Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Oskubali SK Bank

Izabela Kacprzak, Grażyna Zawadka 10-02-2017, ostatnia aktualizacja 10-02-2017 08:44

Brali kredyty pod zastaw rzekomo wartych fortunę nieruchomości. Tak biznesmeni mieli wyłudzić 104 mln zł.

autor: Marian Zubrzycki
źródło: Fotorzepa

W ciągu kilku lat z SK Banku w Wołominie „wyparowało" – jak podejrzewają śledczy – łącznie 2,7 mld zł, czyli nieporównanie więcej niż w słynnej aferze Amber Gold. Prokuratura i CBA rozpracowuje sieć powiązań i ustala osoby, które miały dopuścić się przestępstwa.

Pierwszy mocny akord to zatrzymania sześciu osób w związku z wyłudzeniami kredytów na 104 mln zł. Wobec trzech – w tym Arkadiusza T. mającego odgrywać w procederze kluczową rolę – prokuratorzy skierują wnioski o areszt – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

Do zatrzymań doszło w środę rano w kilku miejscach w kraju, m.in. w Warszawie i Poznaniu. Czworo biznesmenów i dwóch rzeczoznawców przewieziono do Prokuratury Regionalnej w Warszawie, gdzie postawiono im zarzuty.

Wynika z nich, że od 2011 do 2014 r. na spółki, w których zarządach się znajdowali, zaciągnęli dziewięć kredytów, których nie spłacili.

Mechanizm był ordynarny, ale – jak się okazało – skuteczny. Kluczem do milionów z SK Banku były nieruchomości, pod które zaciągano kredyty. W praktyce wyglądało to następująco: spółka składała wniosek o kredyt wraz z wyceną np. gruntu, z której wynikało, że ma bardzo dużą wartość. Bank uznawał zabezpieczenie za wystarczające i przyznawał kredyt. W istocie nieruchomości były warte nieporównanie mniej, niż to stwierdzali w operatach biegli rzeczoznawcy. Wyceny drastycznie zawyżali, bo – jak ustaliły prokuratura i CBA – mieli brać za to łapówki. Kto konkretnie z biznesmenów je wręczał, i jak duże kwoty? Śledczy na razie milczą.

Spółki nie spłacały kredytu, a pieniądze szybko znikały z ich kont. Pierwsze skrzypce w procederze miał odgrywać biznesmen Arkadiusz T.

– Wskazywał, jakie złożyć dokumenty i do kogo się udać, by uzyskać odpowiednio wysokie wyceny nieruchomości – mówi jeden ze śledczych.

Kim jest Arkadiusz T., któremu prokuratura zarzuca tzw. sprawstwo kierownicze?.

W biznesie działa od lat, ma kilka spółek oraz podwójne, polsko-amerykańskie obywatelstwo. Agenci CBA zatrzymali również jego córkę, która była w zarządzie jednej z firm uczestniczących w procederze.

– Zebrany materiał dowodowy wskazuje na to, że osoby zarządzające spółkami działały w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, z zamiarem wyłudzenia środków finansowych z SK Banku – mówi Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka Prokuratury Regionalnej w Warszawie.

Miliony z banku miały być wyłudzane z premedytacją, na co ma wskazywać korumpowanie rzeczoznawców, by „pompowali" wyceny.

Gdzie się podziały pieniądze z kredytów, czy i kto mógł przymykać oko na procedury i dawać duże sumy, nie sprawdzając zabezpieczeń – to śledczy mają nadzieję ustalić.

Zatrzymani usłyszeli zarzuty wyłudzeń, poświadczenia nieprawdy oraz przedłożenie w banku nierzetelnych dokumentów. Biznesmenom grozi do 10 lat więzienia.

Obecnie zatrzymani to kolejni – choć pierwsi tak ważni – w wielowątkowym śledztwie dotyczącym SK Banku i Banku Spółdzielczego w Nadarzynie – łącznie jest w nim 29 podejrzanych.

Skąd wiedzą o tym, że z SK Banku miało zostać wyłudzonych 2,7 mld zł? To podliczył i wskazał w doniesieniu do prokuratury zarząd komisaryczny tego banku.

Lista zatrzymanych nie jest pełna, brak bowiem bliskiego współpracownika Arkadiusza T. (ten z kolei ma polskie i niemieckie obywatelstwo). Nie wiadomo, gdzie przebywa, na razie jest nieuchwytny.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorek: i.kacprzak@rp.pl, g.zawadka@rp.pl

"Rzeczpospolita"