r e k l a m a

Ziółka mocne jak viagra

Sylwia Szparkowska 10-09-2010, ostatnia aktualizacja 10-09-2010 23:52

Ziołowe preparaty zawierały te same substancje co leki wywołujące erekcję. Zostały wycofane.

źródło: Wikimedia Commons

Inspekcja farmaceutyczna wycofała wczoraj ze sprzedaży suplement diety ceedra. Również wczoraj Instytut Leków wysłał do inspekcji zawiadomienie o znalezieniu niedozwolonych substancji w suplemencie cupidomax.

To już cała seria. Przed dziesięcioma dniami inspekcja farmaceutyczna wycofała ze sklepów i aptek w całym kraju preparat satibo. W zeszłym tygodniu zakazała sprzedaży preparatu LIBIDOForte. Reklamowano je jako ziołowe środki na potencję.

– W rzeczywistości zawierają substancje czynne obecne w dostępnych na receptę lekach na potencję, takie jak sildenafil i tadalafil albo ich pochodne – mówi prof. Zbigniew Fijałek, szef Narodowego Instytutu Leków. W ulotkach ziołowych specyfików można przeczytać np., że dają „siłę chińskiego smoka przez cały weekend”. Działają już w ciągu godziny od podania. Producenci reklamują je jako bezpieczne preparaty zawierające m.in. naturalne afrodyzjaki, np. kolcowój chiński, cynamonowiec cejloński, cytryniec chiński czy korzeń żeń-szenia.

Osoby, które je zażywają, są przekonane, że to łagodne i naturalne środki. „Nie rozumiem, po co truć się lekami, skoro są na rynku tabletki ziołowe, które nie powodują żadnych skutków ubocznych, a dają to samo. Wolę dopłacić te kilkanaście złotych i mieć pewność, że pikawka mi po czymś takim nie strzeli” – zachwalał na jednym z forów internetowych Facet35. – Właśnie takie przekonanie jest dla zażywających niebezpieczne.

Sildenafil czy tadalafil mogą wchodzić w interakcje z innymi lekami. U osoby chorej na serce mogą spowodować gwałtowny spadek ciśnienia, kończący się nawet zgonem – wylicza zagrożenia prof. Paweł Januszewicz z Instytutu Leków.

– W ceedrze i cupidoforte znaleźliśmy kilka pochodnych sildenafilu w małych, trudnych do wykrycia dawkach. Działają łącznie, a ich wpływ na zdrowie człowieka nie został nigdy sprawdzony w badaniach klinicznych – mówi dr Agata Błażewicz z Instytutu Leków.

Firma RTC podkreśla, że preparat satibo importuje, a nie produkuje. – Producent zapewniał nas, że jest to produkt ziołowy i że nie ma w nim żadnych substancji niedozwolonych w suplementach diety – twierdzi Katarzyna Rybak z RTC. – Jeśli się znalazły i nie jest to przypadek, oznacza to, że zostaliśmy oszukani.

– Przypuszczamy, że doszło do zanieczyszczenia substancji na linii produkcyjnej – tłumaczy się Mariusz Szydłowski, dyrektor handlowy firmy Natural Suplements, która wprowadziła do sprzedaży LIBIDOForte.– Sildenafilu być w nim nie powinno i ta substancja nie była zadeklarowana w zgłoszeniu do Głównego Inspektoratu Sanitarnego.

Jak wynika z analiz laboratoryjnych, dawka substancji leczniczej znalezionej w suplementach nie wskazuje na przypadkowe zanieczyszczenie. Jest porównywalna z tymi, które są stosowane w popularnych lekach.

Życie Warszawy