r e k l a m a

Chcą budować w lesie

Monika Górecka-Czuryłło 17-12-2011, ostatnia aktualizacja 19-12-2011 08:41

Nieruchomości. Dziadek miał parcelę budowlaną. Wnuk w tym miejscu budować nie może. Został z lasem. Miejscy urzędnicy już od 1,5 roku próbują sprawę rozwiązać. Bezskutecznie. Dodatkowe kłody rzuca marszałek.

Lubomir Jastrzębski ma nadzieję, że na swojej leśnej działce chociaż zagrodę postawi
autor: Andrzej Jastrzębski
źródło: Fotorzepa
Lubomir Jastrzębski ma nadzieję, że na swojej leśnej działce chociaż zagrodę postawi

Mie­li pod dom plac, zo­stał im się ino las – pi­sa­li­śmy pół­to­ra ro­ku te­mu. Wte­dy wi­ce­pre­zy­dent Ja­cek Woj­cie­cho­wicz za­po­wie­dział szyb­kie utwo­rze­nie ma­py, na któ­rej skon­fron­to­wa­ne bę­dą przed­wo­jen­ne par­ce­le bu­dow­la­ne z dzi­siej­szy­mi la­sa­mi. A pre­zy­dent mia­sta po­wo­ła­ła spe­cjal­ny ze­spół, któ­ry ­miał roz­strzy­gnąć, w ja­ki spo­sób za­dość­uczy­nić oso­bom, któ­re w wy­ni­ku za­le­sień stra­ci­ły moż­li­wość wy­bu­do­wa­nia do­mu na wła­snej dział­ce.

Zie­mia al­bo pie­nią­dze?

– Na po­cząt­ku po­in­for­mo­wa­no nas, że bę­dą bra­ne pod uwa­gę trzy wa­rian­ty – przy­po­mi­na Bar­ba­ra Kwie­cień, któ­ra ma dwie dział­ki w Ani­nie. – Al­bo w przy­go­to­wy­wa­nych pla­nach za­go­spo­da­ro­wa­nia bę­dzie za­pis umoż­li­wia­ją­cy bu­do­wę do­mów, al­bo mia­sto za­pro­po­nu­je nam dział­ki za­mien­ne. Nie wy­klu­cza­no też moż­li­wo­ści wy­ku­pie­nia od nas zie­mi. Mi­nę­ło pół­to­ra ro­ku i spra­wa nie  po­su­nę­ła się ani o krok.

Pa­ni Bar­ba­ra ma wy­jąt­ko­we­go pe­cha. Po pra­wej stro­nie dro­gi w Ani­nie są jed­no­ro­dzin­ne d0m­y. Po le­wej, gdzie ma dwie dział­ki o łącz­nej po­wierzch­ni 5,5 tys. mkw.,  ro­śnie las. – A w przedwo­jen­nych pla­nach by­ła tam wil­lo­wa dziel­ni­ca – wspo­mi­na pa­ni Bar­ba­ra.

Nie ma szczę­ścia tak­że Wi­told Ko­rze­niow­ski. – Przed woj­ną  ro­dzi­na mia­ła par­ce­lę bu­dow­la­ną. Po woj­nie po­sa­dzi­li nam las. Już trze­cie po­ko­le­nie wal­czy, że­by na wła­snym grun­cie cho­ciaż dom wy­bu­do­wać - mó­wi Ko­rze­niow­ski. Ta­kich wła­ści­cie­li la­sów jest w Waw­rze, We­so­łej, Rem­ber­to­wie, na Bia­ło­łę­ce, a na­wet na Bie­la­nach kil­kuset. Ze wstęp­nych sza­cun­ków wy­ni­ka, że w okre­sie po­wo­jen­nym przy­mu­so­wo za­le­sio­no ok. 3,5 tys. ha grun­tów,  w la­tach 20. i 30. ubie­głe­go wie­ku prze­zna­czo­nych pod za­bu­do­wę. Wła­ści­cie­le tych te­re­nów twier­dzą, że na ra­zie żad­nych efek­tów po­wo­ła­ne­go  przez pre­zy­dent ze­spo­łu, nie wi­dać.

– K0­misja pra­cu­je – mó­wi  znie­cier­pli­wio­ny dy­rek­tor Biu­ra  Ar­chi­tek­tu­ry i Pla­no­wa­nia Prze­strzen­ne­go Ma­rek Mi­kos. - Prze­cież ta­kich spraw nie za­ła­twi­my w cią­gu ro­ku. One są jesz­cze bar­dziej skom­pli­ko­wa­ne niż spra­wy de­kre­tu Bie­ru­ta. A on cią­gnie się za war­sza­wia­ka­mi już 60 lat i na­dal nie­wie­le grun­tów  jest zwró­co­nych.

