Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Prokurator położył rękę na tytoniu

Izabela Kacprzak 04-07-2016, ostatnia aktualizacja 04-07-2016 00:00

Rozbicie największej nielegalnej fabryki papierosów w Europie wpędziło w kłopoty polskich rolników.

autor: Marian Zubrzycki
źródło: Fotorzepa

Kłopoty znanej grójeckiej spółki skupującej tytoń od polskich rolników uderzyły w producentów. Prokuratura zajęła bowiem towar, za który spółka im nie zapłaciła. - Zrzeszeniom plantatorów grozi bankructwo.

Pieniędzy ani towaru nie może odzyskać ponad 700 rolników z całej Polski. To kontrahenci znanej w branży tytoniowej spółki Luxor spod Grójca, który od lat skupował tytoń od rolników.

- Cierpimy za nie swoje winy. Gdyby nie ludzie, ogłosiłbym upadłość- wzdycha Edward Komornik, prezes Zrzeszenia Producentów Tytoniu Pol-Tabac z Biłgoraja, który skupia 130 plantatorów. Tylko tej grupie Luxor jest winny aż 1,5 mln zł, w całej Polsce-ok. 5 mln zł za tytoń ze zbioru z 2014 r. To rolnicy z zagłębia tytoniowego z Leżajska, Krakowa, Kielc, Lublina. - Nam też grozi bankructwo-przyznaje Przemysław Noworyta, prezes Polskiego Związku Plantatorów Tytoniu skupiającego trzy grupy producenckie, którym Luxor jest winny 3 mln zł.

Podgrójecki Luxor od wielu lat skupował tytoń od rolników i dobrze płacił korzystając z agencyjnych dopłat do czwartej, najniższej klasy tytoniu. - Rolnicy chętnie sprzedawali towar tej spółce z taką dopłatą sięgającą i połowy ceny za kilogram-mówi Edward Komornik. Spółka skupowała tytoń, jakim nie byli zainteresowani inni producenci. Pod koniec 2014 r. Luxor popadł w gigantyczne kłopoty. Zdążył podpisać umowy ze zrzeszeniami plantatorów i odebrać tytoń. W marcu 2015 r. do fabryki weszli celnicy, skarbówka a na końcu prokurator. I zajęli towar.

- W efekcie nie dostaliśmy ani pieniędzy, ani zwrotu towaru, choć to towar, nieobjęty jeszcze akcyzą, bo nic z niego nie wyprodukowano. A tytoń nie może leżeć latami, bo się psuje. W efekcie nie zyska na tym ani skarb państwa a stracimy my, bogu ducha winni rolnicy- utyskuje Komornicki.

- Z materiałów sprawy wynika, że spółka posiadała zaległości względem plantatorów i ich zrzeszeń jeszcze przed zajęciem towaru na potrzeby śledztwa. - A więc jej obecne kłopoty w tym zakresie nie są jedynie skutkiem działań organów ścigania-ocenia prok. Agnieszka Adamska-Okońska.

Rzeczpospolita