r e k l a m a

Wojna sąsiadów na szlabany

Anna Wittenberg,Konrad Majszyk 31-08-2010, ostatnia aktualizacja 01-09-2010 13:08

Przy Migdałowej jedna wspólnota odcięła dojazd drugiej, a ta chce zemsty: kontrszlabanu. Podwórka przy Mokotowskiej będą strzeżone przez tajne kody. Wspólnoty grodzą się na potęgę, ale miasto może je wywłaszczyć.

Migdałowa: Szlaban zamknął dojazd do al. KEN.
autor: Waldemar Kompała
źródło: Fotorzepa
Migdałowa: Szlaban zamknął dojazd do al. KEN.
Mokotowska: Zapory i domofony mają zlikwidować „podwórko tranzytowe”.
autor: Guz Rafał
źródło: Fotorzepa
Mokotowska: Zapory i domofony mają zlikwidować „podwórko tranzytowe”.
Dzik: Szlaban odciął Biedronkę
autor: Jakub Ostałowski
źródło: Fotorzepa
Dzik: Szlaban odciął Biedronkę

Na Ursynowie kolejny szlaban wyrósł tego lata. Widzą go na swojej drodze kierowcy skręcający z ul. Lanciego w Migdałową. Przez to nie mają dojazdu do al. KEN.

Kto ma pilota, ten...

Pilota do szlabanu mają mieszkańcy tylko dwóch budynków – al. KEN 50 i 52. Odcięte są trzy bloki i trzy parkingi.

– Ten szlaban to bzdura i złośliwość – kwituje Mirosława Rakowska ze spółdzielni Migdałowa 2. – Do al. KEN trzeba jeździć naokoło, a dzikie parkowanie przeniosło się przed szlaban. Próbowaliśmy porozumieć się z sąsiednią wspólnotą, ale bez skutku – twierdzi.

Emocje są tak duże, że szlaban został już raz zdemolowany. Teraz znów działa. Dlaczego w ogóle go ustawiano?

– Postanowiliśmy uspokoić ruch samochodowy obok placu zabaw – twierdzi administrator Wspólnoty Mieszkaniowej Nieruchomości KEN 50 i 52 Maria Socha. – Kierowcy ignorowali nawet progi zwalniające. Było niebezpiecznie i głośno – wylicza.

Mieszkańcy „odciętych” bloków twierdzą, że „ci od szlabanu” zasłaniają się tylko rzekomym dobrem dzieci, a zaniedbywany przez wspólnotę plac służył do libacji. Według nich, chodziło o wycięcie konkurencji do miejsc parkingowych.

– A dlaczego niby ktoś ma tędy jeździć? To prywatny grunt. To tak, jakby otworzył pan bramę na wylot, żeby inni przejeżdżali przez pańskie podwórko – dodaje Maria Socha.

„Sami swoi” z Ursynowa

Zwaśnieni lokatorzy zachowują się jak Kargul i Pawlak. Odcięte wspólnoty planują ustawienie... „kontrszlabanu”, który im życia nie ułatwi, ale utrudni je szlabaniarzom z Migdałowej.

– Wspólnoty mają prawo grodzić swój teren. Skala tego zjawiska jest już jednak niepokojąca – uważa wiceburmistrz Ursynowa Piotr Zalewski. 

– W sprawie szlabanu z ul. Migdałowej skierowaliśmy pismo do nadzoru budowlanego. Wystąpiliśmy też do wspólnoty z wnioskiem o jego likwidację – mówi Ewa Kowalczyk z Wydziału Infrastruktury.

Na potęgę grodzi się też Śródmieście. Mieszkańcy budynku przy Mokotowskiej 23 zamkną od dziś kamienicę bramami, żeby zlikwidować „podwórko tranzytowe”. Można więc będzie dostać się tutaj od Marszałkowskiej, ale bez kodu do domofonu na Koszykową nie wyjdziemy. Podobne plany mają lokatorzy kamienicy przy ul. Pięknej 22, którzy chcą zamknąć skrót do Kruczej.

Urszula Świątczak z administracji budynku dodaje: – Kamienica została zamknięta ze względów bezpieczeństwa. Poza tym podwórko było używane jako parking. Pozamykały się już wszystkie budynki naokoło, więc dlaczego mamy tego nie robić?

Wiceburmistrz Śródmieścia Marcin Rzońca rozkłada ręce:

– To powszechna praktyka. Dzielnica może interweniować tylko wtedy, kiedy teren jest w jej zarządzie. W innym przypadku mieszkańcy mogą robić, co chcą. Wystarczy uchwała wspólnoty.

Można za to wywłaszczyć

– Właściciel ma obowiązek zapewnienia przejazdu przez swój teren, tylko jeśli sąsiednia działka nie ma dostępu do drogi publicznej. To tzw. służebność

– potwierdza adwokat Marcin Radwan-Rohrenschef. – Jeśli działania wspólnoty ograniczają rozwój miasta, ratusz może sięgnąć po procedurę wywłaszczeniową – podpowiada.

– Trudno jest kupić mieszkanie na nowym osiedlu w Warszawie, które nie jest ogrodzone – mówi prezes Maciej Dymkowski z RedNet Consulting. – Dla klientów ważne jest poczucie bezpieczeństwa. Czy jego wyznacznikiem musi być jednak wysoki płot? Wątpię.

Dodaj swoją opinię

Życie Warszawy