r e k l a m a

Śledczy sprawdzą, czy w coli była wódka

Janina Blikowska,Marek Kozubal 24-11-2008, ostatnia aktualizacja 25-11-2008 15:30

Śledztwo w sprawie kolizji, spowodowanej przez Monikę S. może zostać wznowione. Po zdarzeniu kobieta zeznała, że piła alkohol, potem to odwołała i śledztwo umorzono.

Decyzję o wznowieniu prawomocnie umorzonego postępowania może podjąć tylko prokurator generalny.

– Wniosek w tej sprawie wysłaliśmy do prokuratury apelacyjnej – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratury okręgowej.

– Natychmiast, gdy do nas trafi, zostanie przeanalizowany i zapadnie decyzja, czy będzie przesłany do prokuratora generalnego – zapowiada Zbigniew Jaskólski, rzecznik prokuratury apelacyjnej.

To reakcja prokuratury na publikację „Życia Warszawy“. W ubiegły piątek opisaliśmy przypadek studentki Moniki S., która w maju spowodowała kolizję na moście Grota-Roweckiego.

Na miejscu policjanci cztery razy badali jej trzeźwość. W wydychanym powietrzu miała od 1,5 do 1,74 promila. Kobieta przyznała się, że kierowała autem pod wpływem alkoholu i złożyła w żoliborskiej prokuraturze wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Na poczet grożącej jej kary prokuratura zabezpieczyła 400 zł.

Kilka tygodni później w sprawie nastąpił zwrot. Kobieta wycofała ten wniosek. Stwierdziła, że przed kolizją nie piła, zjadła tylko sałatkę owocową. W prokuraturze potwierdzili to jej rodzice – bemowscy przedsiębiorcy.

Kobieta przedstawiła też dwóch świadków. Jeden z nich zeznał, że po zdarzeniu dał Monice S. butelkę z colą wymieszaną z wódką. Kobieta stwierdziła, że nie wiedziała, ile napoju wypiła, nie czuła też jego smaku.

Sęk w tym, że z notatki służbowej policjantów wynika, że na miejscu kolizji świadków nie było. Monika S. nie mówiła im także, żeby przed badaniem trzeźwości cokolwiek piła.

Jednak żoliborska prokuratura oczyściła studentkę z zarzutu i umorzyła śledztwo. – Decyzja o umorzeniu nie była zasadna – uważa Mateusz Martyniuk.

Dodaj swoją opinię...

Życie Warszawy