Używamy plików cookies, by ułatwić korzystanie z naszych serwisów.
Jeśli nie chcesz, by pliki cookies były zapisywane na Twoim dysku zmień ustawienia swojej przeglądarki.

r e k l a m a

Komu socjalne komu...

06-02-2006, ostatnia aktualizacja 06-02-2006 23:26

Lista oczekujących na lokale socjalne w Radomiu jest bardzo długa. Miejski Zarząd Lokalami wciąż otrzymuje nowe wnioski. Jednak wielu potrzebujących nie chce przyjąć mieszkania.

Lokal socjalny, jak sama nazwa mówi, jest przeznaczony dla osób, które mają bardzo niskie dochody, nie są w stanie utrzymać zwykłego mieszkania, za który muszą płacić duży czynsz, a często ich dotychczasowe lokum jest zadłużone. Lokale dla ubogich Jednym z warunków przyznania lokalu socjalnego jest nieposiadanie tytułu prawnego do żadnego innego mieszkania na terenie gminy. Istotne jest także kryterium dochodowe. W przypadku osoby samotnej jest to suma wynosząca 100 procent najniższej emerytury, czyli około 560 złotych – tłumaczy Andrzej Kałowski, dyrektor Miejskiego Zarządu Lokalami. – Dla członka rodziny wieloosobowej kryterium wynosi 75 procent tej kwoty – dodaje. Lokale socjalne są też przyznawane ofiarom katastrofy budowlanej, klęski żywiołowej lub pożaru, jeżeli osoby poszkodowane spełniają wymóg kryterium dochodowego. Obecnie w Miejskim Zarządzie Lokalami na przyznanie mieszkania socjalnego czeka blisko 2100 wniosków. Jednak droga od złożenia wniosku do otrzymania nowego lokum jest bardzo długa. Najpierw urzędnicy weryfikują sytuację rodziny, która złożyła podanie. Niektóre wnioski pochodzą sprzed kilku lat. Sytuacja materialna rodziny mogła się poprawić. Na podstawie dokumentów Społeczna Komisja Mieszkaniowa wydaje decyzję o przyznaniu lokalu. Obecnie wydano 104 pozytywne opinie. Dla eksmitowanych Dyrektor MZL nie ukrywa, że decydującę rolę odgrywa sytuacja, w jakiej znajduje się wnioskujący z rodziną. Dlatego do każdego prawidłowo wypełnionego wniosku powinno być dołączone podanie z opisem warunków, w jakich rodzina mieszka. Jeśli komisja pozytywnie zaopiniuje, pozostaje czekanie na wolny lokal socjalny. Do listy oczekujących dołączeni są także ci mieszkańcy, którzy mają nadany przez sąd nakaz eksmisji z miejsca zamieszkania. W takim przypadku powodem eksmisji jest najczęściej zadłużenie – mówi Andrzej Kałowski. Umowa z mieszkańcami jest podpisywana tylko na jeden rok po to, by po upływie tego czasu można było sprawdzić, czy rodzina nadal lokum socjalnego potrzebuje. Zdzisław Marcinkowski, prezydent Radomia nie ukrywa, że zapotrzebowanie na takie lokale w mieście ciągle rośnie. - LIczba osób oczekujących ciągle się zwiększa, ale niepokoi mnie też stan techniczny wielu budynków. Boję się, że pogoda może jeszcze doprowadzić do pogorszenia i jakiejś katastrofy – mówi Zdzisław Marcinkowski. – Chciałbym mieć tysiące lokali takich, jak te przy ulicy Mroza, ale na to musimy poczekać. Nie ustaniemy w staraniach, by pozyskiwać kolejne – zapewnia. W tegorocznym budżecie przeznaczono na ten cel 1, 5 miliona złotych. Gmina liczy też na pieniądze z budżetu państwa. Prezydent podjął już decyzję o budowie trzeciego bloku przy ulicy Mroza. Czynsz zależny od wygód Średni czynsz w radomskich lokalach socjalnych wynosi 1, 50 złoty za metr kwadratowy. Kwota zwiększa się, jeśli mieszkanie jest lepiej wyposażone, lub ma wyższy standard. Tak jest z lokalami przy ulicy Mroza. Tam czynsz wynosi około 2, 5 złotego za metr kwadratowy. Dwa budynki oddano do użytku w połowie grudnia ubiegłego roku. Mimo to nadal stoją puste. Chętnych na te mieszkania nie brakuje – zapewnia dyrektor MZL. – Lokale są bardzo ładne, ogrzewamy je, przygotowujemy do zasiedlenia. Chcielibyśmy, żeby dostały je takie rodziny, które nie będą dewastować, a wręcz przeciwnie, właściwie je eksploatować i dbać o nie – dodaje. Dyrektor dodaje, że planowane przesiedlenia do budynków przy ulicy Mroza pokrzyżowały... duże mrozy. W dwóch blokach czeka 120 mieszkań. Wolne lokale są też w budynku przy ulicy Energetyków. Dotychczas zasiedlono ponad połowę z 66 mieszkań. Kolejne mają być zajmowane w najbliższych dniach. Wprowadzą się tam rodziny mieszkające w budynkach grożących zawaleniem. Jednak lokatorzy nie chcą przenosić się do tych lokali. Powodów jest wiele. W tym budynku są wspólne łazienki, toalety, kuchnie i pralnia. A opłaty są bardzo wysokie. Dla mojej pięcioosobowej rodziny wynoszą około 1000 złotych – mówi pani Grażyna (nazwisko znane redakcji). Korzystamy i płacimy - Nie mogę przyjąć takiego mieszkania, bo boję się, że go nie utrzymam – dodaje. Miejski Zarząd Lokalami odrzuca argumenty, jakoby opłaty były wysokie. – Czynsz wynosi około 1, 50 złoty za metr/ kw. Pozostałe kwoty wynikają z bieżącego zużycia prądu, wody, gazu. A to zużycie może być niskie, jeśli rodziny się zdyscyplinują i będą oszczędnie korzystać. Gmina na dostawie prądu czy energii cieplnej nie zarabia – mówi Andrzej Kałowski. Jednak jak rozliczyć, kto ile czerpie wody czy ciepła, skoro łazienki i kuchnie są wspólne? MZL analizuje zamontowanie urządzenia, które zmierzy przesył ciepła. Wtedy mieszkańcy mieliby swoje karty, dzięki którym wiadomo byłoby która rodzina ile wykorzystała energii. – Wstępny koszt opomiarowania energii cieplnej dla dwóch budynków w pełnym zakresie kształtowałoby się w kwocie 280 złotych – mówi Andrzej Kałowski. – Nieprzyjęcie lokalu oznacza, że będzie zaproponowanie innej rodzinie. Data: 2006-02-07
__Archiwum__