Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Gdzie po tanie mieszkanie

Aneta Gawrońska 27-03-2017, ostatnia aktualizacja 27-03-2017 09:41

Ceny w jednej dzielnicy mogą się różnić nawet pięciokrotnie.

Okazje mieszkaniowe w dobrych dzielnicach znikają z rynku błyskawicznie.
źródło: Shutterstock
Okazje mieszkaniowe w dobrych dzielnicach znikają z rynku błyskawicznie.

Na mieszkaniowej mapie Warszawy najdroższe jest Śródmieście. Jak podaje Waldemar Oleksiak, ekspert Emmerson Realty, mediana cen mkw. mieszkań w tej dzielnicy to 13 tys. zł. Za tyle jest wystawione na sprzedaż dwupokojowe, 48-metrowe mieszkanie w kamienicy z 1936 roku przy Wspólnej. – Na Śródmieściu mamy jednak oferty lokali za 7,5 tys. zł za mkw. – wskazuje Oleksiak. Tak jest wycenione 73-metrowe mieszkanie z dwoma pokojami na Muranowie. Najwyższe ceny przekraczają 31 tys. zł za mkw. (ul. Twarda, 53 mkw., dwa pokoje, 2012 rok).

Wielka konkurencja

Drogo jest też na warszawskim Żoliborzu, gdzie mediana cen mkw. lokali wynosi 11,2 tys. zł. W tej dzielnicy, jak mówi Waldemar Oleksiak, trafiają się mieszkania w cenie 8 tys. zł za mkw. (ul. Mickiewicza, 47  mkw., dwa pokoje, 1972 r.). Na metr 83-metrowej trójki na Starym Żoliborzu trzeba mieć już 24 tys. zł.

– Na Mokotowie ceny mkw. wahają się od 5,7 do 32 tys. zł za mkw. – podaje ekspert Emmerson Realty. – Mediana to ok. 10 tys. zł za mkw. Za najniższą cenę możemy kupić 63-metrowe, czteropokojowe mieszkanie w bloku z 1975 roku na Stegnach – wskazuje.

Waldemar Oleksiak komentuje, że ceny w jednej dzielnicy mogą się różnić nawet pięciokrotnie. – Na jednym biegunie mamy stare budynki z gorszym adresem, na drugim – luksusowe, nowe apartamentowce w prestiżowym miejscu dzielnicy – wyjaśnia Oleksiak. Według niego tańsze, choć gorsze mieszkanie w drogiej dzielnicy może być świetną inwestycją. – Podaż mniejszych, odpowiednich na wynajem lokali nie zaspokaja popytu – ocenia ekspert Emmersona. – Na rynku inwestycyjnym liczy się nie tylko powierzchnia i liczba pokoi, ale i dobra lokalizacja oraz dobra komunikacja z centrum – wyjaśnia. – Nie wszystkie nowe inwestycje spełniają te warunki.

W Krakowie, jak mówi Katarzyna Liebersbach-Szarek, pośredniczka z Nieruchomości Łobzowskich, najdrożej jest w ścisłym centrum (tzw. pierwsza obwodnica). Ceny w tym rejonie miasta wahają się od 10 do 24 tys. zł za mkw.

– Te najtańsze są bardzo pożądanym towarem na rynku, głównie jako mieszkania na wynajem lub też inwestycje hostelowe, choć tutaj kalkulacja zakupu musi być bardzo ostrożna. Konkurencja na rynku jest duża – zauważa Katarzyna Liebersbach-Szarek. – Mieszkań w tej lokalizacji nie przybywa. Stare Miasto jest dość ściśle zabudowane. Powstają jedynie pojedyncze nowe inwestycje – dodaje.

Z tego też powodu okazji w takich miejscach trudno szukać. – Ceny są naprawdę wysokie. Znaczenia nie ma stan techniczny, rozkład. Liczy się raczej czas, w jakim ktoś musi mieszkanie sprzedać – wyjaśnia pośredniczka z Nieruchomości Łobzowskich.

