Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Film może pogrążyć

Grazyna Zawadka 01-05-2018, ostatnia aktualizacja 01-05-2018 00:00

Zapisy kamer na mundurach już pomagają rozstrzygać spory. Często na korzyść policjantów.

źródło: Mat. Straży Miejskiej m. st. Warszawy

Kilkadziesiąt tysięcy nagrań zarejestrowała policja w ramach pilotażowego testu miniaturowych kamerek na mundurach. Część zapisów już posłużyła jako dowód pozwalający przeciąć kontrowersyjne sytuacje. Jednak większą korzyść – przynajmniej dotąd – z obecności kamer odnoszą sami policjanci. Wbrew oczekiwaniom nagrania często są dowodem na zniewagę i napaść na policjanta, niż dokumentują przypadki nadużycia władzy przez funkcjonariuszy.

Pilotaż ruszył w grudniu 2017 r., a w kamerki (łącznie 180 sztuk) zostali wyposażeni policjanci z garnizonu stołecznego, podlaskiego i dolnośląskiego. Każdy testuje 60 urządzeń, które rejestrują obraz i dźwięk. Stosuje je drogówka i prewencja, w tym np. uliczne patrole.

Od uruchomienia pilotażu kamerki nagrały łącznie kilkadziesiąt tysięcy interwencji. W woj. podlaskim policjanci sporządzili 21 tys. nagrań. Na Dolnym Śląsku i w Warszawie, skala jest większa, ale jeszcze nie podliczono wszystkich filmów.

– Łącznie ponad 2 tys. nagrań z kamer na mundurach zostało zabezpieczonych w związku z możliwością wykorzystania ich jako dowody w sprawach – mówi „Rzeczpospolitej" Dawid Marciniak, z Komendy Głównej Policji. – Utrwalono na nich m.in. sytuacje mogące budzić wątpliwości, gdzie np. osoby poddane kontroli czy interwencjom sugerowały, że odwołają się do sądu, nie godząc się np. na przyjęcie mandatu. Były także poważniejsze wykroczenia lub przestępstwa.

Dotąd 143 nagrania już trafiły do akt prowadzonych spraw. – Zapisy są związane z interwencjami w miejscach publicznych, dotyczą legitymowania osób i kontroli drogowych – mówi Tomasz Krupa rzecznik podlaskiej policji. - Ponad połowa nagrań dotyczyła popełnionych wykroczeń, a 179 przestępstw. – Jako dowody zabezpieczyliśmy 408 nagrań – dodaje.

– Niemal wszystkie nagrania dotyczą interwencji ulicznych i w centrach handlowych, bo to większość naszej aktywności – mówi Robert Szumiata, rzecznik Komendy Rejonowej Policji Warszawa I, która obsługuje rejon śródmieścia stolicy.

Głównym celem wprowadzenia kamer na mundurach było zapobieganie nadużyciom władzy ze strony policjantów. Jednak na razie nagrania przyniosły większą korzyść mundurowym.

W Warszawie zatrzymany do kontroli Nigeryjczyk prowadził samochód bez uprawnień. Nie chodziło o to, że zapomniał prawa jazdy, bo w ogóle go nie posiadał. Jego auto odholowano, ale interwencja miała burzliwy przebieg.

– Mężczyzna wniósł skargę, w której twierdził, że był „skrajnie niewłaściwie potraktowany". Napisał, że policjanci byli aroganccy, wrogo nastawieni, mieli wypominać mu kolor skóry, i kierować uwagi o zabarwieniu rasistowskim. Nagranie z kamery zaprzeczyło jego wersji – mówi Mariusz Mrozek z KSP.

Film z kamerki pokazał, że to cudzoziemcowi puściły nerwy. Kładł się na maskę i na jezdni przed radiowozem. Policjanci zachowali stoicki spokój. Skargi Nigeryjczyka nie uwzględniono.

– W innym przypadku kamerka nagrała próbę wręczenia łapówki funkcjonariuszowi w zamian za odstąpienie od czynności. Próbujący skorumpować policjantów usłyszał zarzuty – mówi Robert Szumiata.

Z kolei we Wrocławiu nagrano wyczyny taksówkarza, który uciekał przed policją. Gdy został zatrzymany, zablokował drzwi auta z pasażerami w środku, i użył wobec policjantów gazu łzawiącego. – Taksówkarz usłyszał zarzuty dotyczące m.in. niezatrzymania się do kontroli, czynnej i napaści na policjantów – mówi Paweł Petrykowski, rzecznik dolnośląskiej policji.

Sprawa utrwalania policyjnych działań nabrała znaczenia po tragedii na komisariacie we Wrocławiu, gdzie w maju 2016 r. zmarł 25-letni Igor Stachowiak, kiedy policjanci razili go paralizatorem.

Jednak kamery testowane w ramach pilotażu nie dokumentują np. przesłuchań w komisariatach czy interwencji domowych (nie pozwala na to prawo), gdzie też może dochodzić do nadużyć.

"Rzeczpospolita"