Prac ze­spo­łu bro­ni też je­go sze­fo­wa, Jo­lan­ta Ba­czew­ska.

– Mu­si­my zna­leźć pla­ny przed­wo­jen­ne każ­dej nie­ru­cho­mo­ści, usta­lić wła­ści­cie­li – wy­li­cza Ba­czew­ska. I do­da­je, że część trans­ak­cji zo­sta­ła do­ko­nana już po za­le­sie­niu, więc obec­ny wła­ści­ciel wie­dział, ja­ką dział­kę ku­pu­ją. – Więc o co ma pre­ten­sje? – py­ta na­czel­nik. Uspo­ka­ja, że na po­cząt­ku przy­szłe­go ro­ku ko­mi­sja bę­dzie mia­ła po­trzeb­ne opra­co­wa­nia. – Ale je­śli bę­dą od­szko­do­wa­nia, to mia­sto po­nie­sie du­że kosz­ty – mó­wi Ba­czew­ska. – A czas na kosz­ty nie jest do­bry – wtó­ru­je dyr. Mi­kos. I do­da­je, że  de­cy­zje bę­dą pod­ję­te po za­koń­cze­niu roz­pa­try­wa­nia pierw­szej par­tii wnio­sków. Ze­spół bę­dzie pra­co­wał da­lej.

Mar­sza­łek nie „od­le­sia"

– Jak­by ma­ło by­ło kło­po­tów z mia­stem, te­raz do­dat­ko­wo mar­sza­łek rzu­ca nam kło­dy pod no­gi – ża­li się Ko­rze­niow­ski.  I opo­wia­da, że na­wet w sy­tu­acji, gdy da­na dział­ka w pla­ni­stycz­nym stu­dium mia­sta jest prze­zna­czo­na pod za­bu­do­wę, to już w miej­sco­wym pla­nie ta­kie­go za­pi­su zro­bić nie moż­na.

– Po­trzeb­na jest zgo­da Urzę­du Mar­szał­kow­skie­go na zmia­nę prze­zna­cze­nia, czy­li od­le­sie­nie grun­tu. A wszyst­kie ta­kie wnio­ski urzęd­ni­cy mar­szał­ka od­rzu­ca­ją.

Urzęd­ni­cy bro­nią się, po­wo­łu­jąc na usta­wy. Przy­po­mi­na­ją, że dział­ki, o któ­rych mo­wa w Waw­rze i We­so­łej,  ma­ją sta­tus La­sów Ochron­nych dla m.st. War­sza­wy. – A  na ta­kich grun­tach moż­na wzno­sić je­dy­nie bu­dyn­ki słu­żą­ce np. go­spo­dar­ce le­śnej, obron­no­ści, ochro­nie zdro­wia – czy­ta­my w wy­ja­śnie­niu mar­szał­kow­skich urzęd­ni­ków. Z te­go za­pi­su chy­trze chce sko­rzy­stać Lu­bo­mir Ja­strzęb­ski, któ­ry ma ośmio­hek­ta­ro­wą ­dział­kę na Bia­ło­łę­ce. Obie­cy­wa­no mi na­wet wy­kup dział­ki.  Ale na tym się skoń­czy­ło – mó­wi Ja­strzęb­ski. – Zdo­by­łem więc opi­nię z Mi­ni­ster­stwa Ochro­ny Śro­do­wi­ska, któ­ra mó­wi, że na ta­kiej le­śnej dział­ce jest moż­li­wość za­bu­do­wy za­gro­do­wej, czy­li tak­że do­mu. Wy­stą­pię la­da dzień o wa­run­ki za­bu­do­wy.

Ale urzęd­ni­cy mar­szał­ka wi­dzą ko­lej­ne pro­ble­my. Wska­zu­ją, że z opi­su la­su na fe­ral­nych dział­kach wy­ni­ka, ze prze­wa­ża­ją tam 50 – 60-let­nie so­sny. – Wiek drze­wo­sta­nu znacz­nie od­bie­ga od kwa­li­fi­ku­ją­ce­go się do wy­cię­cia i jest w peł­ni po­trzeb­ny do pro­duk­cji le­śnej. – Bę­dzie­my wal­czyć da­lej – dek­la­ru­ją „za­le­sie­ni" wła­ści­cie­le.

Życie Warszawy



-->