Nie wiadomo, dlaczego zabiła
Umorzono śledztwo w sprawie zabójstwa przez babcię dwojga wnucząt, do którego doszło w sierpniu zeszłego roku w lesie w Ząbkach
Zbrodnia ta wstrząsnęła całym krajem. Genowefa G., 64-letnia babcia dwójki niepełnosprawnych dzieci, na początku sierpnia zabrała je na spacer do pobliskiego lasu.
Wnuczęta z porażeniem mózgowym wyjęła ze spacerówek, położyła na trawie, następnie strzeliła im w głowy z pistoletu. 2,5-letnia Justynka i 9-letni Kacper zginęli na miejscu. Następnie kobieta strzeliła do siebie. Ciężko ranna w głowę została przewieziona do szpitala przy ul. Szaserów, gdzie zmarła.
Ciała dzieci i ranną kobietę znalazł jej mąż, który w oddalonym o kilkaset metrów domu przy ul. Chełmońskiego w Ząbkach, jak twierdził, znalazł list pożegnalny żony. Wybiegł on z domu w poszukiwaniu żony.
Niestety ten list nie trafił w ręce śledczych. Dziadek dzieci zeznał, że pod wpływem stresu i silnych emocji zgubił go. Policji nie udało się go odnaleźć. Prokuratura przyjęła nawet, że listu mogło nie być.
– Pod wpływem emocji mógł pomylić dni. Żona często zostawiała mu kartki z listą zakupów – mówi prokurator.
Na miejscu zbrodni policjanci znaleźli pistolet. Należał do ojca dzieci, który posiadał na niego pozwolenie. Był on pracownikiem firmy, która zajmuje się m.in. sprzedażą sprzętu dla policji i wojska.
Prokuratura umorzyła teraz śledztwo w sprawie tej zbrodni z powodu śmierci sprawcy. Umorzyła też wątek dotyczący kradzieży przez babcię pistoletu, którym dokonała zabójstwa.
Nie udało się ustalić jasnego motywu działania Genowefy G. Prokuratura brała pod uwagę trzy motywy działania sprawczyni: problemy zdrowotne (np. choroba psychiczna), osobiste (wynikające z relacji babci z wnukami oraz ich rodzicami) i finansowe (wynikające z konieczności ponoszenia dużych wydatków na leczenie niepełnosprawnych dzieci). Zaraz po dokonaniu zbrodni śledczy nie wykluczali, że „babcia chciała ulżyć córce w opiece nad niepełnosprawnymi dziećmi".
Niczego do śledztwa nie wniosło przesłuchanie matki zabitych. Kobieta stwierdziła, że w rodzinie nie było żadnych problemów, a dziadkowie pomagali w opiece nad dziećmi.
– Genowefa G. od dawna opiekowała się wnukami. Dbała o nie, troszczyła się i uważała, że robi to najlepiej – przypominają policjanci.
Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w
jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją,
fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o.
Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody PRESSPUBLICA Sp. z o.o. lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione
pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.



DRUKUJ z Kyocerą
WYŚLIJ
Zakup Usług
WYKOP
GOOGLE
BLIPNIJ
STUMBLEUPON
facebook