Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Wstawili bankomat do agencji

Grazyna Zawadka 08-11-2016, ostatnia aktualizacja 08-11-2016 09:28

Gang sutenerów czerpał zyski z nierządu. Ich skalę pomoże ustalić maszyna do wypłaty gotówki.

autor: Marian Zubrzycki
źródło: Fotorzepa
Właściciel bankomatu nie odpowiedział nam na pytanie, dlaczego zamontował go w agencji towarzyskiej.
źródło: CBŚ Policji
Właściciel bankomatu nie odpowiedział nam na pytanie, dlaczego zamontował go w agencji towarzyskiej.

Luksusowy przybytek działał w Warszawie pod szyldem nocnego klubu. Zlikwidowali go funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego Policji, którzy po kilkunastu miesiącach rozpracowywania grupy przestępczej zdobyli dowody na to, że w lokalu zmuszano kobiety do prostytucji i czerpano korzyści z nierządu. Śledczych zdumiał stojący w lokalu bankomat.

– W agencji towarzyskiej rzeczywiście był zainstalowany bankomat pewnej znanej sieci, regularnie uzupełniano w nim gotówkę – potwierdza „Rzeczpospolitej" Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. – Prowadząc śledztwo weźmiemy to pod uwagę – zaznacza.

Ułatwienia dla klientów

Agencja mieściła się w prywatnej willi. Uchodziła za największy taki lokal w stolicy. Zatrudniała nie tylko Polki, ale i cudzoziemki z różnych stron świata: Ukrainy, Białorusi, Mołdawii, Litwy, Łotwy, a nawet z dalekiej Wenezueli. Zorganizowanym gangiem, który prowadził agencję, rządziła – jak ustalili śledczy – 29-letnia Karolina P., ps. Czekolinda, oraz jej młodszy o rok wspólnik.

– Wydawali polecenia członkom grupy przestępczej, rozliczali ich z przydzielonych zadań, odbierali i dzielili utarg – mówi nam Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

Gang nie tylko czuwał nad organizacją pracy agencji, ale też miał werbować do niej kobiety z kraju i z zagranicy. Karolina K., jej wspólnik i sześć innych osób zaangażowanych w proceder wpadło w miniony weekend w efekcie nalotu, który na agencję urządzili policjanci.

Goście agencji oprócz usług seksualnych mieli do dyspozycji jaccuzzi, bilard i bar z drinkami. Uruchomiono dla nich różne formy płatności.

– Mogli płacić zarówno gotówką, jak i kartami kredytowymi. Dodatkowo umożliwiono im wypłaty pieniędzy z zamontowanego w lokalu bankomatu – mówi Hamelusz.

Bankomat znajdował się w sali bilardowej. Co skłoniło znaną firmę do montażu urządzenia w agencji towarzyskiej? Nie dostaliśmy odpowiedzi na skierowane drogą e-mailową pytania.

– Główne kryterium to obroty. Takie urządzenie kosztuje 30–40 tys. dolarów, wymaga obsługi, naładowania gotówką. Poniesione koszty muszą się co najmniej zwrócić, co wymaga określonej liczby operacji, czyli wypłat – mówi nam ekspert bankowości. Wyjaśnia, że dlatego bankomaty (te poza bankami) są lokalizowane w miejscach łatwo dostępnych, np. na ruchliwych ulicach lub dużych centrach handlowych.

– Nie wyobrażam sobie bankomatu firmowanego przez jakiś bank w nocnym klubie. Oprócz przepisów dotyczących lokalizacji urządzeń jest jeszcze zdrowy rozsądek i dobry smak – dodaje.

100 tys. zł w jedną noc

Zebrana przez policjantów wiedza wskazuje na to, że gang zarządzający agencją miał ogromne zyski.

– Niektórzy klienci potrafili jednorazowo zostawić w lokalu nawet ponad 100 tys. zł – mówi Agnieszka Hamelusz.

Bankomat, który miał ułatwić życie klientom, może teraz dostarczyć śledczym pośrednich dowodów obciążających organizatorów procederu. – Głównie informacji o liczbie osób dokonujących wypłat, co w sytuacji ulokowania bankomatu wewnątrz agencji towarzyskiej może wskazać liczbę przewijających się przez nią klientów – mówi nam jeden ze śledczych.

Sześć z ośmiu zatrzymanych osób, w tym Karolina P. i jej znajomy, trafiło do aresztu. – Wszyscy usłyszeli zarzuty czerpania korzyści z nierządu. Karolina P. i Norbert K. odpowiedzą również za kierowanie zorganizowaną grupą przestępczą, pozostali za udział w tej grupie – mówi rzeczniczka CBŚP.

W zależności od rodzaju zarzutów podejrzanym grozi do pięciu lub do dziesięciu lat więzienia.

Rzeczpospolita