Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Niechciane książki w bibliotece

Robert Biskupski 09-05-2017, ostatnia aktualizacja 09-05-2017 08:58

Uczelnia porządkuje biblioteki i usuwa z nich część książek, które do niej nie pasują. Internauci oburzeni.

Paul Sableman/CC BY 2.0
źródło: www.flickr.com
Paul Sableman/CC BY 2.0

„80 tysięcy woluminów dzieł filozoficznych PAN, UW i Polskiego Towarzystwa Filozoficznego ma zostać unicestwione. Nie możemy do tego dopuścić" – taka wiadomość rozeszła się w internecie.

„Księgozbiór jest niszczony i dodatkowo ludziom zaangażowanym autentycznie odmawia się prawa walki w jego obronie" – alarmuje na Facebooku dr Gabriela Kurylewicz z Pracowni Filozofii Muzyki i Poezji.

Uniwersytet Warszawski jednak uspokaja i wyjaśnia, że to tylko porządki. Chodzi o plany usystematyzowania księgozbioru związanego z reformą Połączonych Bibliotek Wydziału Filozofii i Socjologii UW oraz Instytutu Filozofii i Socjologii Polskiej Akademii Nauk.

– Nikt nie będzie niszczył książek, dla tych, które nie mieszczą się w profilu biblioteki, poszukujemy nowego miejsca – odpowiada rzeczniczka Uniwersytetu Anna Korzekwa. Jak dowiedziała się „Rz", w bibliotece znajdują się książki zupełnie niezwiązane z filozofią czy socjologią, np. o budowie statków.

„Przeprowadzamy przegląd zbiorów – zaniedbany od wielu lat – w celu udrożnienia możliwości uzupełniania księgozbioru o nowe pozycje, tak aby przywrócić status wzorcowej biblioteki dla nauk filozoficznych i społecznych. Jednym z elementów takiego przeglądu jest selekcja – biblioteka ma skończoną pojemność, więc żeby kupować, trzeba też selekcjonować. Nie znaczy to jednak, że pozbywamy się jakichkolwiek merytorycznie istotnych tytułów, i nie znaczy to, że książki przeznaczone do selekcji są niszczone. Są one przekazywane innym bibliotekom i zakładom naukowym" – napisał w oświadczeniu Michał Chlebicki, p.o. kierownika Połączonych Bibliotek WFiS UW, IFiS PAN, PTF.

Niechcianych książek pozbywają się również inne placówki. Przykładowo Biblioteka Uniwersytecka im. Jerzego Giedroycia w Białymstoku publikuje na swoich stronach wykaz dubletów, które chętnie odda innym placówkom. „Pierwszeństwo w realizacji zamówień ma Biblioteka Narodowa w Warszawie. Pozostałe zamówienia krajowych i zagranicznych bibliotek będą realizowane w kolejności wpływu" – czytamy na stronie biblioteki. Z kolei Biblioteka Polska w Londynie kilka razy w roku organizuje wyprzedaż dubletów książek wydanych w kraju i na emigracji.

Porządki w księgozbiorze prowadzi też Centrum Informacji Naukowej i Biblioteka Akademicka w Katowicach.

– Czasem trafiają do nas książki, zazwyczaj jako dary, które nie odpowiadają polityce gromadzenia zbiorów w sieci biblioteczno-informacyjnej uczelni – mówi rzecznik prasowy CINiBA Jadwiga Witek. – Wtedy przeznaczymy je na wymianę z innymi bibliotekami lub przekazujemy na kiermasze charytatywne. Egzemplarze „zaczytane", zniszczone, nienadające się do użytku, oddajemy na makulaturę.

Czy takie porządki w księgozbiorach mogą wywołać niepokój wśród miłośników książek?

– Jeśli jakaś instytucja pozbywa się części księgozbioru, mogą rodzić się pytania, czy rzeczywiście tak istotna część musi być przeniesiona, czy na pewno do przeniesienia zostaną wybrane odpowiednie książki itp. – mówi dr hab. Mirosław Pęczak, socjolog z Uniwersytetu Warszawskiego.

Jego zdaniem takie negatywne podejście jest ze wszech miar usprawiedliwione, jeśli bierzemy pod uwagę zatrważające wyniki czytelnictwa w Polsce. – Dodatkowo wywożenie albo wręcz niszczenie książek urasta wręcz do wagi symbolu – kojarzy się z przeszłymi mrocznymi czasami. Warto jednak zauważyć, że nie wszystkie książki pasują do danego profilu biblioteki. Zbiory nie zawsze były gromadzone logicznie – tłumaczy Pęczak.

Jak dodaje, ciekawostką jest, że takie emocje budzą tylko książki papierowe, natomiast ich elektroniczne wydania – już nie. – Cyfrowe wydania docenia się obecnie bardzo słabo, tymczasem prognozy mówią, że osób z nich korzystających będzie coraz więcej – mówi Mirosław Pęczak. – Gdyby ktoś zniszczył zbiory elektroniczne, nie spotkałoby się to z takim ostracyzmem jak w przypadku papieru. Książka jest w pewnym sensie fetyszem, podobnie jak np. płyta winylowa dla miłośników muzyki.

"Rzeczpospolita"