r e k l a m a

Znów badają, ile wódki było w coli

Janina Blikowska 26-01-2009, ostatnia aktualizacja 27-01-2009 18:32

Śledztwo w sprawie kolizji spowodowanej przez Monikę S. zostało wznowione. Po zdarzeniu kobieta zeznała, że piła alkohol, a później to odwołała.

Taką decyzję podjął prokurator generalny po naszych publikacjach dotyczących tej sprawy.

Przypomnijmy. W listopadzie w artykule „Cud w prokuraturze“ opisaliśmy przypadek studentki, córki bemowskiego przedsiębiorcy. W maju 2008 r. kobieta spowodowała kolizję na moście Grota-Roweckiego. Była godz. 1.40. Pięć minut później przy rozbitym samochodzie pojawili się policjanci. Cztery razy badali trzeźwość kobiety. W wydychanym powietrzu miała od 1,5 do 1,74 promila.

Monika S. przyznała się, że kierowała autem po alkoholu i złożyła w żoliborskiej prokuraturze wniosek o dobrowolne poddanie się karze. Na jej poczet prokuratura zabezpieczyła 400 zł.

Jednak kilka tygodni później Monika S. wycofała swój wniosek. Stwierdziła, że przed kolizją nie piła, zjadła tylko sałatkę owocową. W prokuraturze potwierdzili to jej rodzice. Kobieta przedstawiła też dwóch świadków. Jeden z nich zeznał, że po zdarzeniu dał Monice S. butelkę z colą wymieszaną z wódką. Kobieta stwierdziła, że nie wiedziała, ile napoju wypiła, nie czuła też jego smaku.

Sęk w tym, że z notatki służbowej policjantów wynika, iż na miejscu kolizji świadków nie było. Monika S. nie mówiła im także, żeby przed badaniem trzeźwości cokolwiek piła. Jednak żoliborska prokuratura oczyściła studentkę z zarzutu i umorzyła śledztwo. Teraz wszczęła je na nowo. – Prokurator generalny uchylił prawomocne postanowienie Prokuratury Rejonowej Warszawa-Żoliborz w sprawie Moniki S., gdyż uznał je za przedwczesne oraz zlecił wykonanie czynności, które wszechstronnie i jednoznacznie wyjaśnią okoliczności całej sprawy – mówi Katarzyna Szeska, rzecznik prasowy prokuratora generalnego.

Nie chce ujawnić, co dokładnie powinni zrobić prokuratorzy z Żoliborza, podobnie jak Katarzyna Szyfer, szefowa żoliborskich śledczych. – Dla dobra postępowania nie mogą tego zrobić. Sprawa jest w toku — tłumaczy prokurator Szyfer.

Życie Warszawy