Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Relaks jest sztuką

Katarzyna Płachta 07-08-2017, ostatnia aktualizacja 07-08-2017 00:00

Zwykle ludzie bardzo uważnie wydają pieniądze. Jeśli jednak chodzi o czas, to nie zawsze widzą, że go marnują - mówi Paulina Sobiczewska, psycholog społeczny.

Paulina Sobiczewska, psycholog społeczny
źródło: archiwum prywatne
Paulina Sobiczewska, psycholog społeczny

Plus Minus: Czy Polacy lubią odpoczywać?

Jeszcze kilkanaście lat temu niekoniecznie chcieliśmy się chwalić urlopem. To było źle odbierane, jeśli ktoś opowiadał, że poświęca czas na aktywności poza pracą. Bo przecież tylko bogaci i leniwi mogli sobie pozwolić na niepracowanie. Zmieniło się to dopiero niedawno. W ciągu ostatnich czterech, może pięciu lat coraz więcej Polaków zdaje sobie sprawę, że efektywne wykorzystanie czasu nie oznacza, że musimy nieustannie pracować. Także pracodawcy zaczęli poważniej podchodzić do wypoczynku.

Wcześniej uważali, że to strata czasu?

Jeszcze dziesięć lat temu na szkoleniach dla firm uczono takiej organizacji czasu, by ludzie pracowali jeszcze więcej, szybciej i lepiej. Okazało się, że takie podejście może zwiększać rotację pracowników oraz powodować plagę zwolnień lekarskich (także z powodów zmęczenia psychicznego). Dziś natomiast to właśnie sztuka relaksowania się i regeneracji jest coraz częstszym tematem warsztatów firmowych. Bez tych umiejętności łatwo o przeciążenie pracą, a wtedy nasz organizm zaczyna „oszczędzać". Z czasem pojawia się wypalenie zawodowe. W końcu nawet ciało odmawia posłuszeństwa, bo nie jest w stanie podołać stresom, które fundujemy sobie każdego dnia, zaniedbując odpoczynek.

Jak efektywnie odpoczywać?

Ten wolny czas, który możemy poświęcić dla siebie, powinniśmy traktować jak kapitał. W optymistycznym wariancie każdego dnia śpimy około siedmiu godzin, kolejne trzy poświęcamy na przygotowanie się i dojazd do pracy, gdzie spędzamy przeciętnie osiem godzin, do tego mamy różne obowiązki domowe. Niewiele godzin zostaje nam w ciągu doby, by zająć się samym sobą i swoimi celami. Jeśli nie uświadomimy sobie, że czas jest ograniczony, to po prostu zaczyna nam przepływać przez palce, w żaden sposób go nie kontrolujemy.

Zwykle ludzie bardzo uważnie wydają pieniądze. Jeśli jednak chodzi o czas, to nie zawsze widzą, że go marnują i poświęcają nie na to, co dla nich ważne. A wystarczy znaleźć choćby minutę dziennie, by zamknąć oczy i pomyśleć: czego moje ciało i mój umysł teraz potrzebuje? Może to być np. spędzenie czasu na słońcu czy zjedzenie bez pośpiechu obiadu z bliskimi. Takie małe rzeczy bez problemu moglibyśmy uwzględnić w naszym życiu codziennym. Kiedy będą powtarzane cyklicznie, już po kilku tygodniach dadzą efekty, przyspieszając regenerację fizyczną, ale zwłaszcza psychiczną. Nie można również zapomnieć, że najważniejszy w tym procesie jest sen.

Jakie czynniki psychologiczne wpływają na bezsenność?

Najbardziej stres. W ciągu dnia jesteśmy przeładowani bodźcami i zdarza się, że jesteśmy potem zbyt zdenerwowani, by zasnąć. Ma to związek z naszą biologią. W historii gatunku ludzkiego stres związany był z sytuacją zagrożenia życia. Człowiek pierwotny stykał się z tym co pewien czas. Współcześnie stresogenne zdarzenia towarzyszą nam nawet kilkadziesiąt razy w ciągu jednego dnia: są to problemy w pracy lub w rodzinie, brak pieniędzy, a nawet obawy o to, że coś mogłoby pójść nie tak. Umysł podświadomie każe nam pozostawać w pełnej gotowości, bo nie wiadomo, czy zaraz nie będzie musiał podjąć walki bądź ucieczki w związku z czyhającym na nas zagrożeniem. Nie powinniśmy się zatem dziwić, że idąc spać z tuzinem stresujących spraw na głowie, nie możemy zasnąć.

