Bielan, a prezes LOT Rafał Milczarski powiedział, że samoloty jego linii nigdy z Modlina nie polecą? – pytał na konferencji w czwartek Marcin Danił.

– Nie polecimy, bo biznesowo nam się to nie spina. Budujemy ruch, który opiera się na przesiadkach. Czy ktoś może sobie wyobrazić, że pasażer przylatuje do Modlina, odbiera bagaż i jedzie ponad godzinę na Lotnisko Chopina, żeby tam kontynuować podróż? – mówi Rafał Milczarski. Władze Modlina uważają, że PPL jest przeciwny rozbudowie ich portu także dlatego, że w samorządzie województwa rządzi koalicja PO–PSL. – Przypominam, że prezydent Radomia jest z ramienia PO i dogadujemy się z nim bez problemu – mówi Szpikowski. Władze PPL podnoszą także kwestie związane z przyszłością finansowania portu w Modlinie. Zdaniem prezesa PPL już dzisiaj mieszkańcy Mazowsza powinni mieć pełny obraz, ile lotnisko w Modlinie ich kosztuje. ©℗

"Rzeczpospolita"