Na swoich stronach spółka Gremi Media SA wykorzystuje wraz z innymi podmiotami pliki cookies (tzw. ciasteczka) i inne technologie m.in. w celach prawidłowego świadczenia usług, odpowiedniego dostosowania serwisów do preferencji jego użytkowników, statystycznych oraz reklamowych. Korzystanie z naszych stron bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza wyrażenie zgody na użycie plików cookies w pamięci urządzenia. Aby dowiedzieć się więcej o naszej polityce prywatności kliknij TU.

Klasy mundurowe bez pieniędzy

Marek Kozubal 12-04-2018, ostatnia aktualizacja 12-04-2018 14:22

Warszawskie szkoły, które uczestniczą w pilotażowym programie MON, nie dostały pieniędzy na klasy mundurowe.

Manewry w Kurnędzu: na azymut, w siwym dymie
autor: Marian Zubrzycki
źródło: Rzeczpospolita
Manewry w Kurnędzu: na azymut, w siwym dymie

W poprzednim roku resort obrony rozpoczął pilotażowy program nauczania dla uczniów klas mundurowych. Zgłosiło się do niego 250 szkół, zakwalifikowano 57.

MON łowiło szkoły obietnicami dofinansowania dodatkowych zajęć szkolnych. Środki budżetowe (pierwotnie zakładano, że będzie to 1 mln zł) miały być przeznaczone m.in. na szkolenia z zakresu pierwszej pomocy medycznej, zakup umundurowania i sprzętu, dofinansowania kursów na prawo jazdy kategorii B.

Pieniądze na takie klasy otrzymały wszystkie samorządy, które zostały zakwalifikowane do pilotażu, oprócz Warszawy. Dlaczego?

W stolicy do programu MON zgłosiło się pięć szkół, a przyjęte zostały dwa licea: im. Tadeusza Kościuszki i im. Waldemara Milewicza. W sumie powinny one dostać ok. 50 tys. zł dofinansowania od MON.

Z informacji, które uzyskaliśmy w resorcie obrony, wynika, że „dotacje finansowe na wsparcie realizacji programu otrzymały te ze szkół, których organy prowadzące podpisały w 2017 r. z Ministrem Obrony Narodowej umowę o udzielenie dotacji celowej na podstawie ustawy z dnia 24 października 2017 r. o finansowaniu zadań oświatowych". MON zrzuca winę na ratusz. „Urząd Miasta st. Warszawa nie przedłożył w 2017 r. dokumentów wymaganych do realizacji wsparcia finansowego dla prowadzonych przez niego szkół uczestniczących w pilotażu, dlatego umowa o udzielenie dotacji celowej z Ministrem Obrony Narodowej nie mogła być zawarta" – poinformowało nas.

Zupełnie inaczej sprawę widzą władze Warszawy. „MON nigdy nie zwracał się do m.st. Warszawy z wnioskiem o podpisanie umowy dotyczącej dofinansowania klas mundurowych" – odpowiedziała nam Katarzyna Pienkowska z warszawskiego ratusza. Dodała, że miasto otrzymało informację o zakwalifikowaniu szkół do tego programu w czerwcu 2017 r. „Dopiero jednak w grudniu 2017 r., czyli 5 miesięcy później, szkoły otrzymały informację o dokładnych kwotach możliwego dofinansowania, z zastrzeżeniem, że środki muszą być wydane do końca grudnia 2017 r., a ich uruchomienie wymaga jeszcze uprzedniego podpisania umowy z MON" – wyjaśniła.

Przypomina, że „wydatkowanie środków zawsze musi być poprzedzone wprowadzeniem niezbędnych zmian w budżecie m.st. Warszawy". „A zatem, z uwagi na opóźnienia po stronie MON nie było możliwe wydanie środków do końca roku, tym bardziej przy zachowaniu wymogów procedur udzielania zamówień publicznych" – precyzuje urzędniczka.

Jeden z pracowników samorządowych zwraca uwagę na polityczne dno tej sytuacji. Działanie klas mundurowych nie interesuje ratusza, bo firmowali je Macierewicz oraz Michał Dworczyk. Ten ostatni prawdopodobnie będzie kandydatem PiS w wyborach na prezydenta Warszawy. – Ponadto program ten działa na zasadzie eksperymentu i nie ma wsparcia ze strony MEN – dodaje nasz rozmówca.

MON nie odpowiedziało na pytanie, czy po zmianie ministra będzie prowadziło rozmowy z warszawskim samorządem na temat dofinansowania tych klas. Resort zapewnia wprawdzie, że będzie kontynuował pilotaż, ale nie informuje, ile szkół obejmie w przyszłym roku i jakie środki na niego przeznaczono.

„W styczniu 2018 r. do szkół prowadzących klasy mundurowe zostały wysłane zaproszenia do udziału w drugiej edycji (...). O docelowej liczbie szkół biorących udział w programie zadecyduje Minister Obrony Narodowej po zakończeniu procesu weryfikacji nadesłanych zgłoszeń" – otrzymaliśmy enigmatyczną odpowiedź.

Rozczarowania nie ukrywają rodzice, którzy z własnej kieszeni muszą płacić za wyjazdy swoich dzieci na obozy wojskowe czy mundury. ©℗

"Rzeczpospolita"