Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Lepkie ręce w policji

Grazyna Zawadka, Izabela Kacprzyk 08-03-2017, ostatnia aktualizacja 08-03-2017 08:30

Śledczy zbadają, czy zabór perfum, zegarków i ubrań przez policjantów podczas akcji to jednorazowy „wyskok".

W lutym policjanci i celnicy urządzili nalot na największą  w ostatnich latach nielegalną fabrykę perfum na Mazowszu. Zatrzymali 28 osób.
źródło: materiały policji
W lutym policjanci i celnicy urządzili nalot na największą w ostatnich latach nielegalną fabrykę perfum na Mazowszu. Zatrzymali 28 osób.
źródło: materiały policji

To sprawa bez precedensu – dotąd wychodziły na jaw jednostkowe przypadki „czarnych owiec" w uchodzącym za elitarne Centralnym Biurze Śledczym Policji. Tym razem zarzuty wobec policjantów za zabranie perfum i odzieży wyprodukowanych nielegalnie przez grupę przestępczą mają szerszy charakter – dotyczą blisko połowy wydziału CBŚP.

Co więcej: uczciwi funkcjonariusze sugerują, że podobne praktyki zdarzały się częściej. Prokuratura zweryfikuje więc, czy policyjna elita mogła przywłaszczać towary podczas wcześniejszych akcji – dowiedziała się „Rzeczpospolita".

– W ramach śledztwa będziemy weryfikować wszystkie pojawiające się w nim wątki. Zarówno ujawnione w ramach obecnie prowadzonych czynności, jak i dotyczące wyników kontroli, której przeprowadzenie deklaruje kierownictwo policji – mówi prok. Michał Dziekański, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Bomba wybuchła w końcu ubiegłego tygodnia, kiedy Biuro Spraw Wewnętrznych KGP, czyli „policja w policji" zatrzymało kilkunastu funkcjonariuszy Wydziału do Zwalczania Zorganizowanej Przestępczości Ekonomicznej – Zarządu CBŚP w Warszawie.

Jego policjanci mieli sobie przywłaszczyć duże ilości podróbek markowych ubrań i kosmetyków z nielegalnej fabryki w Milanówku, należącej do gangu. Rozbito ją w lutym 2016 r. i – jak wtedy podawało CBŚP – zatrzymane towary były warte 10 mln zł.

– To była grabież, nie kradzież – mówił śledczym jeden z funkcjonariuszy, zszokowany zachowaniem kolegów.

Towary były upychane do worków i wywożone. – Samochód był wypełniony workami po sufit – zeznali świadkowie.

Co najmniej dwóch obecnych na miejscu policjantów w proteście przeciw zachowaniu kolegów odmówiło udziału w czynnościach. O sprawie powiedzieli przełożonym, jednak ci nie zareagowali.

Dwa worki z podróbkami od gangsterów BSW znalazło w domu jednej z policjantek. Inną złapano na gorącym uczynku, kiedy trefny towar próbowała wyrzucić do zsypu.

13 policjantów ma zarzuty przekroczenia uprawnień dla osiągnięcia korzyści majątkowej i przywłaszczenia perfum, ubrań i zegarków. Naczelnik i zastępcy są podejrzani m.in. o niedopełnienie obowiązków.

W śledztwie pojawiły się sugestie, że proceder nie był jednorazowym wyskokiem.

– Dla części nieobecnych przy liczeniu towaru były zostawione paczki. Dwa worki znalezione u policjantki także miały być przeznaczone do podziału – mówi nam jeden ze śledczych na podstawie relacji przesłuchanych osób.

Pod tym kątem prokuratura więc sprawdzi, jak przebiegały zabezpieczenia towarów także przy innych akcjach policjantów CBŚP zwalczających przestępczość gospodarczą.

Zarzuty ma 16 funkcjonariuszy – czyli prawie połowa wydziału (pięciu jest w areszcie). Wydział trzeba będzie zbudować od nowa.

– Wszyscy podejrzani są zawieszeni w czynnościach. Nowy naczelnik będzie kompletował wydział, starając się pozyskać profesjonalistów – mówi Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka CBŚP.

– Zdarzyło się coś, co nie powinno wystąpić – ocenił wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński, apelując, by nie wyciągać wniosków krzywdzących całą 100-tys. formację.

Gen. Adam Rapacki, twórca CBŚ jest zdegustowany i wstrząśnięty. – To czysta głupota, sprawa nie do przyjęcia i nie do wytłumaczenia, zwłaszcza w tej formacji. Godna najwyższego napiętnowania, bo sprowadza policjantów do roli złodziei, których mają ścigać – podkreśla gen. Rapacki. Skąd takie zachowanie? – Tego nie da się niczym wytłumaczyć, także niskimi pensjami. Dla takich ludzi nie ma miejsca w policji – podkreśla Rapacki.

Wyjaśnień zażądają od szefa policji i MSWiA posłowie opozycji. – To bulwersująca sprawa, której nie można zbagatelizować. Pokazuje, że nadzór nad służbami ministra nie działa. Oczekujemy szybkich reakcji i wyjaśnień – mówi Marek Wójcik, poseł PO i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Gen. Rapacki nie przypomina sobie podobnego zdarzenia w historii. – Pamiętam akcję udziałem antyterrorystów, po której gangster dużego formatu poskarżył się, że ukradziono mu kamizelkę kuloodporną. Takiego skandalu jak obecny – nigdy – zaznacza.

Wyjaśnień zażądają od szefa policji i MSWiA posłowie opozycji. - To bulwersująca sprawa, której nie można zbagatelizować. Pokazuje że nadzór nad służbami ministra nie działa. Oczekujemy szybkich reakcji i wyjaśnień – mówi nam Marek Wójcik, poseł PO i wiceprzewodniczący sejmowej komisji spraw wewnętrznych i administracji.

"Rzeczpospolita"