Zientarski jechał dwa razy wolniej niż przypuszczano

Dziennik , mk 01-07-2008, ostatnia aktualizacja 01-07-2008 21:59

Znany dziennikarz Maciej Zientarski, który w lutym tego roku spowodował wypadek na warszawskim Ursynowie, jechał tuż przed nieszczęśliwym zderzeniem ok. 150 km/h, a nie jak wcześniej mówiono 200-300 km/h. Jednak kierowca ferrari i tak trzykrotnie przekraczył dozwoloną prędkości.

autor zdjęcia: Justyna Rudna
źródło: Fotorzepa

Według ekspertyzy opisującej przyczyny wypadku, auto najechało na poprzeczną muldę, straciło przyczepność i wyskoczyło z trasy. Eksperci podkreślają, że gdyby samochód jechał z przepisową prędkością 50 km/godz., do wypadku by nie doszło.

Jak pisze "Dziennik", do tej pory nie udało się ustalić, kto tej tragicznej nocy prowadził samochód, a więc kto ponosi odpowiedzialność karną za wypadek. Według gazety układ ciał po wypadku sugeruje, że za kierownicą siedział Zientarski, nie jest jednak wykluczone, że ciała jego i Zabiegi ułożyły się dopiero po uderzeniu.

Informacje te kłócą się jednak z wcześniejszymi informacjami udzielonymi przez prokuratorów, według których nie ma już wątpliwości, że za kierownicą siedział Zientarski.

TVN 24