Kibole wrócili do domu
To była największa policyjna operacja przeciw stadionowym chuliganom. Aż 678 pseudokibiców zatrzymanych w środę przed derbami stolicy może usłyszeć zarzuty karne. 13 z nich grozi, że trafią do więzienia nawet na 10 lat.
Zatrzymani nie mieścili się w policyjnych aresztach w Warszawie, musiano ich rozwieźć po podstołecznych miejscowościach. Wczoraj wszystkich dochodzeniowców w mieście zmobilizowano do przesłuchiwania kiboli. Śledczy chcą wszystkim postawić zarzuty udziału w nielegalnym zbiegowisku stanowiącym zagrożenie dla osób lub mienia.
W czwartek większość z pseudokibiców po złożeniu zeznań wróciła do domu. Dziś przesłuchanych zostanie 13 zatrzymanych prowodyrów. Odpowiedzą m.in. za czynną napaść na policjantów.
Kastety niewinnych
Kibice zostali zatrzymani przed wtorkowymi derbami stolicy. Fani Legii spod hotelu Metropol ruszyli na stadion Polonii. Większość nie miała biletów. – Mieliśmy informację, że przed meczem będą w kasach – opowiada Michał Wójcik, ze Stowarzyszenia Kibiców Legii.
Już pod stadionem Polonii doszło do kilku incydentów.
– Kibice zaczęli rzucać w policjantów kamieniami i petardami, zniszczyli radiowóz i dwa prywatne auta – relacjonuje Marcin Szyndler, rzecznik stołecznych policjantów.
Mundurowi otoczyli kibiców i zepchnęli nad Wisłę. Stamtąd przewieziono ich „na dołki“.
Internauci na portalu Legia live twierdzili, że policjanci byli brutalni, używali pałek i gazu. Skarżą się, że zatrzymano sporo przypadkowych osób, m.in. kobiety. – Złapano tylko tych, którzy najwolniej uciekali albo nie zorientowali się, co się dzieje. – opowiada Wójcik.
„Byłam na komendzie, aby odebrać córkę. Oficer powiedział mi, że powinnam złożyć zażalenie, bo połowę zatrzymano niesłusznie. Sam nazwał to pokazówką – napisała na portalu kibiców Legii jedna z matek.
Mundurowi odpierają zarzuty. – Przy kibolach znaleźliśmy m.in. race, kastety, ochraniacze na zęby, puszki z farbą, łańcuchy rowerowe. Takich rzeczy nie noszą ze sobą normalni ludzie – komentował jeden z policjantów.
Jak z nimi walczyć
Rok temu, po największych burdach fanów Legii w Wilnie, zatrzymano 30 warszawskich pseudokibiców. W KSP powołano zespół, który miał zidentyfikować pozostałych. Efekt był mizerny. Z ok. 200 chuliganów, którzy niszczyli wileński stadion, udało się rozpoznać 27. Ani jeden nie dostał tzw. zakazu stadionowego (wstępu na obiekty sportowe), bo policja nie wystąpiła o to do sądu. Tylko klub Legii zabronił sprzedawać bilety 21 osobom.
– Żaden klub nie ma lepszej ochrony niż my. Kibice protestują przeciw identyfikacji, ale niestety będą musieli się z tym pogodzić. Bezpieczeństwo na stadionach trzeba wzmacniać – zapowiada Paweł Kosmala, wiceszef firmy ITI, właściciela Legii.
Grzegorz Schetyna, minister spraw wewnętrznych, zapowiedział, że rząd tak znowelizuje przepisy, aby skutecznie wyeliminować pseudokibiców. Bo choć już dziś prawo pozwala na wprowadzenie zakazu stadionowego, to przepisy są martwe.
Ewa Gawor, szefowa miejskiego biura bezpieczeństwa, w przyszłym tygodniu będzie rozmawiać z klubami na temat zakupu bramek, które przy wejściu identyfikują kibiców.
– Chciałabym, żeby się znalazły na to pieniądze w budżecie miasta – mówi Gawor.
Dodaj swoją opinię
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.




DRUKUJ
WYŚLIJ
Kup artykuł
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON