Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Student pomoże w napisaniu skargi

Renata Krupa Dąbrowska 25-06-2017, ostatnia aktualizacja 25-06-2017 00:00

Wąska specjalizacja ma pomóc poradniom na wydziałach prawa przyciągnąć nowych klientów. Udało się to m.in. w Warszawie.

autor: Magda Starowieyska
źródło: Fotorzepa

Studenckie poradnie prawne udzielają mniej porad prawnych niż przed rokiem. Klientów odbierają im państwowe punkty poradnictwa, funkcjonujące od 1 stycznia 2017 r. Studenci znaleźli już jednak patent na ten problem.

Mniej klientów i mniej porad

– W tym roku akademickim udzieliliśmy 810 porad, to o 10 proc. mniej niż rok wcześniej – mówi dr Barbara Namysłowska-Gabrysiak opiekująca się poradnią na Wydziale Prawa Uniwersytetu Warszawskiego.

Mniej porad udzielili również studenci prawa w Łodzi.

– W ubiegłym roku wpłynęło do nas 325 spraw, a w tym już tylko 220. Największy spadek dotyczy prawa cywilnego. Wcześniej mieliśmy 120 spraw, a obecnie zaledwie 78 – wyjaśnia prof. Małgorzata Król z Uniwersytetu Łódzkiego.

Podobne spostrzeżenia ma dr Mateusz Woiński z Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie.

– Klientów przychodzi coraz mniej – przyznaje dr Woiński. I tak jak inni opiekunowie poradni nie ma złudzeń, jaka jest tego przyczyna. To konkurencja w postaci państwowych punktów bezpłatnej pomocy prawnej.

Od 1 stycznia 2016 funkcjonuje ich przeszło 3 tys. Każdy powiat ma przynajmniej jeden punkt.

– W 2016 r. udzielono w punktach 464,5 tys. porad, a w pierwszym kwartale 2017 r. 99,7 tys. – tłumaczy Milena Domachowska z Ministerstwa Sprawiedliwości, któremu podległy jest system bezpłatnego poradnictwa prawnego.

Z każdym miesiącem korzystających z państwowych punktów przybywa, choć nie wszystkim. Niektóre świecą pustkami.

W sumie od 1 stycznia 2016 r. do 31 marca 2017 r. pomocy w Warszawie udzielono 18,6 tys. osobom, w Łodzi – 8 tys., Gdańsku 1585 , Białymstoku 3573, a w Krakowie 6060.

Adwokaci, a nie studenci

Wiele osób woli bezpłatne punkty pomocy prawnej, ponieważ udziela się w nich pomocy w tych samych dziedzinach prawa jak w poradniach studenckich. Pomagają już jednak nie studenci pod okiem opiekunów, lecz adwokaci oraz radcy prawni.

Studenckie poradnie mają natomiast tę przewagę, że może przyjść do nich każdy, a nie jak w do państwowych punktów głównie osoby do 21. roku życia oraz seniorzy i osoby, które korzystały rok wcześniej z pomocy społecznej.

Światełko w tunelu, czyli specjalizacja

Studenci znaleźli już sposób, jak zachęcić potencjalnych klientów do skorzystania z ich usług. Jest nim wąska specjalizacja.

– Chociaż w tym roku przyszło do najmniej potrzebujących, to jednocześnie udało się nam zwiększyć o sto procent zainteresowanie sekcją prawa międzynarodowego – tłumaczy Barbara Namysłowska-Gabrysiak z UW.

– Sekcja specjalizuje się w przygotowaniu skarg do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu. W 2016 r. przygotowała dziesięć skarg, a w tym roku już 20. W bezpłatnym punkcie pomocy prawnej na takie wsparcie liczyć już nie można – dodaje dr Barbara Namysłowska-Gabrysiak.

Poradnia z Wydziału Prawa na UW odniosła też na tym polu sukces.

– 1 czerwca zapadł wyrok w Europejskim Trybunale Praw Człowieka w Strasburgu, w sprawie Kość przeciwko Polsce. Chodzi o ochronę dóbr osobistych. Starosta z jednej z miejscowości żądał przeprosin od mieszkańca za to, że trakcie kampanii wyborczej słał do niego liczne niewygodne pytania. Polski sąd nakazał przeprosiny, a my doszliśmy do wniosku, że w państwie demokratycznym obywatel ma prawo patrzeć władzy publicznej na ręce i ją krytykować. Napisaliśmy skargę, nasz klient wygrał i dostał odszkodowanie – chwali się Barbara Namysłowska-Gabrysiak.

W Akademii Leona Koźmińskiego postanowiono postawić na prawo gospodarcze.

– Myślę, że to dobry pomysł, nasza uczelnia ma profil biznesowy – uważa dr Mateusz Woiński.

W Łodzi natomiast ma ruszyć w przyszłym roku sekcja specjalizująca się w mediacji.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl

"Rzeczpospolita"