Co zatem zrobić przed zaśnięciem?

Warto wyczyścić swój umysł na tyle, na ile się da. Zakończyć sprawy, które można. Nie powinniśmy się też bać przełożenia niektórych rzeczy na później, spisania ich na kartce wraz z terminem realizacji. Lepiej opróżnić naszą głowę z problemów, niż narazić się na walkę z biologią. W stan odpoczynku pomoże wprowadzić nas także pewien rytuał relaksacyjny. Dla jednych będzie to czytanie książki, dla innych wieczór z dobrym filmem lub spacer. Dopiero kiedy poczujemy, że nasz puls nieco się uspokaja, a mięśnie rozluźniają, będzie to sygnał od organizmu, że jest gotowy na sen.

Ile osób w Polsce cierpi na problemy z zasypianiem?

Bardzo trudno to określić. O pomoc specjalistów proszą przeważnie osoby, które zaczynają mieć fizyczne dolegliwości związane z brakiem odpowiedniej regeneracji w czasie snu. Ale są też rzesze osób, które nie zgłaszają się na terapię, bo po prostu nie mają na to czasu. Najczęściej są to ludzie pomiędzy 25. a 45. rokiem życia, którzy chcą po prostu położyć głowę na poduszce, zamknąć oczy i zasnąć, ale nawet świadomość tego, że rano znów zadzwoni budzik, powoduje u nich niepokój i wpadają w błędne koło bezsenności.

Czy jeśli śpijmy mniej niż osiem godzin, powinniśmy się zacząć martwić?

Przede wszystkim musimy pamiętać, żeby średnia liczba przespanych godzin była dla nas odpowiednia. Dla niektórych pięciogodzinny sen jest wystarczający, inni potrzebują dziesięciu godzin. W obu przypadkach, mimo znaczących różnic, ludzie mogą nadal czuć się w pełni wypoczęci i gotowi do działania. Najważniejsze jest to, żebyśmy starali trzymać się blisko naszej średniej przespanych godzin – jeśli wiemy, że do dobrego samopoczucia wystarcza nam tylko sześć godzin snu, to nie jest to powód do zmartwień. Zaniepokojeni możemy się czuć dopiero wtedy, gdy pojawią się znaczne odchylenia od osobistej normy. Wraz z atakującym nas każdego dnia stresem to prosta droga do popadnięcia w skrajne wyczerpanie.

Coraz bardziej powszechna bezsenność, stresy i brak czasu na odpoczynek to też problem społeczny.

Sami się wyniszczamy, bo nie ma mowy o optymalnym funkcjonowaniu bez odpoczynku. To autosabotaż. Wyobraźmy sobie, jak wyczerpane brakiem snu osoby mają zamiar ze sobą współpracować. Takie społeczeństwo zaczyna przechodzić w stan permanentnego stresu. Oznacza to, że cały czas jesteśmy pobudzeni, napięci, serce znacznie szybciej pompuje krew, pojawia się rozdrażnienie, nie mówiąc już o kłopotach zdrowotnych. Pojawiają się także problemy z agresją i samokontrolą, co oznacza, że łatwiej jest popaść w uzależnienia. Z czasem społeczeństwo złożone z takich jednostek albo nauczy się wypoczywać i odpowiednio zarządzać swoim czasem, albo po prostu stanie się dysfunkcyjne.

Dr Paulina Sobiczewska jest psychologiem społecznym. Jest kierownikiem Centrum Współpracy z Biznesem Uniwersytetu SWPS oraz studiow podyplomowych Praktyczna Psychologia Motywacji. Akademia „Biegun" Marka Kaminskiego i Uniwersytetu SWPS.

Plus Minus