Centrum i sypialnia

– W Łodzi najdroższe są Śródmieście i Olechów. Śródmieście – ze względu na lokalizację. Olechów to sypialnia miasta, osiedle o niskiej zabudowie, które cały czas się rozrasta. Powstają tam nowe inwestycje – opowiada Kamil Wrotniak, doradca na rynku nieruchomości.

Podaje, że na Śródmieściu ceny wahają się od 4 do 6 tys. zł za mkw. – Wszystko zależy od rodzaju i stanu budynku, ważne, czy jest to odnowiona kamienica, blok czy apartamentowiec – wyjaśnia Kamil Wrotniak.

Najtańsze mieszkanie na Śródmieściu można kupić już za kilkadziesiąt tysięcy złotych. – To głównie małe kawalerki w zrujnowanych kamienicach, które nadają się na inwestycję. Większość takich lokali znajduje nabywców wśród inwestorów, którzy polują na okazje – mówi Kamil Wrotniak. – W segmencie większych lokali trafiają się ceny nawet poniżej 2 tys. zł za mkw. Mieszkania te często mają jednak zawiłą sytuację prawną (hipoteka, kilku właścicieli), są wadliwe technicznie (np. całkowity brak ogrzewania) lub znajdują się w mało ciekawym miejscu (niski parter 0,5 m nad chodnikiem od strony ulicy, ciemna oficyna).

Na Olechowie średnia cena mkw. mieszkań to ok. 4,5 tys. zł. – Tutaj raczej trudno znaleźć tani lokal – ocenia Wrotniak. – Ceny zwykłych kawalerek zaczynają się od 100 tys. zł, a mieszkań dwupokojowych – od 170 tys. zł, i mówię tu o najniższej półce. Podaż takich mieszkań jest znikoma, bo Olechów jest jedną z najbardziej pożądanych dzielnic. Brakuje tam kamienic, jest zielono, mieszka tam wiele młodych rodzin.

Kamil Wrotniak komentuje, że w Łodzi coraz większym zainteresowaniem cieszy się rynek pierwotny. – Żyje tu przecież więcej ludzi niż w Gdańsku, Wrocławiu, Poznaniu. Poziom życia i zarobków wzrasta, miasto budzi się z wieloletniego letargu, powstaje wiele inwestycji drogowych, sporo firm przenosi tu swoje siedziby. Deweloperzy widzą w tym swoją szansę – podkreśla ekspert.

Paweł Grabowski, pośrednik z agencji BIG Nieruchomości, pytany o najdroższe miejsca w Trójmieście, wskazuje na gdańskie Jelitkowo i Sopot Dolny. – Ceny najdroższych lokali przekraczają 30 tys. zł za mkw. Średnia cena w Jelitkowie to ponad 14 tys. zł za mkw., a w Sopocie Dolnym – ok. 12 tys. – mówi Paweł Grabowski. – W Jelitkowie są niemal wyłącznie mieszkania wybudowane po 2000 roku – dodaje.

Najtańsze, 30-metrowe mieszkania w Jelitkowie kosztują ok. 550 tys. zł. – W Sopocie Dolnym najtańsze kawalerki kupimy za ok. 400 tys. zł – podaje Grabowski. – Podaż mieszkań w cenach poniżej średniej rynkowej jest duża. Są to głównie lokale do remontu w starszych budynkach. Ich cena, mimo że niższa od średniej, nadal jest przeszacowana. Takich lokali przybywa ze względu na często życzeniowe wyobrażenie o ich wartości – komentuje ekspert.

Według Pawła Grabowskiego prawdziwe okazje trafiają się sporadycznie. – Sprzedają się błyskawicznie. – Zazwyczaj mocniej są przeceniane duże lokale z małą liczbą pokoi, np. 100-metrowe mieszkania z trzema pokojami.

"Rzeczpospolita"